Händel, La Resurrezione


W różowym głośniku brzmi sobie dzisiaj Händel i La Resurrezione.

La Resurrezione (Zmartwychwstanie), HWV 47 to oratorium napisane przez Händla, kiedy ten mieszkał jeszcze w Rzymie, stąd bardziej przypomina jego opery, niż na przykład dużo późniejszego Mesjasza... Kilka z arii, w tym piękna aria Marii Magdaleny "Ho un non so che nel cor" zostało zresztą wykorzystanych przez Handla w jego poźniejszych operach we wcale nie świętym kontekście 😛.

Po raz pierwszy wykonano La Resurrezione 8 kwietnia 1708 roku w rzymskim Palazzo Bonelli. Obrazy do scenografii namalował Angello Cerruti a bardzo dużą, jak na tamten czas orkiestrą (39 smyczków, viola basowa, 2 trąbki, puzon i 4 oboje), dla której zbudowano cztery podesty, dyrygował sam Arcangelo Corelli 😀.  

Libretto zostało napisane przez Carla Sigismonda Capcego, nadwornego poety królowej Marii Kazimiery (tak tak, Tej Królowej Marysieńki), kiedy ta po śmierci Jana III Sobieskiego przebywała w Rzymie na wygnaniu. Jego treść opiera się w dużej mierze na historii opisanej w Ewangeliach według św. Mateusza i według św. Jana, którą słyszymy z perspektywy Marii Magdaleny; Marii, żony Kleofasa i św. Jana Ewangelisty. Druga płaszczyzna to walka Anioła z Lucyferem.

Na premierze Oratorium, w Niedzielę Wielkanocną partie sopranowe (w tym partię Anioła) śpiewały kobiety. Świątobliwy papież Klemens XI się jednak zezłościł i wydał osobiście nakaz zastąpienia ich kastratami.

Już całkiem niedługo posłucham La Resurrezione na Actus Humanus w wykonaniu Accademia Bizantina - Ottavio Dantone, a tymczasem Gemma Bertagnolli w arii Marii Magdaleny "Ho un non so che nel cor" ("Mam coś w moim sercu")


0 komentarze:

Publikowanie komentarza