Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johann Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johann Sebastian Bach. Pokaż wszystkie posty

B!LIVE, Actus Humanus Nativitas 2019, dz. 4 | Mistrzowskie transkrypcje



Sobotnie popołudnia należą na Actus Humanus do carillonów. Wczoraj z wieży kościoła św. Katarzyny Małgorzata Fiebig, carrillonistka katedry w Utrechcie, zagrała transkrypcje trzech utworów bożonarodzeniowych Jacoba van Eycka ze zbioru „Fletowy ogród rozkoszy” oraz dwie suity, które na violę da gamba napisał François Couperin. Małgorzata Fiebig pokazała słuchaczom trochę inne oblicze carillonu – delikatne, pełne emocji i subtelnych niuansów, a przy tym bardzo precyzyjne. Przy Pompe funebre z I Suity e-moll Couperina dźwięk carillonu zdawał się nieledwie falować pond głowami słuchaczy.

Wieczorem przenieśliśmy się do Dworu Artusa, gdzie Rinaldo Alessandrini oraz Concerto Italiano przenieśli nas w świat transkrypcji klawesynowych kompozycji Johanna Sebastiana Bacha na mały zespół instrumentalny. W pierwszej części koncertu zabrzmiały Passacaglia c-moll BWV 582, Aria variata alla maniera italiana a-moll BWV 989 i Canzona d-moll BWV 588. Po przerwie główny punkt programu – Wariacje Goldbergowskie BWV 988.

Koncert był doskonały. Wariacje Goldbergowskie transkrybowane na zespół instrumentalny zmieniły się w zestaw kunsztownych miniatur, w których pobrzmiewały echa innych wielkich kompozycji Bacha – sinfonii, koncertów brandenburskich, suit orkiestrowych, a w jednej z wariancji – wykonywanej przez dwoje skrzypiec – koncertu podwójnego d-moll. Wykonania były wirtuozowskie. W kolejnych wariacjach słuchaliśmy popisów poszczególnych instrumentów albo ich konfiguracji: dwóch, trzech instrumentów, par instrumentów albo całego zespołu. Te mistrzowskie popisy nie odebrały jednak całości bardzo skromnego, intymnego, wysmakowanego charakteru. Zasługa w tym wszystkich bohaterów wczorajszego koncertu: Rinaldo Alessandriniego, Concerto Italiano w składzie Boris Begelman (I skrzypce), Antonio di Secondo (II skrzypce), Ettore Belli (altówka), Ludovico Takeshi Minasi (wiolonczela) i Matteo Coticoni (violone).

Publiczność zgotowała artystom długą i żywiołową owację. Były więc bisy – Aria z III Suity Orkiestrowej D-Dur, BWV 1068 zwana popularnie Arią na strunie G oraz Wariację I z Wariacji Goldbergowskich.

Dziś ostatni dzień Actus Humanus Nativitas 2019. Lilianna Stawarz zagra Suity francuskie Johanna Sebastiana Bacha, a Gabrieli Consort & Players pod dyrekcją Paula McCreesha wykonają Christmette Michaela Praetoriusa.

B!LIVE, Bachfest Leizpig 2019, cz. 1



Znamy to prawie wszyscy. Kościół św. Tomasza z jego charakterystycznym biało-czerwonym sklepieniem, z grobem Jana Sebastiana Bacha przykrytym miedzianą płytą; pomnik kompozytora, który stoi tuż obok; Thomanerchor, chór-instytucję, który działa nieprzerwanie od 807 lat; Bosehaus - w tej chwili centrum bachowskiego wszechświata - budynek naprzeciw bocznego wejścia do Thomaskirche, w którym mieszą się: Bach-Archiv, instytut naukowy dokumentujący i badający życie i twórczość lipskiego kantora oraz Bach-Museum kryjące prawdziwe skarby, między innymi oryginał portretu pędzla Eliasa Gottloba Haussmanna – obrazu, który kształtuje nasze wyobrażenie o tym, jak wyglądał Johann Sebastian Bach.

Lipsk. Bach jest tu na wyciągnięcie ręki. Bliskość Bacha jest tu poruszająca. Świadomość, że znajdujemy się w miejscu, po którym spacerował, gdzie grał, dyrygował, pisał wywołuje uczucia o ogromnym natężeniu. Kiedy pierwszy raz przysiadłem na Thomaskirchhof i patrzyłem z oddali na kościół św. Tomasza i na pomnik Bacha, przez kilkanaście minut nie mogłem powstrzymać łez wzruszenia.

Bach jest w Lipsku wszędobylski. Na każdym kroku miasto przypomina, że Bach to Lipsk a Lipsk to Bach. Przypominanie o tej ważnej relacji to jednak nie epatowanie Bachem. Jest rzucające się w oczy, ale w ogromnej większości skromne, gustowne i eleganckie. Tak było i tak jest. Najstarszy na świecie pomnik Bacha, który w 1843 roku ufundował Felix Mendelssohn Bartholdy, jest piękny, ale tek niepozorny, że idąc przez park przy Dittrichring, można go zwyczajnie nie zauważyć. W kościele św. Mikołaja, drugim z kościołów, w których Bach był odpowiedzialny za muzykę i w którym w 1724 poprowadził prawykonanie Pasji według św. Jana, kompozytora upamiętnia niewielkie białe, marmurowe popiersie, a szacunek kompozytorowi oddaje róża. Jedna. W Muzeum Bacha na honorowym miejscu stoją popiersia Bacha wykonane przez dzieci z surowców wtórnych. Bach z recyclingu. Cudowne.

Moja pierwsza podróż do Lipska, była podróżą do mojego Mistrza i na poświęcony jego muzyce festiwal. Bachfest Leipzig. Festiwale poświęcone Bachowi odbywają się w Lipsku od 1904. Przez długi czas były organizowane nieregularnie i pod różnymi nazwami. Od 1999 roku to największe na świecie święto muzyki Bacha organizowane jest przez Bach-Archiv, od maja 2018 roku kieruje nim Michael Maul. Każdy festiwal skonstruowany jest wokół jednego tematu. Motto Bachfest Leipzig 2019 brzmiało: „Hof-Compositeur” Bach, Kompozytor dworski Bach. 

Johann Sebastian Bach był przez ponad 15 lat był związany z książęcymi dworami. Najpierw u księcia Wilhelma Ernsta w Weimarze, potem jako kapelmistrz księcia Leopolda w Köthen. Już jako kantor św. Tomasza przyjmował od możnych ówczesnego świata honorowe tytuły. W 1729 roku książę Christian von Sachsen- Weißenfels mianował go "książecym kapelmistrzem saksońskiego dworu Weißenfels", „von Haus aus”, czyli jak powiedzielibyśmy teraz, Bach mógł sprawować ten urząd „zdalnie”. W 1736 roku Bach uzyskał także od Augusta III tytuł nadwornego kompozytora króla Polski i elektora Saksonii - „Königlich Polnischer und Kurfürstlich Sächsischer Hof-Compositeur”.

„Praca Bacha na dworach i dla władców zaowocowała dużą liczbą bardzo zróżnicowanych kompozycji – wspaniałą muzyką na dworskie uroczystości, błyskotliwymi wirtuozowskimi utworami instrumentalnymi w stylach i gatunkach, jakie tylko możemy sobie wyobrazić, a także nowatorskią muzyką kościelną. W skrócie: tym, co czyni muzykę Bacha jako kompozytora dworskiego tak atrakcyjną, jest jej ogromna rozpiętość form – doskonały materiał do zbudowania bardzo zróżnicowanego programu festiwalu.” (cyt: książka programowa Bachfest Leipzig 2019)

Festiwal Bachowski w Lipsku to oprócz doskonałych koncertów także inne wydarzenia: spektakle, koncerty plenerowe, wykłady, spacery, panele dyskusyjne, wycieczki, kolacje z artystami. W tym roku organizatorzy zaproponowali gościom festiwalu ponad 150 wydarzeń. Festiwal odwiedziło ponad 73 tysiące melomanów z ponad 40 krajów. To wielkie wyzwanie organizacyjne, wyzwanie, któremu organizatorzy w pełni sprostali.

Bachfest Leipzig widać na ulicach. W centrum miasta w sporym namiocie ulokowane jest biuro festiwalowe, w którym można zdobyć wszystkie informacje związane z festiwalem, kupić albo po prostu zabrać ze sobą festiwalowe gadżety, książki, płyty; w okolicach miejsc, w których odbywają się koncerty i inne wydarzenia zawsze widać ubranych w czarne festiwalowe koszulki pracowników i wolontariuszy; banery festiwalowe rozstawione są w wielu punktach miasta. Największy, który widziałem był ustawiony w głównej hali dworca głównego, który jest zresztą sam w sobie budowlą imponującą. To największy dworzec czołowy w Europie – 23 perony, 83 tysiące metrów kwadratowych powierzchni, ponad 150 tysięcy pasażerów dziennie. Bach to w Lipsku cały przemysł. Cukierniczy, gastronomiczny, wydawniczy, zabawkarski, odzieżowy… Udało się jednak zachować w tym wszystkim umiar, nie popaść w tandetę i komercję.

Dzięki Bachfest można także poznać znajdujące się w okolicach Lipska miejsca związane z Bachem. W tym roku autokary podstawione pod kościół św. Tomasza pojechały między innymi do Köthen, gdzie Bach pracował bezpośrednio przed przyjazdem do Lipska, do Freibergu, zamku w Burgk, Naumburga z wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO katedrą, Zschortau, gdzie Bach nadzorował budowę organów i Pomßen, gdzie można było posłuchać koncertu wykonanego na najstarszych zachowanych organach w Saksonii, tych samych na których Bach grał w lutym 1727 roku na ceremonii pogrzebowej. 

Mi udało się odbyć razem z Bachfest podróż do Weißenfels, do zamku Neu-Augustusburg, dla którego księcia, Christiana von Sachsen-Weißenfels Johann Sebastian Bach napisał między innymi Kantatę myśliwską (Jagdkantate), Kantatę pasterską (Schäferkantate) i O angenehme Melodei. Kaplica zamkowa wywiera ogromne wrażenie. Ma stosunkowo niewielką powierzchnię, ale jest bardzo wysoka. W czasie koncertu, który był głównym punktem wizyty w Weißenfels, Ricercar Consort wykonywał kantaty Bacha z najwyższej empory, dało to w rezultacie niezwykłe wrażenie akustyczne – muzykę spływającą na słuchaczy z nieba. Dzięki temu wszystkiemu można było wyobrazić sobie sytuację akustyczną innej kaplicy, w której brzmiały kościelne kantaty Bacha, a która nie dotrwała do naszych czasów, kaplicy zamku w Weimarze, która była nazywana Himmelsburgiem, Niebiańskim Zamkiem.

W czasie podróży do Lipska najważniejsze było jednak dla mnie obcowanie z muzyką. 










B!LIVE, Bachfest Leipzig 2019, erster Teil (Deutsche Textfassung)



Wir kennen sie fast alle. Die Thomaskirche, mit ihrer charakteristischen weißen und roten Gewölbe; mit dem mit einer Kupferplatte bedeckten Grab von Johann Sebastian Bach, mit Thomanerchor, einer bereits seit 807 Jahren ununterbrochen arbeitenden Chorinstitution. Und weiter draußen, dazugehörend: das Denkmal des Komponisten direkt daneben, und das Gebäude gegenüber: Bosehaus - heutzutage das Zentrum vom Bachs Universum, Sitz und Zuhause vom Bach-Archiv (wissenschaftlichem Institut zu Studien und Dokumentation von Leben und Werk des Leipziger Kantors) sowie auch vom Bach-Museum, das wahre Schätze verbirgt, einschließlich des Originals von meist bekanntem und mehrmals kopiertem Porträt von Elias Gottlob Haussmann, dem Gemälde, das unsere Vorstellung vom Bachs äußerem Erscheinungsbild prägt.

Leipzig. Bach ist hier an Ihren Fingerspitzen. Die Nähe von Bach ist echt und bewegend. Das Bewusstsein, an demselben Ort zu stehen, wo er schlenderte, spielte, dirigierte und schuf, rieft Gefühle von ungeheurer Intensität hervor. Als ich zum ersten Mal auf dem Thomaskirchhof saß und die Thomaskirche und Bachs Denkmal von weitem betrachtete, war ich für einige Minuten nicht zustande, Trän der Gefühle aufzuhalten.

In Leipzig ist Bach allgegenwärtig. Bei jedem Schritt erinnert die Stadt daran, dass Bach ist Leipzig und Leipzig ist Bach. Man wird an diese wichtige Beziehung erinnert, ohne jedoch geblendet zu werden. Bachs Rückrufe sind auffällig aber in den allermeisten Fällen auch bescheiden, geschmackvoll und elegant. So war es und bleibt es weiter. Das älteste Bach-Denkmal in der Welt, von Felix Mendelssohn Bartholdy im Jahre 1843 gestiftet, ist sehr schön, aber so unauffällig, dass man es beim Spaziergang durch den Park am Dittrichring unbemerkt verpassen kann.

In der Nikolauskirche, der zweiten, in der Bach für die Musik verantwortlich war und in der er 1724 die Uraufführung der Johannespassion leitete, nur eine kleine weiße Marmorbüste gedenkt an den Komponisten, und eine Rose ehrt ihn da. Eine. Im Bach-Museum stehen seine von Kindern aus wiederverwertbaren Materialien gebasteltete Büsten auf dem Ehrenplatz. Bach aus dem Recycling. Wunderbar.

Meine erste Reise nach Leipzig war eine Reise zu meinem Meister und zum Festival seiner Musik . Bachfest Leipzig. Bach gewidmete Feste finden seit 1904 in Leipzig statt. Für lange Zeit wurden sie unregelmäßig und unter verschiedenen Namen veranstaltet. Seit 1999 wird das größte Bach-Musikfest der Welt von Bach-Archiv organisiert, ab 2018 unter der Leitung von Michael Maul. Jedes Fest wird nach einem bestimmten Thema aufgebaut. Das Motto des Bachfestes Leipzig 2019 lautete »›Hof-Compositeur.‹ Bach.« 

Johann Sebastian Bach war über 15 Jahre mit fürstlichen und königlichen Höfen verbunden. Zuerst beim Herzog Wilhelm Ernst in Weimar, dann als Kapellmeister beim Fürst Leopold in Köthen. Schon als Kantor der Thomaskirche nahm er Ehrentitel von den Adligen zeitgenössischer Welt an. Herzog Christian von Sachsen-Weissenfels ernannte ihn 1729 „Fürstlich sächsisch-weißenfelsischen Hofkapellmeister von Haus aus“, also - wie wir jetzt sagen würden - konnte Bach das Amt aus der Ferne ausüben. 1736 erhielt Bach wiederum von Augustus III den Titel "Königlich Polnischer und Kurfürstlich Sächsischer Hof-Compositeur".

„Bachs Wirken an den Höfen und für die Regenten führte zu vielen und vor allem vielseitigen Kompositionen: prachtvolle Festmusiken, virtuose Instrumentalwerke in den unterschiedlichsten Stilen und Gattungen und innovative Kirchenmusik. Kurz: Die Werke des »Hof-Compositeurs« Bach bestechen durch ein ausgesprochen breites Spektrum Material, um daraus ein vielfältiges Bachfest-Programm an Formen ideales zu formen"(Zitat: Programmheft Bachfest Leipzig 2019)

Zum Bachfest in Leipzig gehören neben hervorragenden Konzerten auch andere Veranstaltungen: Performances, Konzerte im Freien, Vorträge, Spaziergänge, Diskussionsrunden, Führungen, Abendessen mit Künstlern. In diesem Jahr haben die Veranstalter den Festivalgästen über 150 Veranstaltungen angeboten. Das Festival wurde von über 73.000 Musikliebhabern aus über 40 Ländern besucht. Dies ist eine große organisatorische Herausforderung, die die Organisatoren voll und ganz gemeistert haben.

Das Bachfest Leipzig ist auf den Straßen präsent und sichtbar. In der Innenstadt, in einem großen Zelt, befindet sich ein Festivalbüro, in dem man alle Informationen zum Festival erhalten und Gadgets, Bücher, CDs kaufen beziehungsweise gratis mitnehmen kann. In der Nähe von den  Konzert- und Veranstaltungsorten sind immer Festmitarbeiter und Freiwilligen in schwarzen Festival-Shirts zu sehen. Festivalbanner sind in vielen Teilen der Stadt verteilt. Das größte, das ich gesehen habe, befand sich in der Haupthalle des Hauptbahnhofs, der selbst ein beeindruckendes Bauwerk darstellt. Es ist die größte Kopfstation in Europa - 23 Bahnsteige, 83.000 Quadratmeter, mehr als 150.000 Passagiere pro Tag. In Leipzig ist Bachname zu einem echten Industriezweig geworden: Süßwaren, Gastronomie, Verlagswesen, Spielzeug, Bekleidung ... Es ist jedoch gelungen, die Mäßigung zu bewahren und nicht in Kitsch, Billigkeit und Kommerzialisierung zu verfallen.

Bachfest Leipzig bietet auch die beste Gelegenheit, umgebende Orte kennenzulernen, mit denen der Komponisten verbunden war. Dieses Jahr brachten Sonderbusse Festgäste von der Thomaskirche unter anderen nach Freiberg, Burgk, dann nach Köthen, wo Bach unmittelbar vor seiner Ankunft nach Leipzig arbeitete; nach Naumburg mit dem auf UNESCO-Liste des Kulturerbes eingetragenen Dom; nach Zschortau, wo Bach den Orgelbau beaufsichtigte; nach Pomßen, wo man sich ein Konzert auf den ältesten erhaltenen Orgel Sachsens anhören konnte, auf der Bach bei einer Trauerfeier im Februar 1727 spielte.

Mir selbst ist es gelungen, zusammen mit dem Bachfest einen Ausflug nach Weißenfels zu unternehmen, zum Neu-Augustusburg, für dessen Herzog Christian von Sachsen-Weißenfels Johann Sebastian Bach unter anderem die Jagdkantate, die Schäferkantate und »O angenehme Melodei«  geschrieben hat. Die Schlosskapelle macht einen großen Eindruck. Sie ist sehr hoch bei einer relativ kleinen Fläche. Während des Konzerts, das der Hauptpunkt des Besuchs in Weißenfels war,  durchführte Ricercar Consort Bach-Kantaten aus der höchsten Empore und konnte dadurch  einen ungewöhnlichen akustischen Eindruck erschaffen - Bachs Musik floss auf die Zuhörer vom Himmel. Man müßte sich dann gleich in Vorstellung zu einer anderen, sehr ähnlich gebaute Kapelle hinziehen, in welcher Bachs Kirchenkantaten tatsächlich erklangen, die aber bis heute nicht erhalten ist: die Schlosskapelle in Weimar, wegen ihrer akustischen Bedingungen  »Himmelsburg« genannt wurde.

Immerhin, am wichtigsten waren mir  während meiner Reise nach Leipzig Konnektivität und Kommunikation mit der Musik, wie immer. 









Bachfest Leipzig. Podróż wymarzona | Eine Traumreise.



Bachfest Leipzig. Podróż wymarzona | Eine Traumreise.

(Deutsche Textfassung finden Sie nachfolgend)

Marzenia nie spełniają się same. Można ja zrealizować tylko wtedy, gdy zamienimy je w plan. Plan precyzyjny, jasny i konkretny. Sporo marzeń zdołałem już zrealizować. Sporo czeka w kolejce. Są też takie, które właśnie się spełniają…

O podróży do Lipska marzyłem od dawna. Bo Lipsk to miasto Johanna Sebastiana Bacha. Mojego przyjaciela i mojego Mistrza. Mawiam o nim czasem, że jest jedynym człowiekiem na świecie na którym nigdy się nie zawiodłem. Zawsze mogłem na niego liczyć. Kiedy było źle, wystarczyły pierwsze nuty III Koncertu brandenburskiego i zły nastrój mijał a problemy wydawały się znacznie mniejsze. Bach wypełniał moje życie już od dzieciństwa, kiedy nieśmiało grałem jego skrzypcowe partity a później - na fortepianie - proste preludia. Kiedy miałem okazję zadyrygować koncertem Bacha orkiestrą, moja pasja zmieniła się w bezgraniczną namiętność...

Muzyka Bacha zawsze dawała mi dużo pozytywnej, nieziemskiej energii. Działała na wszystkie moje zmysły, pozwalała odpłynąć w niezwykłe rejony świadomości. Szwajcarski teolog, Karl Barth powiedział, że "muzyką, która obowiązuje w niebie jest muzyka Bacha". I ja, kiedy jej słuchałem, czułem się jak w niebie.

Ale pewnego dnia Bach przestał grać. Przestałem odczuwać potrzebę wyłapywania wszystkich głosów zawiłej polifonicznej konstrukcji... Pustka, próżnia, beznadzieja. Może Bach postanowił nie uczestniczyć w festiwalu pomyłek, użalania się nad sobą, marnotrawienia czasu i energii na rzeczy zupełnie nieistotne...

Kiedy po latach znów byłem gotowy; kiedy ostatnie życiowe puzzle zaczęły trafiać we właściwe miejsca; kiedy hierarchia wartości przestała być w końcu antyhierarchią – Bach zapukał. Nieśmiało. Podsunął mi program koncertu z okazji swoich 330-tych urodzin. Program? Znałem niemal na pamięć każdą nutę z tego koncertu. Skorzystałem z zaproszenia i Bach wrócił. Z wielką mocą. I z siłą swojej polifonii.

Monofoniczny facet dążący do celu zawsze jedyną i zawsze słuszną drogą; facet, który dawał dojść do głosu tylko przyjemnym uczuciom; facet dla, którego wszystko inne i wszyscy inni byli tylko życiowym akompaniamentem odkrył moc tej barokowej polifonii. I odkrył, że on także jest polifoniczny. Że może mieć myśli, pragnienia, uczucia, marzenia; że fajnie jest nie być idealnym (!!!); że można być jednocześnie dumnym i pokornym; że można pomagać, ale i czerpać radość z przyjmowania pomocy; że można być jednocześnie dzieckiem cieszącym się z najmniejszego drobiazgu, jak i rozsądnym szefem; że zdrowy jest śmiech, ale ważne są też łzy; że te rozmaite myśli, uczucia, zachowania, postawy, doświadczenia są tak samo ważne.

I tak Bach trwa. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. A ja stałem się gotowy do podróży marzeń.

Bachfest Leipzig 2019. Odliczam dni, godziny, minuty…

***

Träume werden nicht von sich selbst wahr. Die können erst dann verwirklicht werden, wenn man sie in einen Plan verwandelt: einen präzisen, klaren und spezifischen Plan. Es ist mir schon gelungen, viele von meinen Träumen zu verwirklichen. Mehrere warten immer noch, bis sie an ihre Reihe kommen. Es gibt auch solche, die gerade in diesem Moment in Erfüllung gehen...

Ich habe schon immer davon geträumt, nach Leipzig zu reisen. Denn Leipzig ist die Stadt von meinem Freund und meinem Meister: Johann Sebastian Bach. Ich sage manchmal, dass er der einzige Mensch auf der ganzen Welt ist, der mich noch nie enttäuscht hat. Ich konnte mich immer auf ihn verlassen. Wenn es schlecht war, reichten die ersten Töne des dritten Brandenburgischen Konzerts, und die schlechte Laune ging sofort vorbei, und all die Probleme schienen auf einmal viel kleiner zu sein. Bach beeinflusst mein Leben seit meiner Kindheit, als ich schüchtern seine Violinpartiten spielte und später einfache Präludien – auf dem Klavier. Als sich später für mich die Gelegenheit ergab, Bachs Orchesterkonzert zu dirigieren, wurde meine Leidenschaft zu einer grenzenlosen Passion.

Bachs Musik hat mir immer viel positive, wahnsinnige Energie gegeben. Sie wirkte auf alle meine Sinne und ließ außergewöhnliche Bewusstseinszustände zu erreichen. Man sagt nach dem Theologen Karl Barth, dass “wenn die Engel für Gott spielen, so spielen sie Bach”. Das gilt sicherlich für mich: jedes Mal, wenn ich seine Musik hörte, fühlte ich mich wie im Himmel.

Doch eines Tages hörte Bach auf für mich zu spielen. Auf einmal fühlte ichdas Bedürfnis nicht mehr, alle Stimmen aus den komplizierten polyfonen Strukturen zu verfolgen und zu erkennen. Sie sind von Leere, Vakuum, Hoffnungslosigkeit verdrängt worden. Vielleicht hat mein Bach beschlossen, er wolle an meinen Festspielen der Fehler und Selbstmitlastgefühle nicht teilnehmen, an meiner Zeit- und Energieverschwendung an völlig irrelevante Dinge?

Als ich nach vielen Jahren wieder fertig war; als die letzten Puzzleteile begannen die richtigen Stellen zu treffen; als sich meine Antihierarchie schließlich in richtige Wertehierarchie verwandelt hat, klopfte Bach wieder. Erst ganz schüchtern. Er hat mir nämlich Konzertprogramm zu seinem 330. Geburtstag zugeschoben. Das Programm, von dem ich fast jede Note auswendig wusste. Ich habe die Einladung angenommen und so kam Bach zurück in mein Leben. Mit großer Kraft. Und mit der Kraft seiner Polyfonie.

Der monofone Typ, der seine Ziele immer auf seine einzig richtige Weise erreichen wollte; der nur angenehme Gefühle in den Vordergrund zu treten ließ; der alles Andere und alle Anderen nur als eine Lebensbegleitung betrachtet hat; der Typ entdeckte endlich die Kraft dieser barocken Polyfonie. Und er lernte auch, er ist selber polyfonisch. Dass er Gedanken, Wünsche, Gefühle, Träume haben kann; dass es cool ist, nicht perfekt zu sein (!!!); dass man zugleich stolz und fügsam sein kann; dass man hilfsbereit bleiben kann, aber zugleich Freude finden darf, selbst geholfen zu werden. Ich wusste auf einmal ein Kind zu bleiben und Glück in kleinsten Kleinigkeiten des Lebens zu finden, ohne es zu vergessen, ein vernünftiger Chef zu bleiben. Dass Lachen gesund ist, aber Tränen ebenso wichtig sind; dass diese verschiedenen Gedanken, Gefühle, Verhaltensweisen, Einstellungen und Erfahrungen von genau derselben Geltung sind.

Und so bleibt Bach bei mir. Tag für Tag, Monat für Monat, Jahr für Jahr. Und ich bin auch genug gereift dazu, meine Traumreise endlich zu unternehmen: Bachfest Leipzig 2019. Ich zähle Tage, Stunden, Minuten…

BACH 334



Urodziny Bacha!!! Oglądajcie!!!


B!52, Odcinek 88 - Trinitatis X



Jutro dziesiąta niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się trzy kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na ten dzień: Schauet doch und sehet, ob irgend ein Schmerz sei, BWV 46; Nimm von uns, Herr, du treuer Gott, BWV 101 oraz Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102. W zeszłym roku o pierwszej (B!52, Odcinek 35 - Trinitatis X), dziś o ostatniej z nich. 

Tekst BWV 102 dotyka tematu nawrócenia się i konieczności zwrócenia się ku Bogu, ostrzega też przed niebezpieczeństwami związanymi z trwaniem w grzechu.

Niebezpieczna rzecz: czekać.
Szkoda czas tak tracić.
Bóg, co dotąd łaskawie raczył zwlekać,
Jutro cię osądzi, każe ci odpłacić.
Gdzie czas na pokutę? Wszak ta chwila mała
Rozdzieli czas od wieczności, a duszę od ciała.
O duszo omamiona! Pokucie się oddaj cała,
Aby cię ta godzina gotową zastała.

Libretto pochodzi z powstałego dwadzieścia lat przed kantatą zbioru, którego autorstwo przypisuje się Ernstowi Ludwigowi, księciu Saksonii-Meiningen. Własną poezję autora uzupełniają cytaty - w początkowym chórze z piątego rozdziału Księgi Jeremiasza, w części 4 z rozdziału drugiego Listu do Rzymian a w finale - z hymnu "So wahr ich lebe, spricht dein Gott" Johanna Heermanna z 1630 roku.

Kantata Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102 składa się z siedmiu części, z których cztery były wykonywane przed kazaniem, trzy bezpośrednio po nim. Kompozycja została rozpisana na trzy głosy solowe (alt, tenor, bas), czterogłosowy chór oraz zespół instrumentalny: flet traverso, dwa oboje, dwoje skrzypiec, altówka i basso continuo. Po raz pierwszy kantata została wykonana 25 sierpnia 1726 roku, po raz drugi w roku 1737. Ciekawostką jest to, że znalazła się wśród pierwszych trzech kantat Bacha opublikowanych drukiem w roku 1830.

Zapraszam do posłuchania otwierającego kantatę chóru, w którym srogi i dość ponury tekst z Jeremiasza został ubrany w genialny i żywiołowy ritornel z dwoma fugami na chór, dwa oboje i smyczki. Bach zaadaptował potem tę część na potrzeby Kyrie w Mszy g-moll, BWV 235.

Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben!
Du schlägest sie, aber sie fühlen's nicht; du plagest sie,
aber sie bessern sich nicht. Sie haben ein härter Angesicht denn
ein Fels und wollen sich nicht bekehren.

Panie, czy Twoje oczy nie są nakierowane na prawdę?
Ty ich smagasz, lecz oni nie czują bólu,
Ty ich wytracasz, lecz oni nie przyjmują karcenia.
Uczynili swoje oblicze twardsze niż skala,
Nie chcą się nawrócić.

____

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Herr, deine Augen sehen nach dem Glauben, BWV 102 (1/7)

Monteverdi Choir
English Baroque Soloists
John Eliot Gardiner - dyrygent

B!52, Odcinek 87 - Trinitatis IX



Jutro przypada dziewiąta niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się trzy kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na ten dzień: Was frag ich nach der Welt, BWV 94, o której pisałem w zeszłym roku (B!52, Odcinek 34 - Trinitatis IX (2017)) ; Tue Rechnung! Donnerwort, BWV 168 oraz wykonana po raz pierwszy 25 lipca 1723 roku kantata Herr, gehe nicht ins Gericht mit deinem Knecht, BWV 105.

Herr, gehe nicht ins Gericht mit deinem Knecht, BWV 105 rozpoczyna cytat z Psalmu 143 („Nie pozywaj na sąd sługi swego, gdyż nikt z żyjących nie okaże się sprawiedliwym przed Tobą!"), kończy zaś 11 strofa hymnu Johanna Rista Jesu, der du meine Seele z 1641 roku. Nie znamy autora tekstu pozostałych części kantaty, są one jednak bezpośrednio związane z czytaną tego dnia w kościołach przypowieścią o obrotnym rządcy (lub - według dawnego polskiego nazewnictwa - włodarzu niesprawiedliwym) z Ewangelii według św. Łukasza, w której przywoływany jest temat niegodziwej mamony; to, że ważne są dobra duchowe a nie "próżne sprawy tego świata".

Sześcioczęściowa kompozycja jest przeznaczona na cztery głosy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogłosowy chór oraz zespół instrumentalny: róg, dwa oboje, dwoje skrzypiec, altówka i basso continuo.

Herr, gehe nicht ins Gericht mit deinem Knecht, BWV 105 jest uważana powszechnie za jedno z arcydzieł Bacha, tych doskonałych kantat, w których piękny tekst dokładnie współgra ze znakomitą muzyką. Zapraszam do posłuchania arii sopranowej Wie zittern und wanken der Sünder Gedanken w wykonaniu Katherine Fuge i English Baroque Soloists pod dyrekcją Johna Eliota Gardinera. Skrzypce i altówki stanowią w niej drżący, chybotliwy  akompaniament dla cudownego duetu oboju i sopranu. Aria jest rozchwiana i rozdygotana także z innego powodu. To jeden z naprawdę nielicznych u Bacha przykładów kompozycji, w której nie ma linii basso continuo, podstawy dla pozostałych głosów.

Wie zittern und wanken
Der Sünder Gedanken,
Indem sie sich untereinander verklagen
Und wiederum sich zu entschuldigen wagen.
So wird ein geängstigt Gewissen
Durch eigene Folter zerrissen.

Jak drżące i chwiejne 
są myśli grzesznika
Gdy skarżą się wzajem i w koło się gubią
By dowieść prawości swej złudnej i próżnej.
Sumienie obawą przejęte
Torturą już własną rozdarte.





B!FEST, Barokowe Eksploracje w Szczawnicy


Pierwszy raz w Szczawnicy byłem w maju tego roku. Pojechałem wtedy odwiedzić Agnieszkę Żarską i Baroque Collegium 1685 w czasie prób do koncertu Wielkanoc Jana Sabastiana Bacha.

Szczawnicę znałem już jednak całkiem dobrze. Kiedy byłem dzieckiem babcia opowiadała mi o swoich rodzinnych wakacjach. O Grajcarku, Wąwozie Homole, spływie Dunajcem i sztuczkach flisackich, o Pieninach, Czorsztynie i Niedzicy. Mama dopowiadała całkiem pikantną historię o tym, jak mój tata - wtedy jeszcze narzeczony mamy - wynajął sobie potajemnie kwaterę w Szczawnicy, a kiedy babcia się o tym dowiedziała, kategorycznie kazała z tego zrezygnować i wprowadzić się tacie do nich. Taka z niej była postępowa socjalistka. Lewica z ideałami.

O tym wszystkim przypomniałem sobie, kiedy przejechałem w maju most na Dunajcu. Zakochałem się w Szczawnicy i w Pieninach od pierwszego wejrzenia. Obiecałem też sobie, że kiedyś spędzę tam więcej nic kilka godzin.

Okazja nadarzy się już w sierpniu, kiedy w Szczawnicy odbędą się w ramach Barokowych Eksploracji dwa koncerty:

22 sierpnia - Muzio Scevola, barokowa opera-pasticcio, której autorami są Filippo Amadei, Giovanni Battista Bononcini i Georg Friedrich Händel. Będzie to polska premiera zrekonstruowanej opery, która swoją premierę światową miała w czerwcu w ramach  jednego z najważniejszych festiwali muzyki Händla na świecie - Händel-Festspiele w Halle. Muzio Scevola będzie wystawiony w Dworku Gościnnym w Szczawnicy z udziałem ponad 50 artystów z Czech  i Francji w tym solistów, orkiestry barokowej Musica Florea i zespołu Hartig Ensemble, specjalizującego się w rekonstrukcji dawnego baletu i tańca. Reżyserem przedstawienia jest Lorenzo Charoy a całością zadyryguje Marek Štryncl.

24 sierpnia - kantaty: Ich habe genug, BWV 82; Ach Gott, wie manches Herzeleid, BWV 58 i Meine Seel erhebt den Herren, BWV 10 Johanna Sebastiana Bacha wykonają Ewa Leszczyńska - sopran, Helena Poczykowska - alt, Davide Fior - tenor oraz Baroque Collegium 1685 pod dyrekcją Agnieszki Żarskiej. W roli gwiazdy wystąpi holenderski bas Peter Kooij, który należy do grona najlepszych interpretatorów muzyki J.S.Bacha na świecie.

Jeśli nie macie jeszcze sprecyzowanych planów urlopowych, warto pomyśleć o sierpniowym wypadzie do Szczawnicy. Tym bardziej, że całkiem blisko, tuż po drugiej stronie Dunajca będzie się odbywał w tym samym czasie (na szczęście w inne dni... uff...) inny barokowy festiwal - Barok na Spiszu.

Baroque Goes Nuts ma zaszczyt być partnerem medialnym zarówno Barokowych Eksploracji, jak i Baroku na Spiszu, możecie więc być pewni dalszych zapowiedzi, a potem szczegółowych relacji z koncertów.




B!52, Odcinek 86 - Trinitatis VIII



Jutro ósma niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się trzy kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na ten dzień: Es ist dir gesagt, Mensch, was gut ist, BWV 45, o której pisałem w zeszłym roku (B!52, Odcinek 33 - Trinitatis VIII);  Wo Gott der Herr nicht bei uns hält, BWV 178 oraz Erforsche mich, Gott, und erfahre mein Herz, BWV 136. Dziś kilka słów o ostatniej z nich.

Kompozycja została wykonana po raz pierwszy 18 lipca 1723 roku. Badacze wskazują jednak na możliwość sięgnięcia przez Bacha do wcześniejszej kompozycji, kantaty świeckiej lub kościelnej.

W ósmą niedzielę po Trójcy Świętej czytano w kościołach między innymi fragment Ewangelii według św. Mateusza, w którym Jezus ostrzega w Kazaniu na Górze przed fałszywymi prorokami: "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami." Nieznany autor tekstu kantaty dotyka bezpośrednio tematu poruszanego w Ewangelii:

Jakże jednak często synowie ciemności
Udają oto aniołów światłości;
Ale ich natura ciągle jest skażona,
Miałoby się z cierni zbierać winne grona?
Oto wilk na siebie owczą skórę wkłada,
Lecz taki dzień nastanie,
Który wam, obłudnikom, będzie jak zagłada,
Dzień to straszny niesłychanie. 

W tekście zostały też użyte: fragment Pslamu 139 (w początkowym chórze) oraz - w finale kantaty - dziewiąta strofa hymnu Johann Heermanna Wo soll ich fliehen hin z 1630 śpiewanego na melodię Auf meinen lieben Gott. Została ona opublikowana po raz pierwszy w roku 1603, jednak źródła wskazują na jej pochodzenie od świeckiej kompozycji Jacoba Regnarta, pieśni, a właściwie piosnki, bo autor nazwał ją liedlein, Venus, du und dein Kind seid alle beide blind (Wenus, ty i twoje dziecię [Kupidyn - przyp. BGN] jesteście ślepi).

Kantata składa się z sześciu części i została rozpisana na trzy głosy solowe (alt, tenor, bas), czterogłosowy chór, róg, dwa oboje (drugi oznaczony jako d'amore), dwoje skrzypiec, altówkę i basso continuo. Tytuł kantaty, nakreślony na rękopisie przez Johanna Kuhnaua brzmi: Domin: 8 post Trinit |Erforsche mich Gott, und erfahre mein ect. | â | 4 Voci | Corno | 2 Hautbois | 2 Violini | Viola | e | Continuo | di Sign: | J.S.Bach.

Zapraszam do posłuchania rozpoczynającej kantatę fugi chóralnej, o której Craig Smith i Ryan Turner z Emmanuel Music piszą:

Subtelny i cudownie pokolorowany chór, który rozpoczyna kantatę, jest typowym przykładem wielkiej dbałości, jaką Bach przykładał do swoich tekstów. Dwoma słowami kluczami są "erforsche" (przeniknij, zbadaj) i "prüfe" (wypróbuj). Pięknie meandrujące instrumenty dęte i linie znaczone przez smyczki budują harmonię początku. Pełne żaru i cudownie synkopowane akordy na słowo "przeniknij" są logicznym dopełnieniem tego "przenikania". Wyjątkowo wysoki i dość egzotyczny róg dokłada się do tego nieziemskiego piękna tej części. Pierwsza część kantaty nie jest szczególnie uroczysta. czy pomnikowa. Nie jest też wystrzałowym orędziem świątecznym. To raczej otwarte, lekkie, może nawet nieco drażniące zaproszenie: Przyjdź, odszukaj mnie i poznaj moje najskrytsze myśli...

Bach cenił tę część kantaty, wykorzystał ją bowiem w 1738 roku w części Cum Sancto Spiritu Mszy A-Dur, BWV 234. Warto też dodać, że partię rogu wykonywał w czasie pierwszego wykonania kantaty najprawdopodobniej jeden z najwybitniejszych instrumentalistów swoich czasów - Gottfried Reiche.


Erforsche mich, Gott, und erfahre mein Herz;
prüfe mich und erfahre, wie ichs meine!

Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce; 
wypróbuj mnie i poznaj myśli moje!

***
Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Erforsche mich, Gott, und erfahre mein Herz, BWV 136 (1/6)

Monteverdi Choir
English Baroque Soloists
John Eliot Gardiner - dyrygent

B!52, Odcinek 84 - Trinitatis VI



Jutro 6. niedziela po Trójcy Świętej, przypomnę z tej okazji tekst sprzed roku...

***


O błogi spokoju, o duszy radości!
W grzechach piekielnych szukać cię nie trzeba, 
Bo ty w pełnej jesteś wszak harmonii nieba...


Tak zaczyna się jedna z najpiekniejszych kantat Jana Sebastiana Bacha - Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170. Powstała na 6. niedzielę po Trójcy Świętej i została po raz pierwszy wykonana 28 lipca 1726 roku. To pierwsza z dwóch kantat na alt solo, które Bach napisał latem 1726 roku. Miał wtedy prawdopodobnie do dyspozycji bardzo dobrego śpiewaka, być może był nim Carl Gotthelf Gerlach.

Carl Gotthelf Gerlach (1704-1761) rozpoczął naukę w lipskiej Thomasschule jeszcze za czasów Johanna Kuhnaua. Po ukończeniu szkoły kontynuował naukę na Uniwersytecie Lipskim, który ukończył w 1727 roku, w tym samym czasie asystował też Bachowi jako skrzypek, śpiewak i cymbalista. Wielokrotnie prowadził w imieniu Bacha Collegium Musicum i pewnie dlatego, powierzono mu w latach 1737-39 funkcję tymczasowego kierowinika Collegium. Nie później niż w 1744, choć najpewniej juz w roku 1741 został jego stalym dyrygentem. 

Tekst kantaty Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust został zaczerpnięty ze zbioru Gottgefälliges Kirchen-Opfer, opublikowanego w 1711 roku przez bibliotekarza dworu w Darmstadt Georga Christiana Lehmsa. Wyrażone jest w nim pragnienie osiągnięcia życia wiecznego po cnotliwym życiu na ziemi. Pozostaje to w ścisłym związku z przesłaniem Liturgii Słowa 6. niedzieli po Trójcy Świętej: Listu do Rzymian (Umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga) i Ewangelii według św. Mateusza (Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego).

Altowi towarzyszy w kantacie Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust mały zespół instrumentalny złożony z oboju d'amore, dwojga skrzypiec, altowki, organów i basso continuo. Kompozycja składa się tylko z pięciu części - trzech arii rozdzielonych recytatywami. Jest tak zwięzła dlatego, że podczas tej samej liturgii została również wykonana siedmioczęściowa kantata Ich will meinen Geist in euch geben, JLB 7 Johanna Ludwiga Bacha na cztery głosy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogłosowy chór, dwa rogi, dwoje skrzypiec, altówkę i basso continuo.

Po raz pierwszy w swojej twórczości kantatowej Bach zwolnił organy z funkcji instrumentu realizującego jedynie partię basso continuo i powierzył mu rolę obligato. Co prawda w Sinfonii do kantaty Wir müssen durch viel Trübsal, BWV 146 organy były już instrumentem solowym, ale dopiero w kantacie Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 Bach użył organów jako koncertującego instrumentu towarzyszącemu wokaliście w arii (3. Wie jammern mich doch die verkehrten Herzen)

Kantata Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 rozpoczyna się piękną, wzruszającą arią, która zarówno swoim charakterem, jak i przesłaniem przypomina bardzo arię Mache dich, mein Herze, rein z Pasji według św. Mateusza, BWV 244. Arię Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust określa się często jako pastoralny taniec albo spokojną kołysankę. John Eliot Gardiner napisał o niej tak:

Poczatkowa aria to czyste czary - cieply, kwiecisty taniec na sześć ósmych* w D-dur. Można prawie wyczuć łagodny uśmiech Bacha, przywoływanie "Himmelseintracht", "harmonii Niebios". To jedna z tych niesłychanych melodii, która tkwi w pamięci naszych uszu. Mija cały takt, zanim ruszy z miejsca, ale kiedy już zaskoczy, to jakby nigdy nie miała się zatrzymać (w rzeczywistości ma tylko osiem taktów długości, ale daje niekończący się efekt)(...). Z tekstem Lehma przed sobą, Bach szuka sposobów, żeby podkreślać spokój ducha jako cel życia i form, które pozwolą mu oddać chwilowe odniesienia do grzechu i kruchej fizyczności.

Zapraszam do posłuchania początkowej arii z kantaty Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust, BWV 170 w wykonaniu Damiena Guillon i Le Banquet Céleste. Film powstal w trakcie nagrywania dla Zig Zag Territoires płyty Damien Guillon / Le Banquet Céleste, Bach: Cantates BWV 170 & 35.

Vergnügte Ruh, beliebte Seelenlust,
Dich kann man nicht bei Höllensünden,
Wohl aber Himmelseintracht finden;
Du stärkst allein die schwache Brust.
Drum sollen lauter Tugendgaben
In meinem Herzen Wohnung haben.

O błogi spokoju, o duszy radości!
W grzechach piekielnych szukać cię nie trzeba, 
Bo ty w pełnej jesteś wszak harmonii Nieba.
Tylko tyś wzmocnieniem dla ludzkiej słabości,
W darach cnoty tedy mam upodobanie,
I one w mym sercu znajdują mieszkanie.

* w manuskrypcie Bacha zapisane jako 12/8


B!LIVE, Pręgowo i Babidół: Młoda Muzyka Dawna



Pomysł wyjazdu do wsi pod wsią pod Gdańskiem był dość szalony. Popołudnie i wieczór spędzone w Kolbudach, Pręgowie i Babidole okazały się jednak ważne, potrzebne i piękne.

Kiedy dotarłem do Kolbud, w najlepsze trwało gminne powitania lata. Strzelnice z misiami, świecące korony i rogi, różnokolorowe peruki, grille, wata cukrowa, lody, baloniki… A do tego przystanek ZET Cafe 2018 i przygotowania sceny do wieczornego koncertu Bajmu. No i stoisko z wyborną kawą Woseba. Kolorowy jarmark był jednak (i na szczęście) tylko przystankiem w drodze do Pręgowa. 

Kiedy wreszcie dotarłem na miejsce, znalazłem się w zupełnie innym świecie, z dala od turystycznych szlaków i wszędobylskiego gwaru. Kościół pw. Bożego Ciała stoi od z górą siedmiuset lat na niewielkim wzgórzu, z którego rozpościerają się widoki na malowniczy kaszubski krajobraz. Na jednym ze stoków wzgórza stoją wśród wysokich traw skromnie stacje drogi krzyżowej zbudowane z polnych kamieni. Takich samych, z których zbudowany jest kościół. W samym kościele zachwycają pięknie odrestaurowany ołtarz manierystyczny i przedziwne malowidła na ścianach. Gotyckie freski wydobyto spod olejnej farby całkiem niedawno. Są jak Biblia w obrazkach. Mamy Jezusa, świętych, diabły, smoka i przedziwne buźki. Wyglądają jak czternastowieczne emotikony, ale są personifikacjami słońca i księżyca. W relacji na żywo napisałem o kościelnym wzgórzu w Pręgowie, że jest absolutnie piękne, intymne, ciche. W pozytywny sposób naiwne. 

Już niedługo kościół Bożego Ciała wzbogaci się o jeszcze jeden, ważny element. Organy. Już w tym roku firma Sztuba Budowa Organów planuje zakończenie pierwszego etapu budowy (Manuał I i Pedał). Może uroczysta inauguracja będzie okazją do kolejnych odwiedzin Pręgowa…

To właśnie pręgowski kościółek wybrali na miejsce koncertu organizatorzy festiwalu Młoda Muzyka Dawna. W wykonaniu koreańskiej sopranistki Eunsoon Jang i zespołu Modus Consort usłyszeliśmy Weichet nur, betrübte Schatten, BWV 202 Johanna Sebastiana Bacha i Il delirio amoroso, HWV 99 Georga Friedricha Händla. Dużą odwagą było wybranie właśnie tych kompozycji, szczególnie wirtuozowskiej kantaty Il Delirio Amoroso, napisanej przecież przez młodego Händla zaraz po przyjeździe do Rzymu dla oczarowania tamtejszej elity. Kiedy nie porywać się na odważne przedsięwzięcia, jeśli nie za młodu…

A koncert był przedni. Nie obyło się co prawda bez wpadek, ale muzyka była przepełniona młodzieńczą energią, pasją, wymianą ciepłych emocji, uśmiechem. Z bardzo dobrej strony pokazała się Eunsoon Jang. Zaśpiewała obie kantaty odważnie, pewnie i czysto. Bardzo podobały mi się nieprzekombinowane arie, ale koreańska śpiewaczka zostanie w mojej pamięci jako mistrzyni recytatywów. 

Duże słowa uznania należą się skrzypaczce Katarzynie Olszewskiej, szczególnie za piękne solo w Un pensiero voli in ciel z kantaty Händla i Katarzynie Czubek, która brawurową partią na flecie prostym zawładnęła w Lascia omai le brune vele całą przestrzenią kościoła. Nie mogłem od niej oderwać wzroku.

Bardzo spójnie zabrzmiał cały zespół instrumentalny. Było czuć, że artyści lubią ze sobą muzykować, ale też, że lubią słuchać siebie nawzajem; że mają dużą intuicję i wyczucie formy. Publiczność przyjęła koncert bardzo ciepło, więc był i bis, pięknie wyartykułowany gawot Sehet in Zufriedenheit z BWV 202. Zresztą artykulacja była chyba największą siłą sobotniego wykonania kantat Bacha i Händla.

Koncert nie był ostatnim wydarzeniem pierwszego dnia festiwalu Młoda Muzyka Dawna. Z Pręgowa pojechaliśmy do Babidołu, gdzie w chińskim domku odbyła się potańcówka z kapelą Maciej Filipczuk & goście weselni. Był chodzony, siemieniec, taniec z miotłą i ludowe odmiany znanego wszystkim węża. Dzięki Ewie Urban-Burdalskiej ludowe tańce okazały się całkiem proste. Dawno się tak nie wybawiłem, wytańczyłem, wymęczyłem, wypociłem. Sama radość.

Na potańcówce była też okazja do rozmów z artystami, którzy - czasami oceniając się zbyt krytycznie – opowiadali o swoim koncercie. Nie zawsze artyści mają odwagę (i w ogóle chęć) rozmawiać o tym wszystkim, co działo się na estradzie… 

Najważniejsze było jednak w sobotę nawiązywanie znajomości, uśmiechanie się, patrzenie, jak w prosty sposób można wyczarować sobie i innym lepszy świat. Radosny, nieśpieszny, bezinteresowny; bez zadęcia, bez niepotrzebnego komplikowania, bez wygórowanych wymagań i pogoni za nieistotnym. Bez udawania i zakładania ciągle coraz to nowej maski. Muzyka jest chyba do tego wszystkiego najlepszym z pretekstów.

***

Młoda Muzyka Dawna

sobota, 30 czerwca 2018

Pręgowo

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Weichet nur, betrübte Schatten, BWV 202

Georg Friedrich Händel (1685-1759)
Il delirio amoroso, HWV 99

Eunsoon Jang - sopran

Modus Consort:
Katarzyna Anna Olszewska, Katarzyna Szewczyk - skrzypce 
Anna Stankiewicz - altówka
Anna Jankowska - wiolonczela
Katarzyna Czubek - obój barokowy i flet prosty
Adam Jastrzębski - klawesyn

Babidół

Potańcówka z kapelą Maciej Filipczuk & goście weselni oraz Ewą Urban-Burdalską











ze strony: http://sztuba.com/organy/opus-1/


ze strony: https://www.facebook.com/M%C5%82oda-Muzyka-Dawna-560496077389220/


ze strony: https://www.facebook.com/M%C5%82oda-Muzyka-Dawna-560496077389220/



B!52, Odcinek 81 - Trinitatis III



Jutro trzecia niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się dwie kantaty Bacha na ten dzień: Ich hatte viel Bekümmernis, BWV 21 oraz Ach Herr, mich armen Sünder, BWV 135.

Z okolicznościami powstania kantaty Ich hatte viel Bekümmernis (Liczne miałem utrapienia), BWV 21 jest sporo kłopotu. Bach wystawił ją co prawda w trzecią niedzielę po Trójcy Świętej, 17 czerwca 1714 roku, ale istnieje zgodna opinia, że kantata powstała wcześniej; tym bardziej, że na manuskrypcie kantaty Bach dopisał per ogni tempo (na każdy czas), a główną okolicznością wystawienia kantaty w czerwcu 1714 roku było pożegnanie opuszczającego Weimar śmiertelnie chorego księcia Johanna Ernsta.

Bach mógł załączyć Ich hatte viel Bekümmernis w grudniu 1713 roku do swojej aplikacji na stanowisko kantora Kościoła Mariackiego (Liebfrauenkirche) w Halle. Kilka części kompozycji powstało zapewne jeszcze wcześniej, na pogrzeb Aemilie Marie Harress, żony byłego premiera Księstwa Schwarzburg-Rudolstadt. Także w późniejszych okresach Bach wykorzystywał kantatę wielokrotnie, na przykład w listopadzie 1720 roku, kiedy ubiegał się z nią o stanowisko organisty w kościele św. Jakuba w Hamburgu. Być może właśnie to wykonanie było asumptem do mocnego zaatakowania kompozycji przez Johanna Matthesona. Kantata – po dokonaniu zmian w orkiestracji - została zaprezentowana także przynajmniej kilkukrotnie mieszkańcom Lipska, po raz pierwszy 13 czerwca 1723 roku.

Tekst kantaty jest uniwersalny. Nieznany poeta (niektórzy badacze wskazują na Solomona Francka) w wykonywanej przed kazaniem części kantaty (1-6) skupia się na smutku, łzach, troskach, cierpieniu, śmierci i bólu. Część druga (7-11) przywraca nadzieję na pocieszenie i radość, które można osiągnąć dzięki Jezusowi. Poeta włączył do tekstu dwie strofy (2 i 5) hymnu Wer nur den lieben Gott lässt walten Georga Neumarka oraz cytaty z Biblii: Psalmu 94, 42 i 116 odpowiednio w częściach 2, 6 i 9 oraz – w finałowym chórze – z piątego rozdziału Apokalipsy św. Jana: 

Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo,

tego samego tekstu, którego użył potem Georg Friedrich Händel w finałowym chórze Mesjasza (Worthy is the Lamb).

Jedenastoczęściowa kantata została rozpisana na trzy głosy solowe (sopran, tenor i bas), czterogłosowy chór oraz niezwykle uroczysty zespół instrumentalny: trzy trąbki, kotły, obój, dwoje skrzypiec, altówkę i basso continuo z fagotem i organami. W Lipsku Bach dołączył jeszcze do zespołu trzy puzony.

Warto posłuchać całej - choć długiej na około 45 minut - kantaty. Jest niezwykła, wzruszająca, dotykająca bardzo mocno ludzkich emocji. Co tydzień wybieram do posłuchania jedną część kantaty, o której piszę. Dziś było to niezwykle trudne, bo każda część Ich hatte viel Bekümmernis jest piękna:  cudowna Sinfonia w stylu wolnej części koncertu instrumentalnego, tutaj obojowego; uroczysty chór początkowy (który tak zirytował Matthesona); sopranowa aria-lament Seufzer, Tränen, Kummer, Not; czy kończący kantatę chór, który wytrzymuje próby porównywania z Mesjaszem.Wybrałem jednak część piątą, tenorową arię Bäche von gesalznen Zähren, która intensywnie płynie potokami słonych łez...

Bäche von gesalznen Zähren,
Fluten rauschen stets einher.
Sturm und Wellen mich versehren,
Und dies trübsalsvolle Meer
Will mir Geist und Leben schwächen,
Mast und Anker wollen brechen,
Hier versink ich in den Grund,
Dort seh ins der Hölle Schlund.

Rwą potoki słonych łez,
Topię się w smutku powodzi.
Sztorm i fale chcą mi szkodzić.
Morze żałością wzburzone
Chce mojego ducha zgnębić.
Maszt się łamie, kotwica nie trzyma.
Tutaj utonąć muszę na głębi,
Tam otchłań piekieł mam przed oczyma.

***

Johann Sebastian Bach (1685-1750)

Kantata Ich hatte viel Bekümmernis, BWV 21
5. Aria (tenor) Bäche von gesalznen Zähren

Vernon Kirk - tenor 
English Baroque Soloists
John Eliot Gardiner 



B!52, Odcinek 80 - Triniatis II

Jutro druga niedziela po Trójcy Świętej. Zachowały się dwie kantaty Bacha na ten dzień: Die Himmel erzählen die Ehre Gottes, BWV 76 oraz Ach Gott, vom Himmel sieh darein, BWV 2. O pierwszej z nich pisałem w zeszłym roku Odcinek 27, Trinitatis II (2017). Dziś kilka słów o drugiej z nich.

Kantata Ach Gott, vom Himmel sieh darein, BWV 2 została wykonana po raz pierwszy 18 czerwca 1724 roku. Jej tekst jest oparty na będącym parafrazą psalmu 12 chorale Marcina Lutra Ach Gott, vom Himmel sieh darein, opublikowanym w 1524 roku w Achtliederbuch, pierwszym luterańskim zbiorze hymnów. Kantata składa się z sześciu części, nieznany autor libretta w przeznaczonych dla chóru częściach pierwszej i ostatniej zachował wiernie tekst krańcowych strof hymnu Lutra, pozostałe strofy zostały przetworzone na potrzeby arii i recytatywów. 

Bach rozpisał kantatę na trzy głosy solowe (alt, tenor, bas), czterogłosowy chór oraz zespół instrumentalny: cztery puzony, dwa oboje, dwoje skrzypiec, altówka i basso continuo. 

Kantatę ropoczyna piękna fantazja chorałowa zbudowana w formie motetu, w stylu uważanym w czasach Bacha za przestarzały. John Eliot Gardiner uważa, że kompozytor użył tej formy, by podkreślić surowy charakter tekstu Lutra. O tenorowej arii, do której posłuchania dzisiaj zapraszam, napisał zaś tak:

"Potężna aria tenorowa (nr 5) utrwala powtarzający się wzorzec wznoszących się motywów w smyczkach i obojach przeciwstawionych opadającym figurom w continuo. Bach podchwytuje analogię „srebra oczyszczonego przez ogień” i nawrócenia (albo ponownego nawrócenia) się chrześcijan oczyszczonych przez Krzyż. Aluzja i sposób, w jaki Bach naśladuje ruch ciekłego metalu jest przypomnieniem nie tyle jego własnego zainteresowania metalami szlachetnymi i monetami, ale raczej ówczesnymi poszukiwaniami kamienia filozoficznego przez kolejnych aptekarzy i alchemików działających w drezdeńskim podziemiu dla Augusta II Mocnego, które w rezultacie – zamiast zmieniania innych metali w złoto – odkryły tajemnicę (Arcanum) porcelany."

Durchs Feuer wird das Silber rein,
Durchs Kreuz das Wort bewährt erfunden.
Drum soll ein Christ zu allen Stunden
Im Kreuz und Not geduldig sein.

Przez ogień srebro się oczyszcza,
Przez krzyż umacnia się Słowo.
Tak chrześcijanin w każdej godzinie
W krzyżu i w biedzie ma być cierpliwym.

***

James Gilchrist - tenor
The Monteverdi Choir
The English Baroque Soloists
John Eliot Gardiner - dyrygent