B!LIVE, XXV Bydgoski Festiwal Operowy, cz. 1



Bydgoszczanie mają bardzo mało okazji do posłuchania dużych form barokowych, a jeśli chodzi o muzykę wykonywaną na instrumentach historycznych - prawie żadnych. Na całym świecie, także w Polsce, obowiązującą praktyką jest wykonawstwo świadome historycznie (z ang. historically informed performance), w Bydgoszczy takie koncerty organizują Katedra Klawesynu, Organów i Muzyki Dawnej bydgoskiej Akademii Muzycznej i muzycy stowarzyszenia Akademia Muzyki Dawnej, do głównych bydgoskich instytucji kulturalnych zespołów historycznych się jednak nie zaprasza. Wielkie podziękowania za oddanie miejsca muzyce dawnej należą się więc organizatorom zakończonego w niedzielę XXV Bydgoskiego Festiwalu Operowego.

W tym roku w gmachu Opery Nova mieliśmy okazję zobaczyć i posłuchać Naïs Jeana-Philippa Rameau w wykonaniu Il Giardino d’Amore, Herculesa Georga Friedricha Händla przywiezionego do Bydgoszczy przez Nationaltheater Mannheim oraz – w ramach towarzyszącego festiwalowi 11. Operowego Forum Młodych – Il Trespolo Tutore Alessandra Stradelli.

W pierwszej części relacji z festiwalu o tym, co wywołało we mnie najlepsze wrażenie. O Herculesie.

Angielskie libretto Herculesa, które opowiada o ostatnich dniach życia herosa, zostało napisane przez Thomasa Broughtona na podstawie dziewiątej księgi Metamorfoz Owidiusza oraz Trachinek Sofoklesa. Händel nazwał swoją kompozycję „dramatem muzycznym” (ang. musical drama), choć teoretycy muzyki próbują dostosować do niej także inne określenia: oratorium mitologiczne, oratorium świeckie czy opera chóralna. Rzeczywiście nawet za życia kompozytora Hercules był prezentowany publiczności zarówno w wersji koncertowej, jak i scenicznej. W Bydgoszczy mieliśmy okazję zobaczyć pełną wersję operową. 

Reżyser (Nigel Lowery) wyeksponował w swojej interpretacji mitu o Herkulesie ponadczasowe wartości, których dotyczy libretto: miłość, wierność, zazdrość, lojalność. W tym kontekście umieszczenie akcji nie w starożytności, tylko w średniowiecznym mieście i uniesienie duszy Herkulesa między gwiazdy przez rakietę kosmiczną nie raziło. Jedna z czytelniczek zapytała mnie, czy znalazłem sens w takim umiejscowieniu akcji. Szczerze mówiąc, nie zwracałem na to uwagi. Zostałem bez reszty wciągnięty w tę konwencję, od początku do końca czułem się częścią tego wszystkiego, co działo się na scenie - muzyki, słowa, obrazu, atmosfery.

Orkiestrą Nationaltheater Mannheim pokierował Bernhard Forck, koncertmistrz Akademie für Alte Musik Berlin, o którymi pisałem nie tak dawno po koncercie AKAMUS na tegorocznym festiwalu Actus Humanus Resurrectio (http://baroque-goes-nuts.blogspot.com/2018/03/blive-actus-humanus-resurrectio-2018.html). Doświadczenie genialnego skrzypka w pracy z zespołami historycznymi przełożyło się na doskonałe brzmienie orkiestry; to, że mieliśmy do czynienia z połączeniem instrumentarium współczesnego z kopiami instrumentów barokowych nie miało dla mnie tego wieczoru żadnego znaczenia. Było pięknie i szlachetnie. 

Bardzo pozytywne wrażenie wywarli soliści. Największe chyba Anna Hybiner, która jako herold Lichas subtelnie, a mimo to bardzo wyraziście wprowadzała akcję, komentowała, łączyła wątki i postaci. To także ona, przez wyczuwalny dystans do pozostałych bohaterów, do akcji scenicznej w ogóle, była dla mnie nośnikiem ponadczasowych wartości. Nie wiem, czy taki był zamysł reżysera, ale herold Anny Hybiner był dla mnie przybyszem z Niebios. Bardzo podobną rolę – jak w tragedii greckiej – pełnił też chór – punktualny, plastyczny, bardzo wyrównany i świetnie współpracujący z orkiestrą i solistami.

Na wielkie brawa zasłużyli też Mary-Ellen Nesi (Dejanira) - zjawiskowa i operująca w bardzo dużym interwale środków wykonawczych i jeszcze większym – emocji; Reuben Willcox – bardzo ludzki i dramatyczny Herkules; Cornelia Zink (Jole) – precyzyjny i wielobarwny sopran oraz David Lee (Hyllus) i Philipp Alexander Mehr (Kapłan).

Nationaltheater Mannheim przywiózł ze sobą do Bydgoszczy także imponującą scenografię razem ze wszystkimi datalami, między innymi wstawionym do gotyckiego okna ekranem, na którym mogliśmy oglądać gwiazdy, fruwające ptaki a nawet języki ognia ze stosu pogrzebowego Herculesa. Były też stylowe kostiumy. A zamiast rydwanu, start rakiety kosmicznej, która wyniosła Herculesa ku gwiazdom.

Tak Alcyd, gdy śmiertelną powłokę zostawił,
Lepszą częścią świetniejszym i większym się zjawił,
Wziął powagę dostojną i blask jaśniejący.
Wtem na lekkich obłokach władca wszechmogący,
Z nieba wóz czterokonny zesławszy na ziemię,
Wniósł go pomiędzy gwiazdy: Atlas uczuł brzemię.

(Owidiusz, Metamorfozy. XXXVIII Szata Dejaniry w przekładzie Brunona Kicińskiego)

W drugiej części relacji z XXV Bydgoskiego Festiwalu Operowego opowiem o powodach ogromnego rozczarowania po Naïs w wykonaniu Il Giardino d’Amore oraz o studenckim przedstawieniu Il Trespolo Tutore Stradelli.

***

5 maja 2018, godz. 19.00
Opera Nova w Bydgoszczy
XXV Bydgoski Festiwal Operowy

Georg Friedrich Händel
Hercules, HWV 60

Herkules: Reuben Willcox
Dejanira, jego żona: Mary-Ellen Nesi
Jole, córka króla Ochalii: Cornelia Zink 
Hyllus, syn Herkulesa: David Lee
Lichas, sługa Dejaniry: Anna Hybiner
Kapłan: Philipp Alexander Mehr
Orkiestra, Chór i Aktorzy Nationaltheater Mannheim
Kierownictwo muzyczne: Bernhard Forck
Reżyseria, scenografia, kostiumy: Nigel Lowery
Światła: Lothar Baumgarte
Przygotowanie chóru: Dani Juris

0 komentarze:

Prześlij komentarz