Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Accademia Bizantina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Accademia Bizantina. Pokaż wszystkie posty

B!LIVE, Actus Humanus Resurrectio 2018, dzień 5



W niedzielę wybrzmiały ostatnie akordy Actus Humanus Resurrectio 2018.

Po południu w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego usłyszeliśmy 6 duetów koncertujących na skrzypce i altówkę Antonio Bartolomeo Bruniego (1757-1821). Choć Bruni urodził się i umarł w Cuneo we Włoszech, większość życia spędził w Paryżu. Jak dowiedzieliśmy się z zapowiedzi przed koncertem, był konformistą, potrafił znaleźć dla siebie miejsce i zdobyć przychylność wszystkich frakcji w burzliwym we Francji czasie na przełomie XVIII i XIX wieku. Za przykład niech wystarczy, że w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej był odpowiedzialny za inwentaryzację instrumentów muzycznych, które zachowały się w domach arystokratów skazanych w czasie Wielkiego Terroru, czasem tych samych, z których mecenatu korzystał przed rewolucją.

Utwory Bruniego wykonali Katarzyna Anna Olszewska na skrzypcach i Dymitr Olszewski na altówce. Rodzinny duet zaprezentowaÅ‚ siÄ™ z bardzo dobrej strony, czuć byÅ‚o w ich graniu duże wzajemne zrozumienie, pasjÄ™, czasami wrÄ™cz żar, jak w polonezie z czwartego duetu. Same kompozycje mnie jednak nie zachwyciÅ‚y. Sporo w nich byÅ‚o powtarzalnoÅ›ci, dÅ‚użyzn, niekoÅ„czÄ…cych siÄ™ zakoÅ„czeÅ„. Za dÅ‚ugi byÅ‚ też sam koncert. Duża część publicznoÅ›ci musiaÅ‚a przejść z ratusza do Centrum Å›w. Jana, dwadzieÅ›cia minut pomiÄ™dzy koncertami to czas zdecydowanie zbyt krótki. Tym bardziej szkoda, że nie starczyÅ‚o go nawet na porzÄ…dnÄ… porcjÄ™ zasÅ‚użonych oklasków. 

Na finaÅ‚owym koncercie w Centrum Å›w. Jana pojawiÅ‚ siÄ™ dobrze znany gdaÅ„skiej publicznoÅ›ci Ottavio Dantone ze swoim zepoÅ‚em Accademia Bizantina oraz solistami: Sophie Rennert, MonicÄ… Piccinini, Delphine Galou i Martinem Vanbergiem. UsÅ‚yszeliÅ›my oratorium Il trionfo del Tempo e del Disinganno (Triumf Czasu i Rozczarowania), HWV 46 Georga Friedricha Händla; pierwsze oratorium, które w ogóle skomponowaÅ‚. PowstaÅ‚o niedÅ‚ugo po przyjeździe Händla do Rzymu i zostaÅ‚o wykonane po raz pierwszy 2 maja 1707 roku w paÅ‚acu przy Via del Corso należącym do jednego z jego rzymskich mecenasów, kardynaÅ‚a Benedetto Pamphiliego. Libretto, którego autorem jest sam kardynaÅ‚ Pamphili, to alegoryczny dyskurs czterech personifikacji: PiÄ™kna (Belezza), PrzyjemnoÅ›ci (Piacere), Rozczarowania (Disiganno) i Czasu (Tempo); uniwersalna przypowieść o ulotnoÅ›ci doczesnego piÄ™kna, o nieuchronnym upÅ‚ywie czasu, o zÅ‚udnej naturze rozkoszy. 

Ottavio Dantone i Accademia Bizantina dajÄ… gwarancjÄ™ dobrego, peÅ‚nego emocji wykonania. Tak byÅ‚o w czasie poprzednich edycji Actus Humanus w oratoriach La Resurrezione i Mesjasz; tak byÅ‚o, kiedy na Zamku Piastów ÅšlÄ…skich w OleÅ›nicy kameralny zespół zagraÅ‚ Die Kunst der Fuge Johanna Sebastiana Bacha, tak byÅ‚o i tym razem.  

Orkiestra dała z siebie wszystko i to zarówno w częściach instrumentalnych - w żywiołowej i pełnej pasji uwerturze, jak i w sonacie z pierwszej części, a właściwie: miniaturowym wirtuozowskim koncercie organowym. Mimo, że jest umieszczony w królestwie Przyjemności, jest raczej kontrapunktem, przypomnieniem, że to właśnie muzyka organowa miała dla kompozytora charakter ponadczasowy. Przez zupełny przypadek słuchałem następnego dnia na drugim końcu Polski takiego samego przypomnienia, podobnego koncertu organowego umieszczonego przez Händla ponad 30 lat później w Odzie na dzień św. Cecylii, HWV 76. Ale o tym już wkrótce w innej relacji.

Zespół instrumentalny idealnie współbrzmiaÅ‚ także z solistami, jak w arii PiÄ™kna Io vorrei due cori in seno, w której Monice Piccini towarzyszyÅ‚ cudowny duet lutni i klawesynu, w arii Crede l’uom ch’egli riposi w której melodia grana przez flety zdawaÅ‚a siÄ™ delikatnie falować w przestrzeni Centrum Å›w. Jana, czy w arii Piacere Tu giurasti di mai non lasciarmi, gdzie akompaniament smyczków, lutni, wiolonczeli i klawesynu byÅ‚ przejmujÄ…cy i dramatyczny. Można by tak wyliczać bez koÅ„ca. I tylko trochÄ™ żal mi  byÅ‚o oboistki, której instrument odmawiaÅ‚ czasami współpracy i która musiaÅ‚a go przez caÅ‚y koncert czyÅ›cić, ogrzewać, przedmuchiwać… 

Åšpiewacy także spisali siÄ™ Å›wietnie. Po pierwsze caÅ‚a czwórka byÅ‚a bardzo dobrze do siebie dopasowana, dopracowane byÅ‚y nie tylko arie solowe, ale też duety (piÄ™knie zgrany i precyzyjny duet Belezzy i Piacere Il voler nel fior degl’anni) i kwartety, np. niezwykÅ‚e Voglio Tempo per risolvere

Najbardziej znanÄ… ariÄ… z oratorium Triumf Czasu i Rozczarowania jest Lascia la spina, której materiaÅ‚ muzyczny zostaÅ‚ potem wykorzystany przez Händla w arii Lascia ch’io pianga w operze Rinaldo. Sophie Rennert wykonaÅ‚a jÄ… znakomicie. Z jednej strony byÅ‚a delikatna i skromna, z drugiej posÄ…gowa i zdystansowana. Róże i ciernie... A jeÅ›li dodać do tego Å›wietnÄ… współpracÄ™ Ottavia Dantone na klawesynie i Michele Pasottiego na lutni (tego samego, który poprowadziÅ‚ zespół La Fonte Musica w czasie niezapomniego koncertu Enigma Fortuna na ubiegÅ‚orocznym Festiwalu Bachowskim w Åšwidnicy), dostajemy prawdziwÄ… pereÅ‚kÄ™.

O Martinie Vanbergu napisaÅ‚em po ubiegÅ‚orocznym wykonaniu La Resurrezione, że ilość i różnorodność brzmieÅ„, które usÅ‚yszeliÅ›my szÅ‚a w parze z wielkÄ… precyzjÄ… i bardzo wysokÄ… jakoÅ›ciÄ… wykonania. Tym razem to wÅ‚aÅ›nie Martin Vanberg byÅ‚ dla mnie gwiazdÄ… niedzielnego koncertu. Wyrazisty, zjawiskowy, wiarygodny. W mistrzowsko wykonanej arii Urne voi, che racchiudete byÅ‚ zdecydowany i przejmujÄ…cy, a kiedy zaÅ›piewaÅ‚ o sztormie w arii Ãˆ ben folle quel nocchier, w Centrum Å›w. Jana mieliÅ›my prawdziwy sztorm emocji.

Delphine Galou darzÄ™ dużą sympatiÄ…. Bardzo miÅ‚o byÅ‚o posÅ‚uchać jej znowu: choć zaÅ›piewaÅ‚a partiÄ™ Rozczarowania, rozczarowania nie byÅ‚o wcale. ByÅ‚a za to postać z charakterem, gra aktorska i głęboki, charakterystyczny alt, który najbardziej ujÄ…Å‚ mnie w arii Più non cura valle oscura, w której dodatkowo bardzo dobrze współgraÅ‚ z piÄ™knym solo fletu.

Sporo pracy miała w niedzielę Monica Piccini, ale bardzo dobrze rozłożyła siły i brzmiała równo i doskonale od początku do końca oratorium. Do niej właśnie, we wzruszającej arii Tu del Ciel ministro eletto, należały ostatnie dźwięki Il Trionfo del Tempo e Desinganno. Był to jednocześnie ostatni akcent wielkanocnej edycji festiwalu Actus Humanus.

Będę z niecierpliwością czekać na następną odsłonę Actus Humanus. Będę też trochę tęsknić za jego niepowtarzalną atmosferą; rozmowami z ludźmi, którzy tę wyjątkową atmosferę współtworzą; za niespodziewanymi spotkaniami; interakcjami z czytelnikami na bieżąco komentującymi festiwalowe relacje; za wymienianiem uśmiechów z innymi melomanami; za magicznymi wnętrzami gdańskich zabytków; za podążaniem za głosem carillonów; za tym bezcennym dla mnie poczuciem przynależności do czasu i do miejsca.

Do zobaczenia!

What passion cannot music raise and quell!



O św. Cecylii nie wiemy prawie nic. Złota legenda Jakuba de Voraigne, w której opowiada o cudzie nawrócenia jej męża Waleriana jest dokładnie tym, na co wskazuje jej tytuł. Legendą.

Patronką muzyki też została przez pomyłkę. Słowo organis z antyfony śpiewanej podczas mszy w dniu św. Cecylii (cantantibus organis, Coecilia virgo in corde suo soli Domino decantabat) utożsamiono z organami; założono też, że Cecylia potrafiła na nich grać. Najstarsze zapisy przekazują jednak wersję candentibus organis, czyli przy płonących instrumentach. Organis w takim razie są raczej płonącymi narzędziami tortur, przy których święta śpiewała w sercu w chwili męczeńskiej śmierci.

PomyÅ‚ka – pomyÅ‚ka;  muzyka – muzykÄ…. Jej patronce dedykowali swoje utwory miÄ™dzy innymi  Henry Purcell (Ode to St. Cecilia); Marc-Antoine Charpentier (In honorem Caeciliae, Valeriani et Tiburtij canticum; Caecilia virgo et martyr), czy Benjamin Britten (Hymn to St Cecilia), który zresztÄ… urodziÅ‚ siÄ™ 22 listopada, w uroczystość Å›wiÄ™tej Cecylii…

Kantatę na dzień św. Cecylii napisał też Georg Friedrich Händel. Ode for St. Cecilia's Day, HWV 76 powstała do wiersza Johna Drydena i została wykonana po raz pierwszy 22 listopada 1739 roku w Theatre in Lincoln's Inn Fields w Londynie. Tekst koncentruje się wokół pitagorejskiej teorii harmonia mundi, która zakłada między innymi to, że muzyka była jedną z głównych sił biorących udział w dziele stworzenia.

Zapraszam do posłuchania czwartej części ody Händla, arii sopranowej What passion cannot music raise and quell! w wykonaniu Sandrine Piau i Accademii Bizantina pod dyrekcją Stefano Montanariego. Już nie mogę się doczekać wykonania tej niezwykłej arii, a właściwie duetu sopranowo-wiolonczelowego na barokowym koncercie sylwestrowym w Narodowym Forum Muzyki. Zaśpiewa ją Vivica Ganoux a zagra Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Jarosława Thiela.

What passion cannot music raise, and quell?
When Jubal struck the chorded shell,
His listening brethren stood 'round.
And wondering on their faces fell,
To worship that celestial sound!
Less than a god they thought there could not dwell
Within the hollow of that shell
That spoke so sweetly and so well.
What passion cannot Music raise and quell?

Jakiej pasji muzyka nie wznieci ni stÅ‚umi?
Kiedy Jubal uderzył w muszlę zbrojną w struny,
Wokół wnet stanęli bracia zasłuchani,
Zdumienie natychmiast w twarze ich wstąpiło
I dźwięk ten niebiański jęli wielce chwalić!
Mniejszy ktoś od boga mieszkać przecież nie mógł
W brzmiącym tak cudownie muszli zagłębieniu
SÅ‚odko tak i piÄ™knie któż bowiem przemówi…
Jakiej pasji muzyka nie wznieci ni stłumi?



B!52, Odcinek 44 - Trinitatis XVIII


Jutro osiemnasta niedziela po Trójcy ÅšwiÄ™tej. ZachowaÅ‚y siÄ™ tylko dwie kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na tÄ™ niedzielÄ™: Herr Christ, der einge Gottessohn, BWV 96, skomponowana w roku 1724 oraz wykonana 20 października 1726 kantata Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169. Muzyka z drugiej z nich jest bardzo dobrze znana dziÄ™ki kompozycji, która czÄ™sto pojawia siÄ™ w salach koncertowych. To Koncert klawesynowy E-dur, BWV 1053. PisaÅ‚em o nim caÅ‚kiem niedawno w trakcie festiwalu Chopin i jego Europa: CHOPIN I JEGO EUROPA: BACH I CHOPIN, BEZUIDENHOUT I OHLSSON.

Zarówno Koncert klawesynowy E-dur, BWV 1053, jak i Sinfonia oraz aria Stirb in mir, Welt, und alle deine Liebe z kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 to transkrypcje wcześniejszej kompozycji - zaginionego koncertu instrumentalnego, prawdopodobnie na skrzypce lub obój, choć muzykolodzy wskazują też flet lub obój d'amore. Sir John Eliot Gardiner stawia jeszcze inną tezę, według której pierwotną kompozycją był koncert na organy, który Johann Sebastian Bach napisał (i sam wykonywał jako solista) na inaugurację nowych organów Silbarmanna dla Sophienkirche w Dreźnie w roku 1725.

Tekst kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 jest ściśle związany z czytaniami osiemnastej niedzieli po Trójcy Świętej, w tym z fragmentem Ewangelii według św. Mateusza o ustanowieniu przez Chrystusa przykazania miłości. W częściach 2-5 dotyczy on miłości do Boga, natomiast następujący po nich recytatyw przypomina o tym, że także miłość do bliźnich jest powinnością każdego człowieka. Tekst siódmej, ostatniej części kantaty, chorału Du süße Liebe, schenk uns deine Gunst jest oparty na trzeciej zwrotce hymnu Marcina Lutra Nun bitten wir den Heiligen Geist.

Kantata została rozpisana na alt solo oraz czterogłosowy chór, dwa oboje, taille (barokowy obój tenorowy w stroju F), dwoje skrzypiec, altówkę, organy obligato oraz basso continuo. To ostatnia z czterech kantat napisanych przez Johanna Sebastiana Bacha na alt solo, jest także przykładem użycia w kantacie organów jako instrumentu solowego. O kolejnej, Ich geh und suche mit Verlangen, BWV 49 napiszę już za dwa tygodnie, co ciekawe także w kontekście Koncertu klawesynowego E-dur, BWV 1053.

A dzisiaj zapraszam do posłuchania Sinfonii z kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 w wykonaniu Accademii Bizantina. To fragment płyty tego zespołu, na której zostały nagrane sinfonie z kantat Bacha. Zachęcam do posłuchania całej płyty, bo jest naprawdę niezła :). Można ją znaleźć między innymi na Spotify: Accademia Bizantina, Ottavio Dantone - Bach, Sinfonia



B!LIVE - Wratislavia Cantans | Die Kunst der Fuge



Wratislavia Cantans to prawdziwe Å›wiÄ™to muzyki dawnej, byÅ‚o wiÄ™c jasne, że we wrzeÅ›niu trzeba pojechać do WrocÅ‚awia. Et verbum caro factum est. 

WystarczyÅ‚oby już samo zobaczenie przy pulpicie dyrygenckim Sir Johna Eliota Gardinera, speÅ‚niÅ‚o siÄ™ wtedy jedno z moich muzycznych marzeÅ„. Ale wydarzyÅ‚o siÄ™ wiele wiÄ™cej. Festiwal Wratislavia Cantans byÅ‚ okazjÄ… do spotkaÅ„ z muzycznymi przyjaciółmi, do nawiÄ…zania nowych relacji i posÅ‚uchania muzyki w najlepszym wydaniu. Na dÅ‚ugo pozostanie w pamiÄ™ci nie tylko Il ritorno d’Ulisse in patria Claudia Monteverdiego, ale też jego Nieszpory, które usÅ‚yszeliÅ›my dzieÅ„ później w KoÅ›ciele Uniwersyteckim pw. NajÅ›wiÄ™tszego Imienia Jezus: wzruszajÄ…ce, magiczne, peÅ‚ne emocji wykonanie La Fenice w przepiÄ™knej barokowej scenerii. Po koncercie miaÅ‚em okazjÄ™ porozmawiać z Jeanem Tubéry, nie tylko szefem zespoÅ‚u, ale też znakomitym kornecistÄ…. Wspomnienie tego spotkania też bÄ™dzie trwać. Bien fraternellement!

Ostatnim akcentem festiwalowego weekendu byÅ‚ koncert na Zamku Piastów ÅšlÄ…skich w OleÅ›nicy. 

Oleśnica to piękne miasto. Położenie w bliskiej okolicy Wrocławia i sporo zachowanych zabytków mogłoby uczynić z niej dolnośląską perełkę, jednak te atuty wydają się nie być wykorzystywane. Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie. Pojechaliśmy do Oleśnicy kilka godzin przed koncertem z myślą o zwiedzaniu miasta, poznaniu jego mieszkańców, poczucia jego ducha. Okazało się to niemożliwe. W niedzielne popołudnie wszystkie zabytkowe kościoły były zamknięte na cztery spusty, nigdzie nie znaleźliśmy tez informacji, które mogłyby w jakikolwiek sposób przybliżyć historię i współczesność Oleśnicy. Po Rynku i jego okolicach kręciło się też zdumiewająco mało oleśniczan. Ci, z którymi udało mi się porozmawiać, byli za to bardzo życzliwi.

A jednak miasto żyje. A może raczej odżyło dzięki Wratislavia Cantans. Na półtorej godziny przed koncertem do Zamku Książąt Piastowskich zaczęli napływać mieszkańcy miasta i turyści spragnieni muzycznych emocji. Na pół godziny przed koncertem tłum nie mieścił się już w przedsionku Sali Rycerskiej, a kiedy otworzono salę okazało się, że melomanów jest znacznie więcej niż miejsc siedzących. Muzyka przyciąga. Muzyka dawna także. Dla barokowego maniaka to niesamowita motywacja, najlepszy z możliwych sygnał, że warto - także w formie bloga - muzykę dawną popularyzować.

Accademia Bizantina ma dla Baroque Goes Nuts! szczególne znaczenie. Relacja z wykonanego przez ten wÅ‚aÅ›nie zespół w czasie wielkanocnej edycji gdaÅ„skiego festiwalu Actus Humanus oratorium La Resurrezione Georga Friedricha Händla byÅ‚a tekstem otwierajÄ…cym dziaÅ‚anie bloga. I poczÄ…tkiem caÅ‚ego Å‚aÅ„cucha wspaniaÅ‚ych i szalonych zdarzeÅ„, które przytrafiÅ‚y siÄ™ od tamtego czasu. W niedzielÄ™ w OleÅ›nicy Accademia Bizantina w niewielkim skÅ‚adzie (dwoje skrzypiec, altówka, wiolonczela, klawesyn i pozytyw) prowadzona przez Ottavio Dantone zagraÅ‚a Die Kunst der Fuge, BWV 1080 Johanna Sebastiana Bacha.

Die Kunst der Fuge jest ostatnim utworem Bacha, podsumowaniem caÅ‚ej wiedzy na temat sztuki kontrapunktu i kanonu. Podczas jego pisania Johann Sebastian Bach zmarÅ‚. Jego syn, Carl Philipp Emanuel, napisaÅ‚ na rÄ™kopisie ostatniej fugi: Über dieser Fuge, wo der Name B A C H im Contrasubject angebracht worden, ist der Verfasser gestorben ("Podczas pracy nad tÄ… fugÄ…, gdy w kontratemacie pojawia siÄ™ nazwisko B A C H, kompozytor zmarÅ‚").  

Die Kunst der Fuge nie jest utworem prostym. Ani do wykonywania - to w dużej mierze traktat z zakresu teorii kontrapunktu, Bach nie zaznaczył też nigdzie, na jaki instrument, albo zespół instrumentów jest przeznaczone; ani do słuchania - jest zestawem fug i kanonów opartych na jednym temacie, który w kolejnych częściach nazwanych Contrapunctus, podlega jedynie coraz większym modyfikacjom.

A jednak zdarzają się wykonania, które porywają słuchaczy. Tak było w niedzielę w Oleśnicy. Die Kunst der Fuge w wykonaniu Accademii Bizantina było pełne pasji i prawdy. Fuga zaczęła oddychać...

Ottavio Dantone jest mistrzem w tworzeniu barw. Nawet w tak niewielkim składzie jak w niedzielę. Fugi i kanony były grane w różnych zestawieniach instrumentów - niektóre tylko na klawesynie lub pozytywie, inne przez smyczki z towarzyszeniem basso continuo, jeszcze inne przez skrzypce z klawesynem. Dzięki temu każdy Kontrapunkt nabierał nowego brzmienia. Szczególnie pięknie brzmiało zestawienie pozytywu z wiolonczelą, albo w fugach granych na klawesynie i pozytywie wzmacnianie tematów przez poszczególne instrumenty smyczkowe. Przez półtorej godziny budowania zawiłej polifonicznej konstrukcji publiczność trwała w niezwykłej ciszy, by po kończącym utwór zawieszeniu na B A C H niemalże natychmiast wstać z miejsc i wybuchnąć gromkimi owacjami.

Accademia Bizantina spełniła jeszcze jeden warunek konieczny do zagrania naprawdę dobrego koncertu. Była wiarygodna. Widać było pasję, z którą grali muzycy; radość ze wspólnego muzykowania; zaufanie, którym się obdarzali. Próbowałem zerkać chwilami na Alessandro Tampieriego, ale po chwili musiałem odwracać wzrok, bo kiedy ten znakomity skrzypek siedział i przysłuchiwał się grającym kolegom, jego doświadczanie muzyki było tak intensywne, że zdawało mi się, że wkraczam w jego strefę intymności...

Bardzo dziękuję Narodowemu Forum Muzyki za okazaną życzliwość. I za to, że oddaje tyle przestrzeni dla muzyki dawnej. Bo przecież jest obecna w NFM nie tylko na Wratislavia Cantans. Do zobaczenia!

_____

niedziela, 10 września 2017
Zamek Piastów Śląskich w Oleśnicy

Johann Sebastian Bach (1685-1750)
Die Kunst der Fuge, BWV 1080

Wykonawcy:
Accademia Bizantina
Alessandro Tampieri, Ana Liz Ojeda – skrzypce
Diego Mecca – altówka
Emmanuel Jacques – wiolonczela
Stefano Demicheli – pozytyw
Ottavio Dantone – klawesyn, kierownictwo artystyczne

52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans




Sir John Eliot Gardiner, Giovanni Antonini, Ottavio Dantone, Teodor Currentzis, Jean Tubéry, Daniel Reuss, Hervé Niquet, Vittorio Ghielmi, Monteverdi Choir, English Baroque Soloists, Accademia Bizantina, musicAeterna, La Fenice, Il Giardino Armonico, Il Suonar Parlante, Cuncordu de Orosei, Vocalconsort Berlin, Le Concert Spirituel...

Obecność każdego z tych nazwisk i każdej z tych nazw na plakatach informujÄ…cych o koncercie albo festiwalu marzy siÄ™ ich organizatorom na caÅ‚ym Å›wiecie; nie każdemu udaje siÄ™ zaprosić na swoje wydarzenie choćby jednego z tych nawybitniejszych na Å›wiecie artystów i choćby jeden z tych najlepszych zespołów wykonujÄ…cych muzykÄ™ dawnÄ…. Jest jednak festiwal, w czasie którego bÄ™dzie można usÅ‚yszeć ich wszystkich. To 52. MiÄ™dzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. 

Twórcą festiwalu Wratislavia Cantans był jeden z najwybitniejszych polskich dyrygentów Andrzej Markowski. Po objęciu dyrekcji Filharmonii Wrocławskiej w 1965 roku już rok później zainicjował festiwal oratoryjno-kantatowy zakładający prezentację muzyki od okresu średniowiecza poprzez barok aż po muzykę współczesną. Koncerty odbywały się w zabytkowych kościołach i muzeach Wrocławia. Od samego początku Festiwal był przedsięwzięciem o zasięgu międzynarodowym.

Po Andrzeju Markowskim Festiwalem kierowali Tadeusz StrugaÅ‚a i Lidia Geringer d’Oedenberg, którÄ… wspomagli jako dyrektorzy artystyczni Ewa Michnik, Mariusz Smolij oraz Jan Latham-Koenig. Od wrzeÅ›nia 2005 roku dyrektorem generalnym jest Andrzej Kosendiak, którego zaproszenie do współkierowania Festiwalem przyjÄ…Å‚ Paul McCreesh, a nastÄ™pnie - w 2013 roku - wybitny wÅ‚oski dyrygent i intstrumentalista Giovanni Antonini.

Wratislavia Cantans od 1978 roku należy do European Festivals Association. Każdego roku ponad trzydzieści tysięcy osób słucha koncertów festiwalu w radiu dzięki transmisjom Programu Drugiego Polskiego Radia, w tym wydarzeń nadawanych w całej Europie w ramach European Broadcasting Union (EBU).

Wśród artystów festiwalowych znalazły się do tej pory takie sławy jak: Barbara Hendricks, Cecilia Bartoli, David Daniels, Derek Lee Ragin, Renée Fleming, Juan Diego Florez, Violeta Urmana, Joseph Calleja, Sir John Eliot Gardiner, Krzysztof Penderecki, Philippe Herreweghe, Antoni Wit, Andreas Scholl, Christianne Stotijn, Ton Koopman, Trevor Pinnock, Alexander Liebreich, Gustav Leonhardt. Na Wratislavii Cantans koncertowały również zespoły o światowej renomie, między innymi: Collegium Vocale Gent, Akademie für Alte Musik Berlin, Il Giardino Armonico, The English Baroque Soloists, Gabrieli Consort & Players, Chór Monteverdiego, Staatskapelle Dresden, The Royal Choral Society.

W 2017 roku Festiwal odbÄ™dzie siÄ™ w dniach 7 - 17 wrzeÅ›nia w salach Narodowego Forum Muzyki oraz wnÄ™trzach wrocÅ‚awskich koÅ›ciołów. Szczegółowy program 52. MiÄ™dzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans można znaleźć na stronie internetowej www.wratislaviacantans.pl, a także na moim blogu (Barokowy RozkÅ‚ad Jazdy).

Festiwal rozpocznie 7 wrzeÅ›nia wydarzenie naprawdÄ™ niezwykÅ‚e - koncertowe wykonanie opery Il ritorno d’Ulisse in patria (Powrót Ulissesa do ojczyzny) Claudio Monteverdiego, w czasie którego zespoÅ‚y Monteverdi Choir i English Baroque Soloists poprowadzi sam Sir John Eliot Gardiner.

Dla mnie osobiÅ›cie postać Johna Eliota Gardinera jest szczególnie ważna. To dziÄ™ki niemu odkryÅ‚em piÄ™kno, moc i misterium kantat Johanna Sebastiana Bacha. Staram siÄ™ opowiadać o tej mojej pasji w cyklu B!52 (to już 25 odcinków!), bardzo czÄ™sto posiÅ‚kujÄ…c siÄ™ wÅ‚aÅ›nie sÅ‚owami Johna Eliota Gardinera. PrzytoczyÅ‚em je także w tekÅ›cie z okazji urodzin Monteverdiego (Claudio Monteverdi), przez zupeÅ‚ny przypadek (a może zupeÅ‚nie na odwrót) jest tam też fragment poÅ›wiÄ…cony operze Il ritorno d’Ulisse in patria. Pozwólcie, że powtórzÄ™ jeszcze raz to, co powiedziaÅ‚ John Eliot Gardiner o swoich osobistych doÅ›wiadczeniach zwiÄ…zanych z utworami Monteverdiego:

Kiedy miałem 7 czy 8 lat i nie potrafiłem jeszcze zbyt dobrze czytać, moi rodzice zabrali mnie ze sobą do letniej szkoły Bryanston. William Glock przyszedł zaopatrzony w Dzieła Zebrane edycji Malipiero, które właśnie trafiły do biblioteki BBC i przekazał kopię Ksiąg Madrygałów w ręce Imogen Holst i Nadii Boulanger. Przypominam sobie, że usłyszałem wtedy muzykę najcudowniejszą i najbardziej wyjątkową. Dostaliśmy też nagrania Nadii Boulanger z Monteverdim, których słuchaliśmy i słuchaliśmy potem w domu bez końca.

A później w trzecim programie BBC była transmisja Nieszporów z katedry w York, którymi dyrygował Walter Goehr - z London Symphony Orchestra, chórem Huddersfield Choral Society i całą kompanią. Takie wydarzenia jak te oczywiście wywarły na mnie ogromne wrażenie.

MyÅ›lÄ™, że Monteverdi nie przewyższyÅ‚ nigdy swoich Nieszporów, które powstaÅ‚y w Mantui, ale ostatnio zafascynowaÅ‚em siÄ™ "Il ritorno d’Ulisse in patria"; to dzieÅ‚o niezwykÅ‚e i caÅ‚kowicie siÄ™ w nim zakochaÅ‚em! Jest na tak wiele sposobów szekspirowskie w ukazaniu kontrastu pomiÄ™dzy miastem i wsiÄ… - to w istocie współzawodnictwo miejskiej dekadencji z siÄ™gajÄ…cymi źródeÅ‚ wartoÅ›ciami wyznawanymi przez wieÅ›, które zostaÅ‚o podsumowane przez zderzenie wiernego pasterza Eumete z żarÅ‚ocznym darmozjadem Iro. (...)

Do rozpoczynajÄ…cego 52. MiÄ™dzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans wykonania Il ritorno d’Ulisse in patria pozostaÅ‚y już niecaÅ‚e trzy miesiÄ…ce. Zapraszam do przyjrzenia siÄ™ programowi Festiwalu; myÅ›lÄ™, że dziÄ™ki jego różnorodnoÅ›ci każdy znajdzie coÅ› dla siebie. Kiedy wpisywaÅ‚em do swojego Barokowego RozkÅ‚adu Jazdy wszystkie koncerty festiwalowe, wypieki na twarzy robiÅ‚y siÄ™ z wydarzenia na wydarzenie coraz wiÄ™ksze; mam nadziejÄ™, że i ja bÄ™dÄ™ mógÅ‚ pojechać do WrocÅ‚awia, żeby wziąć udziaÅ‚ choć w kilku koncertach tego niezwykÅ‚ego Festiwalu...

Actus Humanus: La Resurrezione



La Resurrezione

W miniony weekend miałem przyjemność uczestniczyć w koncertach dwóch ostatnich dni festiwalu
Actus Humanus Resurrectio w GdaÅ„sku, co zbiegÅ‚o siÄ™ z oficjalnym startem mojej strony internetowej. Data nie zostaÅ‚a wybrana przypadkowo. PrzeczuwaÅ‚em, że Actus Humanus bÄ™dzie wydarzeniem naprawdÄ™ niezwykÅ‚ym. Et verbum caro factum est.

Relacje z Actus Humanus rozpocznÄ™ od próby opisania tego, czym byÅ‚o dla mnie ostatnie festiwalowe wydarzenie, choć dla mnie osobiÅ›cie tak naprawdÄ™ przedostatnie, bo – niejako na bis – ponownie odwiedziliÅ›my w PoniedziaÅ‚ek Wielkanocny Centrum Å›w. Jana, w którym poprzedniego wieczoru na finaÅ‚ Festiwalu zabrzmiaÅ‚o dopiero co "Oratorio per la Resurrezione di Nostro Signore Gesù Cristo" Georga Friedricha Händla (La Resurrezione HWV 47).

WedÅ‚ug Encyklopedii PWN sonorystyka to "tendencja w muzyce współczesnej do podkreÅ›lania walorów brzmieniowych utworu, do wyzyskania odpowiednio zróżnicowanego brzmienia, m.in. przez odpowiedni dobór Å›rodków wykonawczych i artykulacyjnych (…)" Ale nie bÄ™dzie o muzyce współczesnej. BÄ™dzie o tym, że poszukiwania sonorystyczne siÄ™gajÄ… okresu dużo wczeÅ›niejszego. O wielobarwnych brzmieniach w oratorium mÅ‚odego Georga Friedricha Händla. La Resurrezione, czyli Zmartwychwstanie.

W niedzielny wieczór dziÄ™ki atmosferze gdaÅ„skiego Centrum Å›w. Jana (o którym jeszcze wkrótce napiszÄ™, bo to miejsce niezwykÅ‚e), przeniosÅ‚em siÄ™ na chwilÄ™ do Palazzo Valentini w Rzymie, który w latach 1705-1713 byÅ‚ we wÅ‚adaniu wielkiego protektora muzyki – markiza Francesco Marii Rupoli, i w którym w NiedzielÄ™ WielkanocnÄ… roku 1708 roku miaÅ‚a miejsce prapremiera La Resurrezione. ByÅ‚ i wysoki podest; byÅ‚a gra Å›wiateÅ‚ – stworzona jednak nie za pomocÄ… lampionów i Å›wiec, ale zmieniajÄ…cej siÄ™ delikatnej, wielobarwnej iluminacji; byÅ‚a scenografia ze skromnego czarnego materiaÅ‚u zamiast rzymskich aksamitów i adamaszków; byli wspaniali soliÅ›ci i byÅ‚a niezrównana orkiestra, w której Arcagelo Correllego – który na rzymskiej premierze prowadziÅ‚ nie tylko skrzypce, ale i caÅ‚y zespół – zastÄ…piÅ‚ (i to jak!) Ottavio Dantone przy klawesynie...

I zabrzmiały barwy...

Oratorium Händla rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. W Piekle ostry spór toczą Anioł i Lucyfer; na ziemi o swoich uczuciach, związanych ze stratą Jezusa i nadziejach na jego zmartwychwstanie, opowiadają Maria Magdalena, Maria, żona Kleofasa i św. Jan Ewangelista. Dzięki wyjątkowej kreacji solistów i Accademii Bizantina, od samego początku było jasne, że to dwa zupełnie inne światy, ponieważ wykonawcy namalowali je na niedzielnym koncercie wyraźnie w naprawdę niezwykły i bardzo subtelny sposób...

Zaczęło siÄ™ nieziemsko. Od zapowiadajÄ…cej nadejÅ›cie AnioÅ‚a (Angelo) Sonaty, z piÄ™knym brzmieniem prawdziwie anielskich obojów. A kiedy wykonujÄ…ca partiÄ™ Angelo Roberta Mameli zaÅ›piewaÅ‚a: "Disserratevi, o porte d’Averno (Otwórzcie siÄ™ bramy Awernu)", nie byÅ‚o już żadnych wÄ…tpliwoÅ›ci, że mamy do czynienia z istotÄ… pozaziemskÄ…... GÅ‚os Roberty Mameli byÅ‚ zdecydowany, odważny, czysty i wyrazisty. Koloratury nie byÅ‚y przerysowane a partie bardziej liryczne wybrzmiaÅ‚y naprawdÄ™ wzruszajÄ…co. Ostatnia aria Angelo w oratorium („Se per colpa di donna infelice”) wycisnęła sporo Å‚ez. ZresztÄ… byÅ‚ to pierwszy kawaÅ‚ek muzyki, który pojawiÅ‚ siÄ™ w Różowym GÅ‚oÅ›niku już po powrocie z koncertu.

WÅ‚aÅ›nie ta aria wprowadziÅ‚a także istotnÄ… woltÄ™ w partii Maddaleny (ÅšwiÄ™ta Maria Magdalena), przeprowadzonÄ… z maestriÄ… przez Berit Solset. Do tej pory jej gÅ‚os oddawaÅ‚ charakter kobiety cierpiÄ…cej po ludzku z powodu Å›mierci Mistrza, byÅ‚ skromy i operowaÅ‚ w mniejszym interwale Å›rodków wykonawczych. Przy koÅ„cu Oratorim Maddalena sama staje siÄ™ niejako ziemskim anioÅ‚em, by nieść na ziemi przesÅ‚anie Zmartwychwstania, a jej gÅ‚os jest od tej chwili jasny, wyrazisty i równie mocny, jak sopran Roberty Mameli. 

Marii Magdalenie towarzyszÅ‚a w roli Cleofe (Marii, żony Kleofasa) zjawiskowa Delphine Galou, dysponujÄ…ca mocnym gÅ‚osem, brzmiÄ…cym równie przejmujÄ…co w niższych, jak i wyższych rejestrach. Kiedy w arii "Piangete, sì, piangete" kazaÅ‚a oczom pÅ‚akać - pÅ‚akaÅ‚y, a kiedy w „Augelletti, ruscelletti” zaÅ›piewaÅ‚a o ptaszkach, strumyczkach i kwiatkach, do Centrum Å›w. Jana wlaÅ‚a siÄ™ wiosna. SÅ‚uchaÅ‚em już po koncercie utworów mojego przyjaciela Jana Sebastiana w wykonaniu Delphine Galou: jest, proszÄ™ PaÅ„stwa, mocno!

Christian Senn w roli Lucifero (Lucyfer) i Martin Vanberg jako Giovanni (Święty Jan Ewangelista) byli godnymi partnerami dla śpiewających tego dnia solistek. I w tym przypadku ilość i różnorodność brzmień, które usłyszeliśmy szła w parze z wielką precyzją i bardzo wysoką jakością wykonania. Pełny profesjonalizm i klasa.

Orkiestra w La Resurrezione także operowaÅ‚a na wielu pÅ‚aszczyznach. I nie chodzi tylko o proste ich skontrastowanie, ale o różnice, które na koncercie byÅ‚y dużo bardziej subtelne. Czasami dźwiÄ™ki instrumentów cudnie siÄ™ ze sobÄ… łączyÅ‚y (jak pastelowa barwa fletów i nieco szemrzÄ…ca smyczków z tÅ‚umikami w arii „Ferma l’ali, e sui miei lumi), czasami stanowiÅ‚y stosowne dla caÅ‚oÅ›ci dopeÅ‚nienie, a czasem wprost przeciwnie, kiedy ich brzmienie wyraźnie siÄ™ sobie przeciwstawiaÅ‚o. Niezrównana byÅ‚a pod tym wzglÄ™dem aria ÅšwiÄ™tego Jana Ewangelisty „Così la tortorella”, w której zupeÅ‚nie inna barwa orkiestry - bardziej liryczna - towarzyszy nadziei, a  inna – burzliwa i dramatyczna – rozpaczy. Na zupeÅ‚nym marginesie. Do koÅ„ca życia już chyba ta aria bÄ™dzie dla mnie „AriÄ… Turkaweczki na Róże (czyt. rurze)”. Z powodów pozamerytorycznych.

Czasem jest tak, że na koncercie zwrócę uwagę na muzyka, który jest gdzieś na dalszym planie. Tak było i tym razem. Grający przy drugim pulpicie II skrzypiec Heriberto Delgado był kwintesencją tego wszystkiego, co wpływa od niedzieli na moje postrzeganie zespołu Accademia Bizantina, prowadzonego z pasją przez Ottavio Dantone; tego, co nie zawsze daje się wysłyszeć z płyty, a czego można doświadczyć na żywym koncercie - ogromnej radości z muzykowania; głębokiego przeżywania emocji (i to nie tylko wtedy, gdy gra się samemu); całkowitego skupienia; uważnego wsłuchiwania się nie tylko w dyrygenta, ale też wszystkich innych członków zespołu; elastycznych interakcji; nadawania właściwego sensu ciszy...

Od strony instrumentalnej wykonanie byÅ‚o majstersztykiem. Praktycznie przez caÅ‚y koncert sÅ‚yszaÅ‚em ducha wÅ‚oskiego concerto grosso, poczynajÄ…c od concertino w różnych konfiguracjach, przez piÄ™knie dopasowane ripieni a skoÅ„czywszy na bezbłędnym basso continuo. Barwa violi da gamba Rodneya Prady byÅ‚a niesamowita, a tak piÄ™knych dźwiÄ™ków wydobywanych na burdonowych strunach teorby jak te, które wychodziÅ‚y spod palców Michele Pasottiego, dotÄ…d nie sÅ‚yszaÅ‚em... 

Na Actus Humanus słuchałem też innych niezwykłych muzycznych opowieści, ale o tym już w następnych tekstach...

______________

16 kwietnia 2017, Niedziela Wielkanocna
Actus Humanus Resurretio
Gdańsk, Centrum św. Jana

Georg Friedrich Händel
La Resurrezione HWV 47

Angelo: Roberta Mameli - sopran
Maddalena: Berit Solset - sopran
Cleofe: Delphine Galou - alt
Giovanni: Martin Vanberg - tenor
Lucifero: Christian Senn - baryton

Accademia Bizantina
Ottavio Dantone - dyrygent











text & photos Ⓒ 2017 by Baroque Goes Nuts!