Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...

Regulamin Rozdania na facebookowej stronie Baroque Goes Nuts!



REGULAMIN ROZDANIA

§ 1

POSTANOWIENIA OGÓLNE

1. Konkurs jest organizowany pod nazwą "Dzielę się muzyką” jest zwany dalej: „Rozdaniem” lub "Konkursem".

2. Organizatorem Rozdania i fundatorem nagród jest Baroque Goes Nuts!

strona internetowa: www.barokowo.pl

3. Rozdanie zostanie przeprowadzone wyłącznie w Internecie, na profilu Facebook Baroque Goes Nuts! w dniach 12-31 sierpnia 2018 roku (do godziny 23:59:59).

4. Ogłoszenie wyników nastąpi w dniu 2 września 2018 roku.


§ 2

WARUNKI I ZASADY UCZESTNICTWA W ROZDANIU

1. Uczestnikiem Rozdania („Uczestnik”) może być każda osoba fizyczna, która:

a) posiada pełną zdolność do czynności prawnych i jest Fanem profilu Baroque Goes Nuts! na Facebooku. Osoby ograniczone w zdolności do czynności prawnych biorą udział w Konkursie za zgodą swojego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego. Przez Fana rozumie się osobę, która kliknęła „Lubię to” na profilu Baroque Goes Nuts! i tym samym zyskała status Fana.


2. Warunkiem uczestnictwa w Rozdaniu jest wyrażenie pod postami konkursowymi zgody na uczestnictwie  w Rozdaniu przez zamieszczenie komentarza z tytułem ulubionego utworu muzyki dawnej i jego autorem. Opublikowanie komentarza jest równoznaczne z akceptacją niniejszego Regulaminu.


§ 3


1. Nagrodami jest 7 płyt CD, które zostały uwidocznione na zdjęciu konkursowym na profilu Facebook Baroque Goes Nuts.

2. Jedną z płyt - wybraną przez siebie - otrzyma osoba, która polubiła stronę Baroque Goes Nuts na Facebooku jako tysięczna, co zostanie ogłoszone na stronie Baroque Goes Nuts na Facebooku.

3. Pozostałych 6 płyt zostanie po zakończeniu Konkursu rozlosowanych wśród uczestników, którzy spełnią warunki Rozdania. Każdy ze Zwycięzców otrzyma jedną płytę przyznaną według kolejności losowania. Wyniki losowania zostaną upublicznione na stronie Baroque Goes Nuts na Facebooku.

2. Zdobywcami nagród w Rozdaniu zostaną Uczestnicy, którzy:

a)      Spełnią warunki uczestnictwa z paragrafu 2;

b)      Zostaną wybrani w drodze losowania spośród wszystkich zgłoszonych do rozdania osób do dnia 31 sierpnia 2018 (23:59:59);

3. Koszt dostarczenia nagród do Zwycięzców (na terenie Polski) ponosi Organizator.

§ 4

DANE OSOBOWE UCZESTNIKÓW ROZDANIA

1. Warunkiem odbioru nagrody jest podanie przez Uczestnika w wiadomości prywatnej po zakończeniu Konkursu danych osobowych, tj.: imienia, nazwiska, adresu konta poczty elektronicznej, numeru tel. kontaktowego oraz danych adresowych niezbędnych do przekazania nagród.

2. Przystępując do Rozdania i akceptując niniejszy regulamin Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie podanych przez niego danych osobowych zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

 3. Dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w celu przeprowadzenia niniejszego Rozdania oraz w związku z wydaniem nagród.

§ 5

POSTANOWIENIA KOŃCOWE

Organizator jest uprawniony do zmiany postanowień niniejszego Regulaminu, o ile nie wpłynie to na pogorszenie warunków uczestnictwa w Rozdaniu. Dotyczy to w szczególności zmian terminów poszczególnych czynności rozdania oraz zmian specyfikacji i liczby nagród. Zmieniony Regulamin obowiązuje od czasu opublikowania go na stronie www.barokowo.pl.

B!LIVE, Kromer Biecz Festival, cz. IV

Słów było już sporo. Czas na fotografie...

Kromer Biecz Festival 2018 w obiektywie Baroque Goes Nuts!




B!LIVE, Kromer Biecz Festival 2018, cz. III



W Bieczu czas płynie wolniej, spokojniej, szumy codzienności docierają w dużo mniejszym natężeniu. Festiwalowe koncerty zaczynają się po południu, jest więc czas, żeby skupić się na sobie. Swoich emocjach, myślach, potrzebach. Miałem sporo czasu na prawdziwe odpoczywanie. Bez gonitwy i zwyczajowego łatania dziur czasoprzestrzennych. W Bieczu nic nie musiałem.

Niedziela koncertowa zaczęła się w Binarowej, w drewnianym kościele p.w. św. Michała Archanioła wpisanym na listę kulturalnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. To o nim swoją Starą pieśń na Binnarową napisał Miron Białoszewski. Z zewnątrz kościół specjalnie się nie wyróżnia, ale kiedy wejdzie się do środka, wywołuje zdumienie. Barokowe ołtarze; rzeźbione ławy; stropy, belki, arkady i ściany pokryte przedziwnymi, kolorowymi malowidłami; niezliczone rzeźby; tęcza, która dźwiga Pasję. I anioły. Nieprzebrane rzesze aniołów. Samych Michałów naliczyłem z pomocą proboszcza miejscowej parafii aż czterech; w tym tego, który spogląda na wszystko z samego szczytu głównego ołtarza.

[…]
Gdy prowadzili ołtarz,
święty Michał stał na szczycie,
trzymał miecz zapylony
i wagę z przydrożnym kurzem.
Ale pułap kwiecisty
kościoła
był za niski
dla archanioła,
więc przefrunął ponad chór,
wziął miecz, wagę,
na niej kurz
i tak czuwa.
[…]

Miron Białoszewski, "Stara pieśń na Binnarową"

W kościele pw. Św. Michała Archanioła zagrał w sobotę zespół Musica Graciana (Aleksandra Lesner, Marta Michalak – skrzypce barokowe; Radosław Dembiński – viola da gamba; Marcin Bajon – violone; Kamil Lis – pozytyw szkatulny), którym od klawesynu dyrygował Maksymilian Święch. Usłyszeliśmy program Pubblicato in Venezia, na który złożyły się utwory wydane w XVII wieku w Wenecji przez takich kompozytorów jak Biagio Marini, Giovanni Picchi, Salomone Rossi, Giovanni Battista Buonamente czy Marcin Mielczewski.

Słuchałem tego programu wcześniej już dwa razy, na koncercie w toruńskich Jordankach i w czasie transmisji internetowej z Forum Synagoga w Ostrowie Wielkopolskim. Za każdym razem, także w Binarowej, podziwiam pasję z jaką młodzi ludzie podchodzą do muzyki, świeżość, pozytywną energię, istną burzę uczuć. W Binarowej swoje dodała też natura. Na koniec koncertu zesłała burzę z piorunami. Była Moc!!!

W Binarowej usłyszeliśmy Wenecję wieku XVII, koncert finałowy Kromer Biecz Festival 2018 przeniósł nas do Wenecji osiemnastowiecznej. Program oparty na wokalno-instrumentalnych i instrumentalnych utworach Antonio Vivaldiego zaprezentowali w Kolegiacie pw. Bożego Ciała: Anna Radziejewska – mezzosopran oraz Royal Baroque Ensemble w składzie Grzegorz Lalek, Alicja Sierpińska – skrzypce barokowe; Małgorzata Feldgebel – altówka barokowa; Jakub Kościkiewicz – wiolonczela barokowa; Grzegorz Zimak – kontrabas barokowy i Henryk Kasperczak – teorba. Całością pokierowała od klawesynu Lilianna Stawarz.

Koncerty (i spektakle operowe) z udziałem tych artystów to zawsze gwarancja pięknych muzycznych wrażeń. Nie inaczej było w Bieczu.

Anna Radziejewska to mezzosopranistka światowego formatu, w niedzielę zawładnęła więc sercami i wyobraźnią słuchaczy. Każdą arią, każdym recytatywem malowała inne obrazy: raz wzruszające, intymne i subtelne; raz intensywne, dramatyczne i pełne żaru. Motyle w brzuchu wyczyniały niecodzienne harce.

Wyśmienicie zabrzmiał pod dyrekcją Lilianny Stawarz zespół instrumentalny. Po wykonanym porywająco Koncercie e-moll na smyczki i basso continuo, RV 134 Antonio Vivaldiego rozległy się gromkie oklaski, a siedzący przede mną Bruno Cocset zakrzyknął głośno: bravo! Rekomendacja to nie byle jaka. Bruno Cocset jest zdobywcą prestiżowej Premio Internazionale Antonio Vivaldi, nagrody przyznawanej za wybitne nagrania włoskiej muzyki dawnej przez Istituto Italiano Antonio Vivaldi.

W czasie koncertu zespół wykonał też Musette i Menueta z opery Georga Friedricha Händla Alcina, HWV 34. Cała opera będzie miała swoją premierę już we wrześniu na IV Festiwalu Oper Barokowych Dramma per Musica w Warszawie (Festiwal Oper Barokowych Dramma per Musica). Apetyt został zaostrzony.

Na bis usłyszeliśmy przepiękne, senne arioso Manlio Sonno, se pur sei sonno z trzeciego aktu opery Tito Manlio Antonio Vivaldiego oraz pieśń Do Ludmiły Karola Kurpińskiego, po której przez publiczność przebiegł szmer: za krótko, za krótko…

Wszystko co, dobre kiedyś się jednak kończy. Kiedy w poniedziałek rano patrzyłem z okna pociągu na znikające powoli średniowieczne miasto na zielonym wzgórzu, zrobiło mi się najzwyczajniej w świecie smutno. Żal się było żegnać…

cdn...

B!FEST, Barok na Spiszu 2018

Dokładnie za tydzień, 15 sierpnia we Frydmanie swoje biblijne opowieści zaczyna snuć festiwal Barok na Spiszu. Na początek Adam i Ewa. Program Spod rajskiej jabłoni do arkadyjskich gajów wykonają Katarzyna Wiwer, Joanna Solecka i Tomasz Ślusarczyk.

18 sierpnia w Łapszach Wyżnych - Florilegium musicum, czyli utwory na obój i organy skrzyniowe w wykonaniu Rafaela Gabriela Przybyły i Dariusza Hajdukiewicza a następnego dnia w Jurgowie - Sonaty Misteryjne Heinricha Ignaza Franza von Bibera (wybór) i Zbigniew Pilch z towarzyszeniem Marty Niedźwieckiej na pozytywie.

Następny koncert - z którego obiecuję relację - odbędzie się 23 sierpnia w Krempachach. Utwory inspirowane Pieśnią nad Pieśniami usłyszymy w interpretacji Hildy Gulyas - sopran, Scepus Baroque (Spisz) i La Nuove Musiche (Słowacja).

Prawdziwa gratka czeka melomanów na zakończenie Festiwalu. 26 sierpnia w Niedzicy w świat Psalmów Dawidowych Salomone Rossiego, włoskiego skrzypka i kompozytora pochodzenia żydowskiego, skomponowanych do oryginalnych tekstów hebrajskich wprowadzi nas Sceptus Baroque w składzie:

Katarzyna Wiwer – sopran
Liliana Pociecha - sopran
Marcin Liweń – alt
Łukasz Wilda – tenor
Andrzej Zawisza – bas
Teresa Piech – skrzypce barokowe
Judyta Tupczyńska – skrzypce barokowe
Marcin Szelest – pozytyw, kierownictwo artystyczne.

Szczegóły wszystkich koncertów oraz wydarzeń towarzyszących można znaleźć na załączonym plakacie oraz na stronie:
http://baroknaspiszu.pl/barok-na-spiszu-2018.html

Zajrzyjcie także do Barokowego Rozkładu Jazdy:
https://tockify.com/barokowyrozkladjazdy/pinboard?search=spisz

B!LIVE, Kromer Biecz Festiwal, cz. II



Wczorajszy dzień należał na Kromer Biecz Festival do Agnieszki Budzińskiej-Bennet, Chóru Polskiego Radia, zespołu viol renesansowych Compass i do samego Biecza.

Biecz to małe, ale pełne uroku i tajemnic królewskie miasto "utkane gotykiem w zielonym wzgórzu". Nie pomylił się Białoszewski. O wczorajszym poranku pogoda sprzyjała spacerom, obszedłem więc miasto dookoła, wzdłuż i wszerz i jeszcze raz dookoła. Przez jeden most na Ropie, przez drugi. Jest pięknie. Zielone, okwiecone wzgórze a na nim poukładane piętrami domy, baszty, kościoły, mury. I strzelista biała wieża ratuszowa. Na nią też wszedłem. Widok z góry jest oszałamiający. Nie będę pisać więcej, w jednej z kolejnych relacji pokażę to wszystko na zdjęciach.

Wieczorem w Kolegiacie pw. Bożego Ciała wystąpił Chór Polskiego Radia i zespół viol renesansowych Compass. Agnieszka Budzinska-Bennett, która pokierowała zespołami, przygotowała na ten wieczór niezwykły program złożony z 10 Psalmów Królewskich ze zbioru Melodiæ ná psalterz polski, przez Mikoláiá Gomólke vczynioné. Przyznaję, że koncert był dla mnie ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. Mikołaj Gomółka ubrał w prostą czterogłosową formę rymowane, stroficzne psalmy z Psałterza Dawidowego przekładania Jana Kochanowskiego. Nudne? Wcale. Psalmy zabrzmiały z wielkim wdziękiem, różnorodnością kolorystyczną, artykulacyjną i dynamiczną. Zmieniały się też konfiguracje zespołu. Słyszeliśmy Psalmy śpiewane przez chór, solistów, kwartet solistów, czy wreszcie wersje instrumentalne.

Znakomity Chór Polskiego Radia, soliści (zjawiskowe Anna Zawisza sopran i Katarzyna Wiwer), zespół viol renesansowych, Ziv Braha, który czynił cuda na lutni oraz kierująca wszystkim charyzmatyczna Agnieszka Budzińska-Bennett w doskonały sposób oddali charakter psalmów-wierszy Kochanowskiego. Gdzie miały bić pioruny - biły; gdzie serce miało śpiewać - śpiewało, a kiedy w Psalmie 110 zabrzmiał bęben - zacząłem rezonować. Ze wzruszenia, z przejęcia, z szacunku dla tekstu Kochanowskiego i muzyki Gomółki. Bywają koncerty, na których nie słucham muzyki, tylko doświadczam jej całym sobą. Tak właśnie było w piątkowy wieczór w bieckiej Kolegiacie pw. Bożego Ciała. Z niecierpliwością będę czekać na płyty z Psalmami Gomółki i Kochanowskiego. Dwie pierwsze już chyba całkiem niedługo.

Ostatnim punktem programu był koncert Bruno Cocseta, czyli druga część Suit na wiolonczelę solo Johanna Sebastiana Bacha. Przyznam, że koncert przyjąłem z mieszanymi uczuciami. Poprzedniego dnia byłem oczarowany spójnością opowieści Cocseta. Wczoraj było inaczej. Piąta i czwarta suita (zostały wykonane w takiej właśnie kolejności) były rozedrgane, dość nerwowe, niepewne intonacyjnie, zdawało się, że artysta cały czas szuka odpowiedniego brzmienia. Być może wynikało to trochę z problemów z instrumentami, już na samym początku w wiolonczeli pękł mostek. Wymiana instrumentu na inny musiała być dekoncentrująca.

To, co tak mnie zachwyciło w czwartek, ożyło tylko na chwilę w dramatycznej, niemal łkającej Sarabandzie ze suity piątej, a potem już na dobre w zagranej na koniec VI Suicie D-dur, BWV 1012. Wrócił spokój, spójna narracja, pozytywne emocje, magiczny nastrój.

B!LIVE, Kromer Biecz Festival 2018, cz. I



Czasami robię sobie ćwiczenie polegające na opisaniu tego, co się wydarzyło jednym słowem. Dla wczorajszego dnia najlepiej pasuje słowo: uśmiech.

W Bieczu wszyscy się do siebie uśmiechają. Znika dystans, spada napięcie, rodzą się pozytywne emocje, łatwiej jest nawiązywać relacje, trudniej o irytację, choćby powód do niej był doskonały. Uśmiech jest w Bieczu przyjemnie wszędobylski.

Piątek był dla mnie bardzo intensywny. Najpierw podróż z Krakowa, potem aż trzy koncerty i spotkanie z artystami. Ale kiedy wieczorem wracałem do hotelu, wcale nie czułem zmęczenia.

Pierwszy koncert wypełniła we franciszkańskim kościele pw. św. Anny muzyka Jana Pieterszoona Sweelincka, jego gdańskiego ucznia Paula Sieferta oraz utwory z Tabulatury Jana z Lublina i Tabulatury Gdańskiej, które na klawesynie i na pozytywie zagrał Leon Berben. Był też akcent bardzo polski - Poolse alemande ("Soll es sein"), SwWV 330 Sweelincka, czyli Polska allemande. Były w niej i polskie rytmy, i polskie melodie. Szczególnie pięknie wybrzmiały echa tańca Hayduczky, zapisanego między innymi w Tabulaturze Jana z Lublina. Piękne podsumowanie idei, którą zrozumiałem jako myśl przewodnią koncertu - łatwość, z jaką właśnie muzyka budowała mosty między Europą i Polską.

W bieckiej Kolegiacie pw. Bożego Ciała usłyszeliśmy zespół Huelgas Ensemble kierowany przez Paula van Nevela, jednego z pionierów wykonawstwa świadomego historycznie. I tutaj muzyka polska przeplatała się z muzyką europejską, przede wszystkim kompozytorów franko-flamandzkich. "Na wyrażanie emocji ma wpływ to, czego człowiek doświadcza przez pierwszych sześć lat swojego życia" - powiedział na spotkaniu przed koncertem szef Huelgas Ensemble. "Kompozytorzy franko-flamandzcy widzieli w swojej ojczyźnie, na południe od Brugii i Gandawy, krajobraz zdominowany przez wzgórza układające nieskończenie się jedno za drugim. I horyzont, który był dla nich końcem świata". Tak była też muzyka, którą usłyszeliśmy na wczorajszym koncercie, zdominowana przez prowadzone przez głosy imitacje i oparta na cantus firmus, horyzoncie, który jest dla nich punktem odniesienia. Koncert oczarował biecką publiczność. Byliśmy świadkami i uczestnikami muzycznego misterium, które wprowadziło nas w zupełnie inny świat: intymny, magiczny, ciepły, niepokomplikowany, spokojny.

Na zakończenie intensywnego dnia przenieśliśmy się z powrotem do Franciszkanów. Pierwszą rzeczą, która wzbudzała zainteresowanie melomanów, a właściwie pierwszymi pięcioma rzeczami, były wiolonczele. Znakomity wiolonczelista Bruno Cocset przywiózł ze sobą kilka instrumentów, żeby pokazać bieckiej publiczności historię wiolonczeli, to jak rozwijała się do czasów Bacha. Po trzech utworach dodanych do programu (m.in. Domenico Gabriellego i Tomaso Antonio Vitalego) przyszedł czas na główny punkt programu, trzy pierwsze Suity na wiolonczelę solo, BWV 1007-1009. Johanna Sebastiana Bacha. Interpretacje Cocseta były niezwykle świeże; czasami zaskakujące, przede wszystkim jeśli chodzi o artykulację; były bardzo ludzkie, pełne pięknych, czystych emocji, które w dużym natężeniu przepływały między artystą a publicznością. Reakcja słuchaczy była żywiołowa. Bruno Cocset podziękował za to w najlepszy z możliwych sposobów: dwoma bisami. Dzisiaj u Franciszkanów usłyszymy kolejne trzy suity. Już się nie mogę doczekać!

Kromer Biecz Festival to nie tylko święto muzyki dawnej. Świętuje całe miasto i pokazuje melomanom z całej Polski to, co ma najlepszego. Kalendarz wydarzeń towarzyszących festiwalowi, których organizatorem lub współorganizatorem jest Gmina i Miasto Biecz jest wypełniony równie mocno jak kalendarz koncertów. Są spacery z przewodnikiem, warsztaty, pokazy musztry ratuszowej, spotkania z artystami i wiele, wiele innych. Dla gości otwierają się także miejskie instytucje: Biblioteka, Miejskie Centrum Kultury, Muzeum Ziemi Bieckiej, Dom z Basztą, kino. Punkt Informacji Turystycznej jest w czasie Festiwalu otwarty aż do 22:00 a o pełnych godzinach z Wieży Ratuszowej rozlega się sygnał Festiwalu. (Jeśli siędobrze wsłuchacie, słychać go na załączonym filmiku)

Jest więcej niż pewne, że cel wszystkich wysiłków wkładanych w organizację Festiwalu został osiągnięty. Na długo przed koncertami gromadzą się tłumy melomanów, kościoły są wypełnione do ostatniego miejsca, jeszcze przed północą Rynek jest szczelnie wypełniony samochodami a w sobotnie południe po mieście spacerują niespiesznie dziesiątki, jeśli nie setki turystów. To imponujące.


B!52, Odcinek 88 - Trinitatis X



Jutro dziesiąta niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się trzy kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na ten dzień: Schauet doch und sehet, ob irgend ein Schmerz sei, BWV 46; Nimm von uns, Herr, du treuer Gott, BWV 101 oraz Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102. W zeszłym roku o pierwszej (B!52, Odcinek 35 - Trinitatis X), dziś o ostatniej z nich. 

Tekst BWV 102 dotyka tematu nawrócenia się i konieczności zwrócenia się ku Bogu, ostrzega też przed niebezpieczeństwami związanymi z trwaniem w grzechu.

Niebezpieczna rzecz: czekać.
Szkoda czas tak tracić.
Bóg, co dotąd łaskawie raczył zwlekać,
Jutro cię osądzi, każe ci odpłacić.
Gdzie czas na pokutę? Wszak ta chwila mała
Rozdzieli czas od wieczności, a duszę od ciała.
O duszo omamiona! Pokucie się oddaj cała,
Aby cię ta godzina gotową zastała.

Libretto pochodzi z powstałego dwadzieścia lat przed kantatą zbioru, którego autorstwo przypisuje się Ernstowi Ludwigowi, księciu Saksonii-Meiningen. Własną poezję autora uzupełniają cytaty - w początkowym chórze z piątego rozdziału Księgi Jeremiasza, w części 4 z rozdziału drugiego Listu do Rzymian a w finale - z hymnu "So wahr ich lebe, spricht dein Gott" Johanna Heermanna z 1630 roku.

Kantata Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102 składa się z siedmiu części, z których cztery były wykonywane przed kazaniem, trzy bezpośrednio po nim. Kompozycja została rozpisana na trzy głosy solowe (alt, tenor, bas), czterogłosowy chór oraz zespół instrumentalny: flet traverso, dwa oboje, dwoje skrzypiec, altówka i basso continuo. Po raz pierwszy kantata została wykonana 25 sierpnia 1726 roku, po raz drugi w roku 1737. Ciekawostką jest to, że znalazła się wśród pierwszych trzech kantat Bacha opublikowanych drukiem w roku 1830.

Zapraszam do posłuchania otwierającego kantatę chóru, w którym srogi i dość ponury tekst z Jeremiasza został ubrany w genialny i żywiołowy ritornel z dwoma fugami na chór, dwa oboje i smyczki. Bach zaadaptował potem tę część na potrzeby Kyrie w Mszy g-moll, BWV 235.

Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben!
Du schlägest sie, aber sie fühlen's nicht; du plagest sie,
aber sie bessern sich nicht. Sie haben ein härter Angesicht denn
ein Fels und wollen sich nicht bekehren.

Panie, czy Twoje oczy nie są nakierowane na prawdę?
Ty ich smagasz, lecz oni nie czują bólu,
Ty ich wytracasz, lecz oni nie przyjmują karcenia.
Uczynili swoje oblicze twardsze niż skala,
Nie chcą się nawrócić.

____

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102 (1/7)

Monteverdi Choir
English Baroque Soloists
John Eliot Gardiner - dyrygent