odcinek 4, Epiphany V


No i klops... 

W czasie pobytu Bacha w Lipsku piąta niedziela po Objawieniu, która nie była jeszcze w okresie przedwielkopostnym* zdarzyła się tylko raz. I akurat na tę niedzielę Bach nic nie napisał. Wykorzystał kantatę "Der Gottlosen Arbeit" swojego kuzyna, Johanna Ludwiga Bacha...

Ale, że świat nie lubi próżni, przypomnę arię z jednej z innych kantat napisanych na okres po Święcie Trzech Króli, która ostatnio zajmuje dużo miejsca w otaczającej mnie przestrzeni. I tej bardzo realnej, i tej zupełnie z innego wymiaru... Posłuchajcie, bo to jedna z najpiękniejszych bachowskich kompozycji...

J.S.Bach Kantata "Mein Gott, wie lang, ach lange" ("Jak długo jeszcze, mój Boże"), BWV 155

Aria "Wirf, mein Herze, wirf dich noch in des Höchsten Liebesarme"
("Rzuć się, moje serce, rzuć się wprost w kochające ramiona Najwyższego")

*to skomplikowane, ale gdybym napisał przed Siedemdziesiątnicą, albo lepiej - przed Septuagesimą - wcale nie byłoby prostsze. Wyjaśnię za tydzień 😀



0 komentarze:

Publikowanie komentarza