Miserere mei, czyli jak Mozart został hakerem


"Zmiłuj się nade mną, Boże!", czyli jak Mozart został hakerem...

W latach 30. XVII wieku katolicki ksiądz Gregorio Allegri skomponował dla watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej utwór, który jest dziś chyba najbardziej znanym utworem muzycznym doby Renesansu na świecie. To "Miserere mei, Deus" (Zmiłuj się nade mną, Boże), dziewięciogłosowy utwór wokalny przeznaczony do wykonywania dwa razy do roku - w Wielką Środę i w Wielki Piątek, tylko i wyłącznie w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Manuskrypt był przechowywany w archiwum Kaplicy a za jego skopiowanie i rozpowszechnienie groziła ekskomunika... Jeśli dodać do tego fantastyczną akustykę Sistiny i sławę watykańskiego chóru, jasnym już będzie dlaczego Miserere Allegriego stało się utworem mistycznym; utworem, dla którego pasjonaci muzyki (i nie tylko oni) zjeżdżali w okresie Wielkiego Tygodnia do Rzymu tylko po to, aby go usłyszeć...

Do połowy XVIII wieku kopię rękopisu otrzymały od Watykanu tylko trzy osoby: król Portugalii Jan IV Szczęśliwy, który był też całkiem sprawnym kompozytorem; włoski ksiądz i kompozytor Giovanni Battista Martini oraz cesarz Leopold I. Ten ostatni zrobił zresztą później papieżowi scenę, bo okazało się, że kiedy nuty zostały odtworzone w Kaplicy Cesarskiej w Wiedniu, wyszło zupełnie coś innego niż to, co cesarz słyszał w Watykanie. A nie mogło wyjsć to samo, bo manuskrypt Allegriego to tak naprawdę prosty szkielet akordowy a całe piękno Miserere tkwiło w umiejętnościach interpretacyjnych watykańskich chórzystów.

Taki stan rzeczy trwałby pewnie aż do XX wieku, kiedy rozpoczęto odtajniać watykańskie archiwa, gdyby nie pewien genialny nastolatek... Nazywał się Wolfgang Amadeusz Mozart. Otóż w 1770 roku w czasie tournée we Włoszech czternastoletni wtedy Mozart uczestniczył w Rzymie w wielkośrodowym nabożeństwie w Kaplicy Sykstyńskiej, na którym usłyszał Miserere Allegriego. Usłyszał, zapamiętał a potem spisał nuty. Prawie idealnie. Po kolejnym wysłuchaniu utworu w Wielki Piątek poprawił jedynie kilka drobnych błędów (legenda głosi, że przemycił na nabożeństwo swój rękopis, żeby poprawiać go na bieżąco w trakcie wykonywania Miserere).

Haker czystej wody. Albo pirat.

Jego ojciec Leopold napisał 14 lutego 1770 roku w liście do żony:

"Słyszałaś często o słynnym rzymskim Miserere, które jest tak cenne, że wykonawcy mają zakaz wynoszenia choćby jego części pod groźbą ekskomuniki. Ale już je mamy! Wolfgang je spisał a nuty wysyłamy w tym liście do Salzburga, jeśli nie będzie konieczności, żebyśmy byli przy jego wykonaniu. Chociaż sposób wykonania wnosi do efektu dzieła więcej, niż kompozycja sama w sobie. A że jest to jedna z największych rzymskich tajemnic, nie chcielibyśmy, żeby nuty trafiły w inne ręce"

Kiedy wieść o nielegalnym skopiowaniu Miserere trafiła do Klemensa XIV, papież zaprosił Wolfganga Amadeusza Mozarta do Rzymu, kiedy ten podróżował w okolicach Neapolu. Papież nie ukarał kompozytora. Przeciwnie, dostrzegł jego geniusz i uhonorował Mozarta Orderem Złotej Ostrogi. Mozart został papieskim rycerzem, z czego był bardzo dumny. Klemens XIV zdjął też zakaz udostępniania Miserere, chociaż jego pełna wersja została opublikowana dopiero w 1840 roku przez Pietro Alfieriego.

Tyle pisaniny. Czas na muzykę Allegriego w świetnym wykonaniu The Sixteen. Tekst Miserere, zaczerpnięty z Psalmu 51, doskonale wpisuje się w charakter Środy Popielcowej...

"Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,
W ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego!"

0 komentarze:

Prześlij komentarz