Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flet. Pokaż wszystkie posty

B!52, Odcinek 34 - Trinitatis IX


W tym tygodniu Bach miaÅ‚ w Lipsku goÅ›cia. Nie wiemy, jak siÄ™ nazywaÅ‚, ale z pewnoÅ›ciÄ… byÅ‚ znakomitym flecistÄ… (albo znakomitÄ… flecistkÄ…). Arie z towarzyszeniem fletu i inne utwory z fletem w roli głównej, które powstaÅ‚y w czasie pobytu tajemniczego goÅ›cia w Lipsku sÄ… jednymi z najtrudniejszych i najpiÄ™kniejszych w literaturze fletowej tamtego okresu. 

Jedną z kompozycji, która powstała na przełomie lipca i sierpnia 1724 roku, i w której jedną z głównych ról gra traverso jest kantata Was frag ich nach der Welt, BWV 94. Kantata została wykonana po raz pierwszy w dziewiątą niedzielę po Trójcy Świętej, 6 sierpnia 1724 roku.

OÅ›mioczęściowa kantata zostaÅ‚a napisana na cztery gÅ‚osy solowe (sopran, alt, tenor, bas), czterogÅ‚osowy chór, flet traverso, dwa oboje, dwoje skrzypiec, altówkÄ™ i basso continuo. Nieznany autor zestawiÅ‚ jej tekst z wÅ‚asnej poezji (części 2, 4 i 6) oraz słów hymnu Balthasara Kindremanna z roku 1664, do którego melodiÄ™ napisaÅ‚ Ahasverus Fritsch (części 1, 3, 5, 7 i 8). CiekawostkÄ… jest to, że Was frag ich nach der Welt jest jedynÄ… zachowanÄ… kantatÄ… Bacha, w której nie ma typowego, trwajÄ…cego całą część recytatywu. Mamy zamiast tego różne formy łączone. 

Zapraszam do posÅ‚uchania rozpoczynajÄ…cego kantatÄ™ choraÅ‚u, który można by też Å›miaÅ‚o nazwać wirtuozowskim koncertem na flet traverso z towarzyszeniem orkiestry i chóru. 

***

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Kantata "Was frag ich nach der Welt", BWV 94
1. Chorał: Was frag ich nach der Welt

John Eliot Gardiner
Monteverdi Choir
English Baroque Soloists

Was frag ich nach der Welt
Und allen ihren Schätzen
Wenn ich mich nur an dir,
Mein Jesu, kann ergötzen!
Dich hab ich einzig mir
Zur Wollust fürgestellt,
Du, du bist meine Ruh:
Was frag ich nach der Welt!  

Cóż mnie obchodzi świat
I jego skarby wielkie.
Ja w Tobie, Jezu mój,
Mam pocieszenie wszelkie.
Tyś jest radością mą
I Tobiem tylko rad.
Pokój mój w Tobie mam.
Cóż mnie obchodzi Å›wiat! 


Odcinek 14, Dominica Palmarum



Jutro ostatnia niedziela Wielkiego Postu na całym świecie nazywana Niedzielą Palmową (Dominica in Palmis de passione Domini, Dominica Palmarum). To jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich. Pierwsze zapisy dotyczące procesji z palmami sięgają już IV wieku. Wraz z ich rozprzestrzenianiem się z Jerozolimy na coraz zimniejsze strefy klimatyczne zmieniały się też "palmy". Te prawdziwe zostały zastąpione przez gałązki oliwne, cis, bukszpan czy nasze wierzbowe bazie. W polskiej, ale nie tylko, tradycji ludowej zakorzeniły się zwyczaje związane z przygotowywaniem udekorowanych kwiatami i innymi ozdobami palemek, które są symbolem odradzającego się życia. Największe palmy powstają w małopolskiej Lipnicy Murowanej, najwyższe z nich sięgają ponad 35 metrów a ich konstrukcja oparta jest jedynie na wiklinie. Z palemkami z bazi związane są też ludowe przesądy. Kiedyś uważano, że połknięcie wierzbowego kotka pomaga na ból głowy i gardła; jeszcze wcześniej, że wspomaga płodność. Nie wolno też było trzymać palemek do góry nogami, żeby się krowy nie gziły 😂.

W wielu kościołach przechowuje się palemki prawie cały rok i pali w ogniskach we wtorek przed Środą Popielcową a palemkowego popiołu używa do posypywania głów. Z prochu powstałeś w proch się obrócisz...

Oprócz palemek, bardzo popularnym symbolem towarzyszącym obchodom Niedzieli Palmowej jest osiołek. W Polsce, Austrii i w Niemczech popularne były procesje z Jezuskiem Palmowym - drewnianą figurą Jezusa na osiołku, który był ciągnięty w procesji dla uczczenia triumfalnego wjazdu do Jerozolimy. Zwyczaj ten zachował się w Tokarni i w Szydłowcu oraz w Austrii w okolicach Insbrucku. W Rosji procesja z osiołkiem była bardziej dostojna. W Nowgorodzie a potem w Moskwie, Patriarcha Moskwy i Wszechrusi, reprezentujący Chrystusa jechał na ośle (a właściwie na koniu ubranym w białą szatę) a car pokornie prowadził procesję boso.

Nie sposób w krótkim tekście opisać wszystkich zwyczajów związanych z Niedzielą Palmową. Te kilka, o których wspomniałem wystarczą jednak do tego, żeby pokazać, że po długim okresie postu ta właśnie niedziela była pierwszym zwiastunem wielkanocnej radości.

A co u Bacha? Chociaż Niedziela Palmowa ma bardziej radosny charakter, była mimo wszystko jednym z dni Wielkiego Postu, dlatego obowiązywał jeszcze w Lipsku "tempus clausum", czas zakazany dla muzyki figuratywnej. Był jednak wyjątek od tej reguły. Jeśli 25 marca, czyli Zwiastowanie Pańskie wypadało jeszcze w czasie Wielkiego Postu, uroczystość przekładano właśnie na Niedzielę Palmową i zdejmowano obowiązujące postne zakazy. Dość skomplikowane... Zachowały się dwie kantaty skomponowane i wykorzystywane przez Bacha na taką podwójną uroczystość. "Wie schön leuchtet der Morgenstern" BWV 1, skomponowana w roku 1725 oraz jedna z najpiękniejszych kantat Bacha - "Himmelskönig, sei willkommen" BWV 182. Kantata ta powstała jeszcze w Weimarze, gdzie wielkopostny czas zakazany nie obowiązywał, dlatego jej tekst, napisany przez Salomona Francka odnosi się wprost do biblijnego przesłania Niedzieli Palmowej. W Lipsku była wykorzystana przez Bacha trzy razy - właśnie w te wyjątkowe dni, kiedy w Niedzielę Palmową obchodzono także święto Zwiastowania.

Posłuchajcie dwóch pierwszych części kantaty. Pierwsza to sonata w stylu francuskiej uwertury obrazująca przybycie króla, grana najpierw przez skrzypce i flet solo z akompaniamentem pizzicato, zakończona pięknym, granym już smyczkami tutti, które bardzo przypomina mi Corellego. Druga, tytułowy chór, to pieśń powitalna w formie szybkiej w tempie, niezwykle świeżej i lekkiej fugi.
Udanego weekendu! W razie bólu głowy, proszę nie łykać bazi!

___________________________


Johann Sebastian Bach, Kantata "Himmelskönig, sei willkommen" BWV 182
1. Sonata
2. Chór Himmelskönig, sei willkommen
Amsterdam Baroque Orchestra & Choir
Ton Koopman, dyrygent


Himmelskönig, sei willkommen,
Lass auch uns dein Zion sein!
Komm herein,
Du hast uns das Herz genommen.

Królu Niebios, bądź pozdrowion,
Zwól nam Twym Syjonem być!
Do nas wnijdź!
Serca nasze Tyś już wziął.


Dom Polski: Musica Spiritus Movens, 11.03.2017



Akademia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy robi bardzo dużo dla popularyzowania w Bydgoszczy muzyki dawnej. Byłem ostatnio na kilku fantastycznych koncertach, między innymi na dwóch koncertach zorganizowanych w ramach XV Dni Muzyki Dawnej, na których artyści związani z Akademią oraz ich goście zagrali muzykę, której głównymi bohaterami (i bohaterkami 😀) były viola da gamba, klawesyn i pianoforte.

Wczoraj muzyka barokowa trafiła do pięknej sali Domu Polskiego, obiektu odnowionego staraniem Diecezji Bydgoskiej, którego historia sięga lat 20. XX wieku, kiedy po odzyskaniu niepodległości proboszcz parafii farnej Tadeusz Skarbek-Malczewski zaplanował i wybudował dom przeznaczony na działalność edukacyjną i kulturalną dla bydgoskich katolików.

Na wczorajszym koncercie usłyszeliśmy utwory solowe oraz przeznaczone ma małe zespoły kameralne C.P.E. Bacha, J.S. Bacha, G.Ph. Telemanna i J.J. Quantza. Najlepszą recenzją koncertu były oklaski, które nie chciały zamilknąć po żadnym z zagranych utworów. Moją szczególną uwagę zwróciły świetne kreacje Michała Marcinkowskiego w sonacie Quantza (ach, to Allegro...) i kończącym koncert Trietto Telemanna. Artysta, którego bydgoska publiczność kojarzy z gry w Orkiestrze Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy, urzekł mnie wczoraj precyzją oraz czystym i pełnym brzmieniem barokowych skrzypiec, a także - co bardzo istotne - ogromną naturalnością i swobodą, z jaką występował na estradzie.

Drugą bohaterką popołudnia była III Suita wiolonczelowa Jana Sebastiana Bacha, a szczególnie piękna i bardzo czytelna polifonia zagranego na klawesynie przez Dorotę Zimną Preludium oraz Bourrée wykonane przez Ewę Witczak (środkowe Bourrée II - majstersztyk...).

No i barokowe flety traverso... Rzadko można ich posłuchać w Bydgoszczy. A szkoda, bo jak się okazuje, mamy w Bydgoszczy bardzo dobrych instrumentalistów. Zarówno Magdalena Sikorska, jak i Sławomir Drózd pokazali wczoraj dużą muzyczną klasę.

Już nie mogę się doczekać wydarzeń związanych z XV Dniami Muzyki Dawnej, które Akademia Muzyczna w Bydgoszczy zaplanowała 18-20 marca...

____________________________

Musica Spiritus Movens
sobota, 11 marca 2017
Dom Polski, Bydgoszcz, ul. Grodzka 1

Michał Marcinkowski - skrzypce barokowe
Magdalena Sikorska - flet traverso
Sławomir Drózd - flet traverso
Ewa Witczak - wiolonczela barokowa
Dorota Zimna - klawesyn
ks. Mateusz Ziemlewski - wprowadzenie

C.P.E. Bach (1714-1788) / J.S. Bach (1685-1750), Sonata triowa G-dur BWV 1038
G. Ph. Telemann (1681-1767), Die kleine Kammermusik: V Partia e-moll TWV 41:e1
J.J. Quantz (1697-1773), Sonata triowa e-moll QV 2:21
J.S. Bach (1685-1750), Suita na wiolonczelÄ™ solo C-dur BWV 1009
G. Ph. Telemann (1681-1767), Trietti methodichi e Scherzi: Trietto G-dur TWV 42:G1





Filharmonia Pomorska: Muzyka Bachów

zdjÄ™cie ze strony oficjalnej Kerstin Behnke

1 marca 2017 roku
Filharmonia Pomorska im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy
Capella Bydgostiensis
Daniel Rybicki - flet
Kerstin Behnke - dyrygent

Johann Bernhard Bach, Uwertura-Suita nr 4 D-dur
Carl Philipp Emanuel Bach, Koncert fletowy d-moll WQ 22
Johann Christian Bach, Symfonia Es-dur op. 9 nr 2

W Filharmonii Pomorskiej zabrzmiała muzyka trzech Bachów: Johanna Bernharda, Carla Philipa Emanuela oraz Johanna Christiana. I zabrzmiała naprawdę nieźle.

Uwertura-Suita D-dur Johanna Bernharda Bacha, która przetrwała do naszych czasów dzięki zapisowi nutowemu jego kuzyna w drugiej linii - Johanna Sebastiana była zagrana przez Capellę Bydgostiensis punktualnie i precyzyjnie, w dobrych tempach, ze swadą i pasją. Myślę, że to przede wszystkim zasługa dyrygentki, która wydaje się być interpretatorem - jak to się teraz mawia - historycznie świadomym. Słynie też z wykonań dzieł nieco zapomnianych, bardzo często bardzo niesłusznie, bo Suita Johanna Bernharda Bacha w niczym nie ustępuje suitom orkiestrowym jego słynnego kuzyna. Jan Sebastian wykonywał zresztą suity Johanna Bernharda ze swoim zespołem.

Koncert fletowy Carla Philipa Emanuela Bacha, który usłyszeliśmy jako drugi to popis wybitnego instrumentalisty, którego bydgoscy melomani znają z jego występów w składzie Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej. Daniel Rybicki, którego bardzo dobrze pamiętam z brawurowego wykonania partii fletowych w Bolero Ravela i Popołudniu Fauna Debussy'ego dał dziś w wirtuozowskim koncercie fletowym d-moll Carla Philipa Emanuela Bacha pokaz swoich naprawdę olbrzymich umiejętności. Po zagranym w iście diabelskim tempie Allegro di molto zgromadzona w foyer Filharmonii Pomorskiej publiczność nagrodziła artystów oklaskami, które zdawały się nie mieć końca...

Na koniec koncertu Capella Bydgostiensis w składzie powiększonym o dwa oboje i dwie waltornie zagrała Symfonię Es-dur op. 9 nr 2 Johanna Christiana Bacha. Chciałoby się słyszeć takie waltornie na każdym koncercie. Ich brzmienie było szlachetne, stopliwe i czyste. Nawet w piano.

Brawa należą się też za wprowadzenie do koncertu. Nie lubię długiej gadaniny, wolę słuchać muzyki. Ale wprowadzenie, które zrobiła dzisiaj Emilia Czekała było naprawdę dobre. Zwarte, ciekawe i bez kartki, która czasem bywa większym ciężarem niż pomocą.

Na koniec uwaga trochę poza dzisiejszym koncertem... Od kilku dni jednym z tematów moich prywatnych rozmów jest rola kobiet w muzyce. Strasznie ich mało nie tylko w muzyce dawnej, ale nawet wśród kompozytorów współczesnych... Powstało na ten temat wiele dobrych tekstów, do tematu jeszcze wrócę. W każdym razie, jak to już u mnie w zwyczaju zdarzył się kolejny ciekawy przypadek. Otóż Kerstin Behnke, która poprowadziła dzisiaj Capellę Bydgostiensis zajmuje się ze szczególnym zainteresowaniem i z dużymi sukcesami przywracaniem do muzycznego życia zapomnianych dzieł napisanych przez kobiety-kompozytorki. Poprowadziła na przykład premierowe wykonanie orkiestrowej wersji "Hymne au Soleil" Lili Boulanger zrekonstruowanego przez berlińskiego kompozytora Oliviera Korte.

Może taki "kobiecy" koncert przygotowany przez Kerstin Behnke byłby pomysłem na następny sezon artystyczny Filharmonii Pomorskiej? Byłoby fantastycznie 😀.