Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...

B!LIVE, Kraków: Samson Magiczny



Kilka tygodni po pierwszym wykonaniu Samsona, dubliński Faulkner Journal napisał w korespondencji z Londynu: 

Nasz  przyjaciel Pan Handel ma się dobrze a sprawy przybrały zupełnie inny obrót niż miało to miejsce jeszcze jakiś czas temu; dla publiczności znaczy to tyle, że nie będzie już dłużej wystawiona na włoskich śpiewaków i upartych grabarzy złych oper, ale odnajdzie prawdziwe zalety kompozycji Pana Handla oraz angielskich przedstawień. Tenże dżentelmen jest poważany teraz bardziej niż kiedykolwiek. Nowe oratorium zatytułowane Samson, które skomponował zaraz po opuszczeniu Irlandii, było wykonane na razie cztery razy dla niespotykanych dotąd tłumów publiczności a z powodu braku miejsca musiało wrócić z kwitkiem więcej ludzi, niż działo się to za włoskich oper. Pan Dubourg, który właśnie przyjechał z Dublina i który wystąpił ostatnio, spotkał się z niezwyczajną owacją rodziny królewskiej i całej publiczności. 

Prawie trzysta lat po tej relacji opery włoskie wróciły do łask publiczności, jednak to cały czas angielskie oratoria Handla odnoszą największe sukcesy. Nie inaczej było tydzień temu w Krakowie.

8 lipca 2018 roku w sali koncertowej Centrum Kongresowego ICE Kraków usłyszeliśmy oratorim Samson, HWV 57 w wykonaniu Heidi Stober (sopran), Jakuba Józefa Orlińskiego (kontratenor), Juana Sancho (tenor) i Lisandra Abadie (bas) oraz orkiestry i chóru Capelli Cracoviensis pod dyrekcją Jana Tomasza Adamusa. Było pięknie.

Zacznę od orkiestry, która była największą siłą niedzielnego koncertu. Capella Cracoviensis to w tej chwili nie tylko jeden z najlepszych w Polsce zespołów wykonujących muzykę dawną, orkiestra i chór mogą z powodzeniem konkurować z pierwszoligowymi zespołami z Europy. Inaczej. Capella Cracoviensis jest pierwszoligowym zespołem europejskim, czego dowodem może być między innymi Diapason d'or, którym została wyróżniona płyta Germanico in Germania.

Dreszcze pozytywnych emocji przeszły mnie w niedzielę już z pierwszymi dźwiękami uwertury i nie schodziły do ostatnich nut koncertu. Dźwięk zespołu jest wyrównany, dopracowany, muzycy doskonale współpracują ze sobą i reagują błyskawicznie na sygnały wysyłane przez dyrygenta. Byłem szczególnie zachwycony czystym, pełnym, niemal bezszmerowym brzmieniem orkiestry w pianach. Mistrzostwo świata.

Uwagę przykuwali też poszczególni instrumentaliści:   koncertmistrz Robert Bachara - nie tylko ze swoim sposobem przeżywania muzyki, ale przede wszystkim doskonałym dźwiękiem i czytelną współpracą z dyrygentem i pozostałymi muzykami; Tomasz Pokrzywiński - ze swoją muzykalnością oraz charakterystycznym, bardzo mi bliskim rozumieniem frazy oraz wiolonczelą, która chwilami (szczególnie na długich dźwiękach) do złudzenia przypominała gambę, czy Aleksander Mocek, który zagrał na klawesynie z młodzieńczą energią i dużym wyczuciem. W wysokiej formie byli też muzycy grający tego dnia na instrumentach dętych – czystych, dźwięcznych i stopliwych

Bardzo dobrze wypadł chór Capelli Cracoviensis, szeroko rozstawiony i z wymieszanymi sekcjami, co dawało poczucie dużej głębi brzmienia. No i soliści, którzy zaprezentowali się znakomicie: Jakub Józef Orliński (Micah): ciepły, aksamitny, szlachetny kontratenor, szczególnie ujął mnie w recytatywie Then long eternity shall greet your bliss i następującej po nim arii Joys that are pure  a później w arii Return, O God of hosts; Juan Sancho (Samson): zdecydowany, wiarygodny, dramatyczny oraz Lisandro Abadie (Manoah, Harapha): czysty, dojrzały, mocny bas, może nieco zbyt tego wieczoru usztywniony.

Przyznam, że na samym początku nie byłem przekonany do Heidi Stober, która w Krakowie wykonała role sopranowe, jednak już za chwilę, w kadencji swojej pierwszej arii (Ye men of Gaza) oczarowała mnie i poruszyła. I było tak do końca, a aria With plaintive notes and am'rous moan (także dzięki solo skrzypiec) i fragmenty śpiewane przez Stober bez akompaniamentu, np. wzruszające May ev'ry hero fall like thee, były niezwykłe. W My faith and truth, O Samson, prove do Heidi Stober dołączyła z chóru Joanna Radziszewska. Duet był piękny i przejmujący, a publiczność nagrodziła go zasłużonymi brawami. Drugi raz brawa przerwały koncert po arii zaśpiewanej przez chórzystę Jamesa Geera.

Na koniec o czarach. A właściwie o odczarowywaniu, bo Capella Cracoviensis i Jan Tomasz Adamus odczarowali dla mnie w niedzielę Centrum Kongresowe ICE Kraków. Jak się okazuje, atmosfera nie musi tam przypominać festiwalu disco polo; może być skromnie, spokojnie i dyskretnie. Można stworzyć tam muzyczne misterium bez przerostu formy nad treścią. Czego zresztą byłem świadkiem w tym samym Krakowie, ale w innym miejscu dzień przed Samsonem.  

Wielką radość sprawiły mi też w czasie niedzielnego wieczoru spotkania i rozmowy: z przyjaciółmi, znajomymi, z czytelnikami. Szczególnie te ostatnie dają mi dużo energii i poczucie, że Baroque Goes Nuts jest do czegoś potrzebny. Bardzo to miłe. I jeszcze bardziej zobowiązujące.

***

8.07.2018
Centrum Kongresowe ICE Kraków

George Frideric Handel: Samson, HWV 57

Heidi Stober sopran
Jakub Józef Orliński kontratenor
Juan Sancho tenor
Lisandro Abadie bas

Capella Cracoviensis chór i orkiestra na historycznych instrumentach

Michalina Bienkiewicz Katarzyna Guran Magdalena Łukawska Joanna Radziszewska Antonina Ruda sopran
Łukasz Dulewicz Agata Pawlina Helena Poczykowska Matylda Staśto-Kotuła Ilona Szczepańska alt
James Geer Andrii Khorsik Bartłomiej Lossy Piotr Windak Piotr Szewczyk tenor
Przemysław Bałka Stanisław Duda Piotr Kwinta Marek Opaska Sebastian Szumski bas

Dominika Staszkiewicz, Mariola Żebrowska flet
Benoit Laurent, Mario Topper obój
Carles Vallès, Inga Klaucke fagot
Alessandro Denabian, Elisa Bognetti róg
Paweł Gajewski, Marian Magiera trąbka
Tomasz Sobaniec kotły

Joanna Aksnowicz, Robert Bachara, Maciej Czepielowski, Jadwiga Czepielowska, Tomasz Góra, Seojin Kim, Agnieszka Krawczyk, Klaudia Matlak, Beata Nawrocka, Katarzyna Olszewska, Agnieszka Świątkowska, Zofia Wojniakiewicz skrzypce
Aneta Dumanowska, Jacek Dumanowski, Mariusz Grochowski, Teresa Wydrzyńska altówka
Tomasz Pokrzywiński, Konrad Górka wiolonczela
Michał Bylina, Michał Skiba kontrabas

Tiziana Azzone teorba
Aleksander Mocek klawesyn
Marek Pilch organy

Jan Tomasz Adamus dyrygent



fot. Tibor Florestan-Pluto





fot. Nadia Attavanti

B!52, Odcinek 85 - Trinitatis VII


Jutro siódma niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się trzy kantaty napisane przez Bacha na ten dzień: Es wartet alles auf dich, BWV 187, o której pisałem w zeszłym roku; Was willst du dich betrüben, BWV 107 oraz Ärgre dich, o Seele, nicht, BWV 186. Dziś kilka słów o ostatniej z nich.

Ärgre dich, o Seele, nicht, BWV 186 została wykonana po raz pierwszy w Lipsku w siódmą niedzielę po Trójcy Świętej, 11 lipca 1723 roku. Bach wykorzystał wtedy wcześniejszą kompozycję, kantatę napisaną w 1716 roku w Weimarze na trzecią niedzielę Adwentu. Wersja weimarska oznaczana jako BWV 186a składała się z sześciu części (chór, cztery arie i chorał) i była oparta na tekście Salomona Francka wzywającego do zrozumienia dla wizji Chrystusa, który ukazuje się ludziom nie w blasku majestatu a w ubóstwie i cierpieniu. W końcowym chorale została użyta ósma strofa hymnu Von Gott will ich nicht lassen Ludwiga Helmbolda z roku 1563. 

Bach nie mógł ponownie wykonać kantaty w Lipsku w czasie Adwentu z powodu obowiązującego tam w tym okresie czasu zakazanego dla muzyki figuralnej (tempus clausum), Bach rozszerzył więc swoją weimarską kompozycję i zaadaptował na siódmą niedzielę po Trójcy Świętej. Dodał recytatywy, nieznacznie zmienił tekst arii oraz zastąpił ostatni chorał 11 strofą hymnu Paula Speratusa Es ist das Heil uns kommen her z roku 1523 a 12 strofę tego hymnu opracował na potrzeby chorału kończącego część kantaty wykonywaną przed kazaniem. 

Kantata została rozpisana na cztery głosy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogłosowy chór oraz zespół instrumentalny: dwa oboje, taille, dwoje skrzypiec, altówkę i basso continuo z fagotem. Jej ostateczna wersja była jedenastoczęściowa - sześć części do wykonania przed kazaniem, pięć po nim.

Zapraszam do posłuchania otwierającej kantatę fantazji chorałowej w wykonaniu Monteverdi Choir i English Baroque Soloists pod dyrekcją Johna Eliota Gardinera. Wszystkie trzy kantaty Bacha na ten dzień (BWV 186, 187 i 107) mają mistrzowskie otwarcia – pisze Gardiner. Żadna z nich nie jest szczególnie kwiecista albo uroczysta, ale każda na swój sposób indywidualnie ekspresyjna.  

O Ärgre dich, o Seele, nicht, BWV 186 dodaje: tym razem Bach używa raczej pastelowych odcieni zamiast kolorów podstawowych. (…) Da się jednak wyczuć, że mądrość oraz dodatkowa premia, którą muzyka Bacha dodaje do tekstu, wykraczają daleko poza słowny dyskurs i podążają swoją własną trajektorią.

Ärgre dich, o Seele, nicht,
Dass das allerhöchste Licht,
Gottes Glanz und Ebenbild,
Sich in Knechtsgestalt verhüllt,
Ärgre dich, o Seele, nicht!

Nie gorsz się, o duszo ma.
Że najwyższa Światłość ta,
Boga blask i obraz Boga,
W sługi się postaci chowa.
Nie gorsz się, o duszo ma!

B!52, Odcinek 84 - Trinitatis VI



Jutro 6. niedziela po Trójcy Świętej, przypomnę z tej okazji tekst sprzed roku...

***


O błogi spokoju, o duszy radości!
W grzechach piekielnych szukać cię nie trzeba, 
Bo ty w pełnej jesteś wszak harmonii nieba...


Tak zaczyna się jedna z najpiekniejszych kantat Jana Sebastiana Bacha - Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170. Powstała na 6. niedzielę po Trójcy Świętej i została po raz pierwszy wykonana 28 lipca 1726 roku. To pierwsza z dwóch kantat na alt solo, które Bach napisał latem 1726 roku. Miał wtedy prawdopodobnie do dyspozycji bardzo dobrego śpiewaka, być może był nim Carl Gotthelf Gerlach.

Carl Gotthelf Gerlach (1704-1761) rozpoczął naukę w lipskiej Thomasschule jeszcze za czasów Johanna Kuhnaua. Po ukończeniu szkoły kontynuował naukę na Uniwersytecie Lipskim, który ukończył w 1727 roku, w tym samym czasie asystował też Bachowi jako skrzypek, śpiewak i cymbalista. Wielokrotnie prowadził w imieniu Bacha Collegium Musicum i pewnie dlatego, powierzono mu w latach 1737-39 funkcję tymczasowego kierowinika Collegium. Nie później niż w 1744, choć najpewniej juz w roku 1741 został jego stalym dyrygentem. 

Tekst kantaty Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust został zaczerpnięty ze zbioru Gottgefälliges Kirchen-Opfer, opublikowanego w 1711 roku przez bibliotekarza dworu w Darmstadt Georga Christiana Lehmsa. Wyrażone jest w nim pragnienie osiągnięcia życia wiecznego po cnotliwym życiu na ziemi. Pozostaje to w ścisłym związku z przesłaniem Liturgii Słowa 6. niedzieli po Trójcy Świętej: Listu do Rzymian (Umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga) i Ewangelii według św. Mateusza (Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego).

Altowi towarzyszy w kantacie Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust mały zespół instrumentalny złożony z oboju d'amore, dwojga skrzypiec, altowki, organów i basso continuo. Kompozycja składa się tylko z pięciu części - trzech arii rozdzielonych recytatywami. Jest tak zwięzła dlatego, że podczas tej samej liturgii została również wykonana siedmioczęściowa kantata Ich will meinen Geist in euch geben, JLB 7 Johanna Ludwiga Bacha na cztery głosy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogłosowy chór, dwa rogi, dwoje skrzypiec, altówkę i basso continuo.

Po raz pierwszy w swojej twórczości kantatowej Bach zwolnił organy z funkcji instrumentu realizującego jedynie partię basso continuo i powierzył mu rolę obligato. Co prawda w Sinfonii do kantaty Wir müssen durch viel Trübsal, BWV 146 organy były już instrumentem solowym, ale dopiero w kantacie Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 Bach użył organów jako koncertującego instrumentu towarzyszącemu wokaliście w arii (3. Wie jammern mich doch die verkehrten Herzen)

Kantata Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 rozpoczyna się piękną, wzruszającą arią, która zarówno swoim charakterem, jak i przesłaniem przypomina bardzo arię Mache dich, mein Herze, rein z Pasji według św. Mateusza, BWV 244. Arię Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust określa się często jako pastoralny taniec albo spokojną kołysankę. John Eliot Gardiner napisał o niej tak:

Poczatkowa aria to czyste czary - cieply, kwiecisty taniec na sześć ósmych* w D-dur. Można prawie wyczuć łagodny uśmiech Bacha, przywoływanie "Himmelseintracht", "harmonii Niebios". To jedna z tych niesłychanych melodii, która tkwi w pamięci naszych uszu. Mija cały takt, zanim ruszy z miejsca, ale kiedy już zaskoczy, to jakby nigdy nie miała się zatrzymać (w rzeczywistości ma tylko osiem taktów długości, ale daje niekończący się efekt)(...). Z tekstem Lehma przed sobą, Bach szuka sposobów, żeby podkreślać spokój ducha jako cel życia i form, które pozwolą mu oddać chwilowe odniesienia do grzechu i kruchej fizyczności.

Zapraszam do posłuchania początkowej arii z kantaty Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 w wykonaniu Damiena Guillon i Le Banquet Céleste. Film powstal w trakcie nagrywania dla Zig Zag Territoires płyty Damien Guillon / Le Banquet Céleste, Bach: Cantates BWV 170 & 35.

Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust,
Dich kann man nicht bei Höllensünden,
Wohl aber Himmelseintracht finden;
Du stärkst allein die schwache Brust.
Drum sollen lauter Tugendgaben
In meinem Herzen Wohnung haben.

O błogi spokoju, o duszy radości!
W grzechach piekielnych szukać cię nie trzeba, 
Bo ty w pełnej jesteś wszak harmonii Nieba.
Tylko tyś wzmocnieniem dla ludzkiej słabości,
W darach cnoty tedy mam upodobanie,
I one w mym sercu znajdują mieszkanie.

* w manuskrypcie Bacha zapisane jako 12/8


B!Inspired, Samson, czyli rzecz o rozumnej rozrywce


Samson, czyli rzecz o racjonalnej rozrywce...

Georg Friedrich Händel (wtedy już George Frideric Handel) wystawił Samsona po raz pierwszy w Covent Garden 18 lutego 1743 roku. Oratorium powstało jednak już w roku 1741, zaraz po Mesjaszu, a pomysł muzycznego opracowania poematu Samson Agonistes (Samson Walczący) Johna Miltona pojawił się jeszcze wcześniej, prawdopodobnie w czasie pewnego wielce kulturalnego spotkania
towarzyskiego u Anthony'ego Ashleya Coopera, 4. hrabiego Shaftesbury.

Tenże hrabia, napisał 24 listopada 1739 roku do swojego kuzyna Jamesa Harrisa:

Żadnego wieczoru nie spędziłem w sposób tak satysfakcjonujący, jak ostatni. Jemmy Noel przeczytał cały poemat Samson Agonistes, a za każdym razem kiedy przerywał dla złapania oddechu, Mr Handel (który był utworem bardziej niż ukontentowany) grał; naprawdę uważam, że lepiej niż kiedykolwiek wcześniej; jego harmonia była idealnie dopasowana do wzniosłości poematu. To była z pewnością - żeby użyć frazy Cibbera na poprzednią okazję - rozumna rozrywka.

Rozumną rozrywką będzie też bez wątpienia spędzenie wieczoru z Samsonem w Krakowie. Już w najbliższą niedzielę...

***
ICE Kraków Congress Centre
8 lipca 2018, 18:00

George Frideric Handel (1685-1759)
Samson, HWV 57

Heidi Stober sopran
Jakub Józef Orliński - Countertenor
Juan Sancho - tenor
Lisandro Abadie - bas

capella cracoviensis chór i orkiestra na historycznych instrumentach

Jan Tomasz Adamus - dyrygent

 


***
Kathleen Battle & Wynton Marsalis - Baroque Duet
Let the Bright Seraphim

Lubię tę płytę...

B!LIVE, Pręgowo i Babidół: Młoda Muzyka Dawna



Pomysł wyjazdu do wsi pod wsią pod Gdańskiem był dość szalony. Popołudnie i wieczór spędzone w Kolbudach, Pręgowie i Babidole okazały się jednak ważne, potrzebne i piękne.

Kiedy dotarłem do Kolbud, w najlepsze trwało gminne powitania lata. Strzelnice z misiami, świecące korony i rogi, różnokolorowe peruki, grille, wata cukrowa, lody, baloniki… A do tego przystanek ZET Cafe 2018 i przygotowania sceny do wieczornego koncertu Bajmu. No i stoisko z wyborną kawą Woseba. Kolorowy jarmark był jednak (i na szczęście) tylko przystankiem w drodze do Pręgowa. 

Kiedy wreszcie dotarłem na miejsce, znalazłem się w zupełnie innym świecie, z dala od turystycznych szlaków i wszędobylskiego gwaru. Kościół pw. Bożego Ciała stoi od z górą siedmiuset lat na niewielkim wzgórzu, z którego rozpościerają się widoki na malowniczy kaszubski krajobraz. Na jednym ze stoków wzgórza stoją wśród wysokich traw skromnie stacje drogi krzyżowej zbudowane z polnych kamieni. Takich samych, z których zbudowany jest kościół. W samym kościele zachwycają pięknie odrestaurowany ołtarz manierystyczny i przedziwne malowidła na ścianach. Gotyckie freski wydobyto spod olejnej farby całkiem niedawno. Są jak Biblia w obrazkach. Mamy Jezusa, świętych, diabły, smoka i przedziwne buźki. Wyglądają jak czternastowieczne emotikony, ale są personifikacjami słońca i księżyca. W relacji na żywo napisałem o kościelnym wzgórzu w Pręgowie, że jest absolutnie piękne, intymne, ciche. W pozytywny sposób naiwne. 

Już niedługo kościół Bożego Ciała wzbogaci się o jeszcze jeden, ważny element. Organy. Już w tym roku firma Sztuba Budowa Organów planuje zakończenie pierwszego etapu budowy (Manuał I i Pedał). Może uroczysta inauguracja będzie okazją do kolejnych odwiedzin Pręgowa…

To właśnie pręgowski kościółek wybrali na miejsce koncertu organizatorzy festiwalu Młoda Muzyka Dawna. W wykonaniu koreańskiej sopranistki Eunsoon Jang i zespołu Modus Consort usłyszeliśmy Weichet nur, betrübte Schatten, BWV 202 Johanna Sebastiana Bacha i Il delirio amoroso, HWV 99 Georga Friedricha Händla. Dużą odwagą było wybranie właśnie tych kompozycji, szczególnie wirtuozowskiej kantaty Il Delirio Amoroso, napisanej przecież przez młodego Händla zaraz po przyjeździe do Rzymu dla oczarowania tamtejszej elity. Kiedy nie porywać się na odważne przedsięwzięcia, jeśli nie za młodu…

A koncert był przedni. Nie obyło się co prawda bez wpadek, ale muzyka była przepełniona młodzieńczą energią, pasją, wymianą ciepłych emocji, uśmiechem. Z bardzo dobrej strony pokazała się Eunsoon Jang. Zaśpiewała obie kantaty odważnie, pewnie i czysto. Bardzo podobały mi się nieprzekombinowane arie, ale koreańska śpiewaczka zostanie w mojej pamięci jako mistrzyni recytatywów. 

Duże słowa uznania należą się skrzypaczce Katarzynie Olszewskiej, szczególnie za piękne solo w Un pensiero voli in ciel z kantaty Händla i Katarzynie Czubek, która brawurową partią na flecie prostym zawładnęła w Lascia omai le brune vele całą przestrzenią kościoła. Nie mogłem od niej oderwać wzroku.

Bardzo spójnie zabrzmiał cały zespół instrumentalny. Było czuć, że artyści lubią ze sobą muzykować, ale też, że lubią słuchać siebie nawzajem; że mają dużą intuicję i wyczucie formy. Publiczność przyjęła koncert bardzo ciepło, więc był i bis, pięknie wyartykułowany gawot Sehet in Zufriedenheit z BWV 202. Zresztą artykulacja była chyba największą siłą sobotniego wykonania kantat Bacha i Händla.

Koncert nie był ostatnim wydarzeniem pierwszego dnia festiwalu Młoda Muzyka Dawna. Z Pręgowa pojechaliśmy do Babidołu, gdzie w chińskim domku odbyła się potańcówka z kapelą Maciej Filipczuk & goście weselni. Był chodzony, siemieniec, taniec z miotłą i ludowe odmiany znanego wszystkim węża. Dzięki Ewie Urban-Burdalskiej ludowe tańce okazały się całkiem proste. Dawno się tak nie wybawiłem, wytańczyłem, wymęczyłem, wypociłem. Sama radość.

Na potańcówce była też okazja do rozmów z artystami, którzy - czasami oceniając się zbyt krytycznie – opowiadali o swoim koncercie. Nie zawsze artyści mają odwagę (i w ogóle chęć) rozmawiać o tym wszystkim, co działo się na estradzie… 

Najważniejsze było jednak w sobotę nawiązywanie znajomości, uśmiechanie się, patrzenie, jak w prosty sposób można wyczarować sobie i innym lepszy świat. Radosny, nieśpieszny, bezinteresowny; bez zadęcia, bez niepotrzebnego komplikowania, bez wygórowanych wymagań i pogoni za nieistotnym. Bez udawania i zakładania ciągle coraz to nowej maski. Muzyka jest chyba do tego wszystkiego najlepszym z pretekstów.

***

Młoda Muzyka Dawna

sobota, 30 czerwca 2018

Pręgowo

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Weichet nur, betrübte Schatten, BWV 202

Georg Friedrich Händel (1685-1759)
Il delirio amoroso, HWV 99

Eunsoon Jang - sopran

Modus Consort:
Katarzyna Anna Olszewska, Katarzyna Szewczyk - skrzypce 
Anna Stankiewicz - altówka
Anna Jankowska - wiolonczela
Katarzyna Czubek - obój barokowy i flet prosty
Adam Jastrzębski - klawesyn

Babidół

Potańcówka z kapelą Maciej Filipczuk & goście weselni oraz Ewą Urban-Burdalską











ze strony: http://sztuba.com/organy/opus-1/


ze strony: https://www.facebook.com/M%C5%82oda-Muzyka-Dawna-560496077389220/


ze strony: https://www.facebook.com/M%C5%82oda-Muzyka-Dawna-560496077389220/



B!52, Odcinek 83 - Trinitatis V



Jutro piąta niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się dwie kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na ten dzień: Wer nur den lieben Gott läßt walten, BWV 93 oraz Siehe, ich will viel Fischer aussenden, BWV 88. W zeszłym roku pisałem o pierwszej z nich, dziś kilka słów o drugiej.

Kantata została wykonana po raz pierwszy 21 lipca 1726 roku. W kościołach czytano wtedy między innymi fragment Ewangelii według św. Łukasza o cudownym połowie ryb na Jeziorze Galilejskim. Tekst kantaty rozpoczyna się jednak od cytatu z Jeremiasza: Oto Ja poślę po wielu rybaków - mówi Pan - i ci ich wyłowią, proroctwa dotyczącego powrotu Żydów z niewoli babilońskiej. Cytat ze św. Łukasza pojawia się dopiero w środkowym recytatywie: Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. W kończącym kantatę chorale wykorzystano ostatnią strofę hymnu Georga Neumarka Wer nur den lieben Gott läßt walten z roku 1641, tego samego, który rozpoczyna drugą z zachowanych kantat na piątą niedzielę po Trójcy Świętej. Nie znamy autora tekstu pozostałych części kantaty. Warto jednak dodać, że cały tekst został użyty już wcześniej przez Johanna Ludwiga Bacha (Siehe, ich will viel Fischer aussenden, JLB 23).

Kantata składa się z siedmiu części, z których trzy były wykonywane przed kazaniem, a cztery po nim. Została rozpisana na cztery głosy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogłosowy chór, dwa rogi, trzy oboje d’amore (dopiski na manuskryptach głosów: Hautbois d’Amore 1, Hautbois d’Amore 2, Taille), dwoje skrzypiec, altówke i basso continuo. 

Zapraszam do posłuchania otwierającej kantatę arii basowej. Choć Bach – być może dlatego, że jest to tak naprawdę dwuczęściowy miniaturowy motet – nazwał tę część Basso solo.

John Eliot Gardiner napisał o niej tak:

"Siehe, ich will viel Fischer aussenden, BWV 88 to dwupoziomowa kantata, w której Bach daje sobie dyspensę od początkowego chóru i wydaje się ignorować Ewangelię czytaną tego dnia a zwraca się do starotestamentowego tekstu o tropicielach (rybakach i myśliwych) wysłanych przez Boga, żeby zgromadzili jego rozproszony lud (Jeremiasz, 16:16). Rozbudowaną arię basową otwiera śpiewna barkarola na 6/8 z dwoma obojami d’amore i smyczkami. Nagle sceneria zmienia się w polowanie, allegro quasi presto, z szalejącą parą wysokich rogów dodanych do orkiestry jak gdyby miały paktować w tym biegu z przeszkodami. 

Powolny puls i pofalowanie jednych (linii instrumentalnych – przyp. BGN), z ciągle zmieniającym się rozmieszczeniem "Siehe!" oraz wielokrotnymi synkopami w innych sprawiają, że jest to – jeśli chodzi o zespół - twardy orzech do zgryzienia."

Oj te orzechy...

Siehe, ich will viel Fischer aussenden, spricht der Herr, die sollen sie fischen. 
Und darnach will ich viel Jäger aussenden, die sollen sie fahen auf allen Bergen 
und allen Hügeln und in allen Steinritzen.

Oto Ja poślę po wielu rybaków - mówi Pan - i ci ich wyłowią; 
potem poślę po wielu myśliwych, i ci ich upolują na każdej górze 
i na każdym pagórku, i w rozpadlinach skalnych.

***
Johann Sebastian Bach (1685-1750)

Siehe, ich will viel Fischer aussenden, BWV 88
1. Basso solo

Klaus Mertens - bas
Amsterdam Baroque Orchestra
Ton Koopman - dyrygent

B!Inspired, G.F. Händel: Il delirio amoroso



Od kilku dni w różowym głośniku (i nowych słuchawkach )częstym gościem jest kantata Georg Friedricha Händla Il delirio amoroso. Postanowiłem się nią z Wami podzielić...

***

Lata 1706-1710 młody Georg Friedrich Händel spędził we Włoszech. Nauczył się tam mówić płynnie po włosku, pracował ze znakomitymi śpiewakami i instrumentalistami, jego kompozycje zyskały koloryt i polot, który porównuje się czasem do ostatnich utworów Alessandro Scarlattiego czy Francesco Gaspariniego.

Jednym z pierwszych utworów, które powstały we Włoszech – a na pewno pierwszą włoską kantatą świecką – jest Il delirio amoroso, do której tekst dostarczył Händlowi jeden z jego rzymskich mecenasów, kardynał Benedetto Pamphilj.

Kantata opowiada historię Chlorys opłakującej śmierć ukochanego Tyrsisa. Tak naprawdę Tyrsis nigdy nie odwzajemniał miłości Chlorys, więc ta wyobraża sobie w malignie, że Tyrsis trafił do piekła za swoje okrucieństwo. Postanawia wejść do Podziemi i przywrócić go do życia. Z początku jest wściekła, ale w końcu postanawia w akcie współczucia przenieść ukochanego z mrocznej części Hadesu najpierw nad rzekę Lete, czyli do źródła utraty pamięci, a potem na Pola Elizejskie.

Kantata jest sporych rozmiarów. Oprócz czterech arii i pięciu recytatywów składają się na nią także rozbudowane części instrumentalne: Introduzione, Entrée i Minuet. To, że mają charakter taneczny, może być wskazówką, że pierwsze wykonanie kantaty 11 lutego 1707 roku miało prostą formę sceniczną. Händel musiał być ze swojej kompozycji zadowolony, jedną z arii (Un pensiero voli in ciel) wykorzystał potem na zakończenie pierwszego aktu opery Rodrigo i jeszcze raz – poddaną większym zmianom – w pierwszej wersji opery Radamisto.

W sobotę 30 czerwca kantatę Händla będziemy mogli usłyszeć w Pręgowie koło Gdańska na Festiwalu Młoda Muzyka Dawna. Dziś zapraszam do posłuchania arii-lamentu Chlorys z piękną partią wiolonczeli solo. W czasie rzymskiej prapremiery wykonywał partię sopranu wykonywał kastrat Francesco Besci, członek papieskiego chóru Kaplicy Sykstyńskiej a na wiolonczeli grał Giuseppe Perroni, instrumentalista i kompozytor na dworze kardynała Pietro Ottoboniego. Ciekawostka: wokalista zarobił za próbę i występ trzy razy więcej skudów od wiolonczelisty...

Per te lasciai la luce, 
ed or che mi conduce amor per rivederti, tu vuoi partir da me. 
Deh, ferma i passi incerti, 
o pur se vuoi fuggir, dimmi perché? 
Per te lasciai la luce...

Dla Ciebie zostawiłam światło,
A teraz, kiedy miłość prowadzi mnie bym znów Cię zobaczyła, 
ty chcesz mnie opuścić.
Och! Powstrzymaj niepewne kroki,
A jeśli chcesz odejść, powiedz dlaczego?
Dla Ciebie zostawiłam światło…

***

Georg Friedrich Händel (1685-1759)
Il delirio amoroso, HWV 99

Magdalena Kožená - mezzosopran
Marc Minkowski, Les Musiciens du Louvre