Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessandro Scarlatti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessandro Scarlatti. Pokaż wszystkie posty

B!LIVE, Actus Humanus Resurrectio 2018, dzień 4

Dźwięk carillonów jest wpisany w klimat Gdańska. To właśnie tutaj znajdują się jedyne w Polsce carillony koncertowe. I to aż trzy: w Ratuszu Główego Miasta, kościele św. Katarzyny oraz zainstalowany na przyczepie samochodowej instrument mobilny. Actus Humanus korzysta z tej gdańskiej specjalności i organizuje koncerty carilonowe. A jako, że zwykle jest zimno, melomani mogą w czasie koncertu napić się ciepłej herbaty z miodem i z cytryną (z wkładką lub bez) i przysiąść pod parasolami ustawionymi na osłoniętym od wiatru dziedzińcu.

W czasie edycji bożonarodzeniowej utwory Dietricha Buxtehudego zagrała z wieży kościoła św. Katarzyny Monika Kaźmierczak, wczoraj usłyszeliśmy carillon zainstalowany na wieży Ratusza Głównego Miasta. Małgorzata Fiebig wykonała na nim utwory Johanna Kuhnaua: dwie partity oraz trzy ilustracyjne sonaty ze zbioru Musicalische vorstellung einiger biblischer historien (Walka Dawida z Goliatem, Saul wyleczony przez muzykę Dawida, Śmiertelna choroba a następnie uzdrowienie Ezechiasza).

Podobnie jak wielu innych słuchaczy opuściłem na chwilę dziedziniec ratusza i pospacerowałem w czasie koncertu uliczkami starego Gdańska. Carillon to instrument, który z każdego miejsca brzmi inaczej. Najbardziej podobał mi się ich dźwięk na Długim Targu. Wcale nie dlatego, że było go tam najlepiej słychać. Raczej dlatego, że koncert Actus Humanus dotarł do całej rzeszy gdańszczan i turystów, najczęściej zupełnie nieświadomych tego, że są świadkami wydarzenia festiwalowego. Dla wszystkich ważna była po prostu płynąca z wieży i budząca zachwyt, zaciekawienie oraz radość muzyka. A ta była fantastyczna i magiczna, pełna kontrastów, zmian tempa i dynamiki, pięknie rozwijanych fraz. Była Moc!

Do jednego z poprzednich postów dołączyłem filmik z fragmentem koncertu carillonowego. Zapraszam do jego obejrzenia.

ByÅ‚em na fragmencie próby zespoÅ‚u Odhecaton, którym kieruje Paolo Da Col. ByÅ‚o wzruszajÄ…co, miaÅ‚em wiÄ™c pewność, że wieczorny koncert bÄ™dzie niezwykÅ‚y. Tak siÄ™ wÅ‚aÅ›nie staÅ‚o. 

Alessandra Scarlattiego znamy dobrze jako twórcÄ™ oper, oratoriów i kantat. Te kompozycje sÄ… caÅ‚kiem czÄ™sto wykonywane na koncertach i nagrywane na pÅ‚yty. Sponsorami Scarlattiego byli możni KoÅ›cioÅ‚a, on sam bywaÅ‚ kapelmistrzem zespołów przykoÅ›cielnych, pozostawiÅ‚ wiÄ™c po sobie – o czym maÅ‚o kto wie – duży zbiór utworów liturgicznych: mszy, kantyków, motetów, antyfon, responsoriów.

Na wczorajszym koncercie usÅ‚yszeliÅ›my wÅ‚aÅ›nie koÅ›cielne kompozycje Scarlattiego: Missa Defunctorum. Miserere mei, Deus i Magnificat. Ich wykonanie byÅ‚o niezwykÅ‚e, peÅ‚ne bardzo subtelnej gry brzmieniem i zróżnicowanych emocji. NajwiÄ™ksze  wywoÅ‚aÅ‚a we mnie sekwencja Lacrimosa z Missa Defunctorum oraz Et misericordias eius z Magnificat. Publiczność zgotowaÅ‚a zespoÅ‚owi owacjÄ™ na stojÄ…co. Zespół podziÄ™kowaÅ‚ za niÄ… bisem, dziÄ™ki któremu mogliÅ›my siÄ™ przekonać jak silne sÄ… zwiÄ…zki muzyki współczesnej z barokowÄ…. UsÅ‚yszeliÅ›my utwór Da Pacem Domine Arvo Pärta, który zabrzmiaÅ‚ przejmujÄ…co i poruszajÄ…co.

Przez cały koncert miałem wrażenie, że niektórych muzyków już kiedyś słuchałem, choć w innych konfiguracjach. Po koncercie przypomniałem sobie tylko, że jedyną kobietę w zespole Odhecaton, sopranistkę Alenę Dantchevą słyszałem na Festiwalu Bachowskim w Świdnicy w 2017 roku, gdzie śpiewała z zespołem La Fonte Musica utwory Antonia Zacary da Teramo

Dziś ostatni dzień festiwalu. Po południu usłyszymy duety Bruniego na skrzypce i altówkę w wykonaniu Katarzyny Anny Olszewskiej i Dymitra Olszewskiego. A wieczorem wielki finał: George Frideric Handel i oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno, HWV 46, które wykonają soliści: Sophie Rennert, Monica Piccinini, Delphine Galou i Martin Vanberg oraz Accademia Bizantina pod dyrekcją Ottavia Dantone.







XV Dni Muzyki Dawnej - seminarium orkiestrowe i koncert specjalny



Przesilenie wiosenne uczciłem 1. Bydgoskim Barokowym Maratonem Muzycznym (1. BBMM). Muszę tę nazwę opatentować 😛. Dwie otwarte próby i trzy koncerty w dwie doby to naprawdę sporo. Ale zmęczenia materii nie czuję. Wprost przeciwnie. Inne sprawy nie dają mi czasem przestać o sobie myśleć, ale nie muzyka. No i inne czasoprzestrzenne zjawisko, dzięki któremu jako tako funkcjonuję...

Ale do rzeczy. W sobotę i niedzielę miałem możliwość (i zaszczyt) uczestniczyć w otwartych próbach seminarium orkiestrowego zorganizowanego przez Akademia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w ramach XV Dni Muzyki Dawnej i prowadzonego przez Aureliusza i Ewę Golińskich oraz Tomasza Pokrzywińskiego (Arte dei Suonatori). To właśnie był ten "inny wymiar" i ta "inna bajka", o których już wspominałem. Sporo się dowiedziałem, dużo nauczyłem. Mam nadzieję, że choć część tego będę mógł wykorzystać, kiedy będzie się spełniać moje marzenie. Ale najważniejsze, że byłem świadkiem tego, jak tworzy się muzykę. I jak tworzy się muzyka. "Zagraliście pięknie, proszę Państwa - powiedział w czasie próby Aureliusz Goliński - ale proszę nie myśleć o tym, JAK to zagraliście, ani tego NIE NAZYWAĆ. Sam nie potrafię tego nazwać, ale może i dobrze. Proszę po prostu tak zagrać".

I zagrali. Dzisiejszy koncert specjalny, poświęcony pamięci Damiana Borowicza powinien być pokazywany jako, jak to się teraz zwykło nazywać, "tutorial". Tego, jak się muzykuje, czym jest zespół i co to jest tak naprawdę to "concerto grosso", które tak często znajduje się w programach różnych koncertów.

W programie koncertu znalazły się dwa pierwsze Concerti Grossi Georga Friedricha Händla z op. 6, Concerto Grosso nr 1 F-dur Alessandro Scarlattiego ze zbioru, którego nazwę przytoczę w całości, bo jest cudowna - "Sei concerti in sette parti per due violini e violoncello obbligato, con in più due violini, un tenore e basso continuo" oraz Sinfonia a quattro nr 12 Antonio Caldary. Ten ostatni utwór to trochę akcent pasyjny, bo jest to transkrypcja Introduzione do oratorium Caldary "La Passione di Gesù Cristo Signor Nostro".

Pięknie to wszystko brzmiało. Interpretacje, które dzisiaj usłyszeliśmy były wysmakowane, spójne, zawiłe polifoniczne konstrukcje były czytelne i w warstwie soli, i w warstwie ripieni. A te dysonanse... Nic dodać nic ująć. No może jedno, ale znawców muzyki barokowej proszę o ominięcie następnych kilku zdań... Czasami słyszałem na koncercie kompozytora, którego utworu nie było w programie, a którego uważam osobiście za mistrza formy concerto grosso. To Francesco Geminiani. Jeśli będziecie kiedyś mieli możliwość, posłuchajcie Grave z koncertu Geminianiego, który jest transkrypcją pierwszej sonaty triowej z opusu 5 Arcangelo Corellego, a zobaczycie, a właściwie usłyszycie o czym mówię :).

Na koniec, ale wcale nie najmniej ważny koniec krótko o basso continuo, czy jak pisał jeden z bohaterów dzisiejszego koncertu, Georg Friedrich Händel, o thorough-bass. Czy może być bez klawesynu? Oj, nie może. Czy może być bez wiolonczel? Oj, zdecydowanie nie. Tego poczucia muzycznej prawdy (nie mówię o prawdzie absolutnej, ale tej ważnej w danym momencie prawdzie chwili), tego smaku, tej maestrii, z jaką zagrał dziś na wiolonczeli Tomasz Pokrzywiński, nigdy się proszę Państwa nie zapomina. I wiolonczelowego tutti, które tak pięknie podążało za swoim mistrzem. Tej radości grania i doświadczania muzyki, tego pięknego uśmiechu jednej z wiolonczelistek też długo nie zapomnę.

Rzadko mi się to zdarza, ale będzie też łyżka dziegciu. Tak sobie już któryś raz z kolei na koncercie organizowanym w którejś z sal koncertowych Akademii Muzycznej w Bydgoszczy pomyślałem, że nie byłoby chyba końca świata, gdyby na tę jedną koncertową godzinę zamilkły próby w innych salach budynku. Trochę nie daje się dojść w pełni do głosu jednej z najważniejszych bohaterek muzyki. Ciszy.

Tyle. A jutro Międzynarodowy Dzień Muzyki Dawnej i urodziny mojego Przyjaciela.