Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Il Giardino Armonico. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Il Giardino Armonico. Pokaż wszystkie posty

B!LIVE, Actus Humanu Nativitas 2019, dz. 2 | ÅšwiÄ…teczne cuda



Cudem chyba, bo o przypadku mowy być nie może, zdążyÅ‚em na popoÅ‚udniowy recital skrzypcowy Roberta Bachary w Ratuszu Głównego Miasta. PamiÄ™tam dobrze, że kiedy po recitalu na Actus Humanus Resurrectio 2017 zÅ‚ożonym z trzech partit skrzypcowych Johanna Sebastiana Bacha, skrzypek zagraÅ‚ na bis fragment partity Johanna Josepha Vilsmayra (1663-1722), pomyÅ›laÅ‚em, że to wÅ‚aÅ›nie kompozycje dla niego. W bardzo rozbudowanych formalnie partitach Bacha trzeba od poczÄ…tku do koÅ„ca dbać o spójność tej formy. Kompozycje starszego od Bacha o caÅ‚e pokolenie Vilsmayra to zestawy preludiów i nastÄ™pujÄ…cych po nich krótkich stylizowanych taÅ„ców. Kompozytor zastosowaÅ‚ także – szczególnie dla celów brzmieniowych – skordaturÄ™. 

Bachara potrafił to wszystko wykorzystać, grał partity praktycznie bez przerw, co nadało im charakteru niezwykłych fantazji, pełnych nagłych zwrotów akcji, szybkiego przechodzenia z grania bardzo osobistego, intymnego i subtelnego do żywiołowego i ognistego. Przy Particie III pomyślałem, że taki może być właśnie Robert Bachara. Nieodganiony, żywiołowy, zmienny, że targają nim czasem zupełnie skrajne emocje. Najważniejsze jednak, że w tych wszystkich zmiennych tempach, artykulacjach, rozwiązaniach dynamicznych i sonorystycznych partity Vilsmayra nie zostały poszatkowane na zbiór kontrastujących kawałków. W tej właśnie ciągłej zmienności Robert Bachara znalazł sposób na stworzenie z nich form jak najbardziej spójnych. To były trzy piękne, kolorowe muzyczne opowieści.

Wieczorem też zdarzaÅ‚y siÄ™ cuda! W Dworze Artusa program zÅ‚ożony z koncertów fletowych Vivaldiego oraz koncertów bozonarodzeniowych Corellego, Torellego i Manfrediniego wykonali Giovanni Antonini i zespół Il Giardino Armonico. Chociaż koncert tak naprawdÄ™ wykonali Giovanni Antonini – flety proste, chalmeau, Stefano Barneschi – pierwsze skrzypce, Marco Bianchi – drugie skrzypce, Liana Mosca – altówka, Paolo Beschi – wiolonczela, Giancarlo de Frenza – violone, Michele Pasotti – teorba i Riccardo Doni – klawesyn. Dlaczego tak? Bo w czwartkowy wieczór siÅ‚a zespoÅ‚owego grania byÅ‚a ważna, ale ważny staÅ‚ siÄ™ też każdy z wystÄ™pujÄ…cych w zespole instrumentalistów. To byÅ‚o wspólne muzykowanie, wymiana myÅ›li muzycznych, wydobywanie z polifonicznych struktur koncertów poszczególnych partii instrumentalnych.

Do pierwszej części koncertu wprowadzono zmiany, dziÄ™ki nim mogliÅ›my posÅ‚uchać dwóch canzon Tarquinia Meruli: La Piva i La Lusignuola. Obie powstaÅ‚y w 1615 roku, jest wiÄ™c caÅ‚kiem możliwe, że sÅ‚uchano ich w latach dwudziestychsiedemnastego wieku w Warszawie, kiedy Merula przebywaÅ‚ na dworze Zygmunta III. A to utwory piÄ™kne. Szczególnie „La Lusignuola”, peÅ‚na niezwykÅ‚ych współbrzmieÅ„, ciekawych pomysłów polifonicznych i fragmentów z równomiernie wybijanym pulsem, kiedy aż chciaÅ‚o siÄ™ tupać albo klaskać razem z zespoÅ‚em.

Oprócz koncertów bożonarodzeniowych zostaÅ‚y pokazane melomanom także koncert fletowe wykonane brawurowo przez lidera zespoÅ‚u Giovanniego Antoniniego. Ile tam byÅ‚o pasji, taÅ„ca z fletem, piÄ™knego zdobienia partii. Publiczność reagowaÅ‚a na te popisowe wykonania bardzo spontanicznie. Najbardziej chyba jednak na najpopularniejszÄ… kompozycjÄ™ we wczorajszym zestawie. Koncert bożonarodzeniowy, a wÅ‚aÅ›ciwie Concerto Grosso VIII g-moll op. 6 „Fatto per la notte di Natale”. Dawno nie sÅ‚yszaÅ‚em tak ciekawego wykonania tego koncertu. ZachwyciÅ‚o mnie granie pierwszego skrzypka – Stefano Barneschiego – peÅ‚ne eleganckich zdobieÅ„ i improwizowanych wprowadzeÅ„ do kolejnych fraz oraz niesamowita swoboda w graniu, Paolo Beschi, który wydobyÅ‚ na wiolonczeli tematy i frazy, których dotÄ…d nie znaÅ‚em, a może raczej nie rozumiaÅ‚em. I Michele Pasotti, który czyniÅ‚ cuda na teorbie.

Właśnie. Cuda. Ostatni zdarzył się na koniec koncertu. Zespół zdecydował się zagrać na bis Pastorale z koncertu Corellego, z fletem Giovanniego Antoniniego wzmacniającym we fragmentach partię pierwszych skrzypiec. Prawdziwe wzmocnienie przyszło jednak na końcu. Kiedy wybrzmiewały ostatnie nuty Pastorale swoje postanowił dodać zegar umieszczony nad głowami artystów. Zaczął cichutko, samym swoim mechanizmem taktować z terkotem godzinę dziesiątą. Idealnie o czasie i idealnie w pulsie. Takiego przeżycia się nie zapomina.

A dziÅ› na Actus Humanus Krzysztof Firlus i Anna Firlus wykonajÄ… Carla Friedricha Abla, a wieczorem w Dworze Artusa w programie Hodie Christus natus est wystÄ…piÄ… Ensemble Clément Janequin i Dominique Visse. 


Chopin i jego Europa - ROZTAŃCZONE KONCERTY BRANDENBURSKIE



Jako, że miałem wielkie szczęście być wysłuchanym przez Waszą Królewską Wysokość kilka lat temu; i jako, że zauważyłem, że Wasza Wysokość znalazł wtedy odrobinę przyjemności w tych niewielkich talentach do Muzyki, którymi obdarzyły mnie Niebiosa (...), ośmielam się z tymi oto Koncertami, które przeznaczyłem na kilka instrumentów, oddać Waszej Królewskiej Wysokości moją pokorną służbę; proszę Waszą Wysokość najpokorniej, aby nie osądzać ich niedoskonałości z surowością i wrażliwym smakiem do dzieł muzycznych, z którego Wasza Wysokość jest wszystkim znana, ale raczej przez wzgląd na głęboki szacunek i najwierniejsze posłuszeństwo, które próbuję Waszej Wysokości okazać (...).

Bardzo musiało zależeć dojrzałemu i uznanemu już Bachowi na związaniu się ze znaczniejszym niemieckim dworem i zapewnieniu swojej rodzinie godnych warunków do życia (a sobie do tworzenia), skoro zdecydował się na tak uniżony ton powyższej dedykacji.

Johann Sebastian Bach wysÅ‚aÅ‚ jÄ… w 1721 roku z Köthen razem z szeÅ›cioma koncertami na kilka instrumentów (avec plusieurs instruments) do margrabiego Brandenburgii-Schwedt Christiana Ludwiga. Margrabia Bacha jednak nie zatrudniÅ‚, nic nie wskazuje także na to, żeby zleciÅ‚ dworskiej kapeli wykonanie tych szeÅ›ciu koncertów, bo trafiÅ‚y do skrzyni na nuty, którÄ… rozprzedano po jego Å›mierci. Za manuskrypt Bacha otrzymano wtedy 24 grosze, czyli liczÄ…c wedÅ‚ug dzisiejszych miar niecaÅ‚e 100 zÅ‚otych... "Koncertami brandenburskimi" nazwaÅ‚ je Johann Nikolaus Forkel w napisanej przez siebie w roku 1802 biografii Bacha, natomiast opublikowano je po raz pierwszy dopiero w roku 1850 po tym, jak rok wczeÅ›niej Siegfried Wilhelm Dehn odkryÅ‚ je w archiwach Brandenburgii. 

Koncert brandenburskie, BWV 1046 - 1051 to jedne z najbardziej urzekających kompozycji Johanna Sebastiana Bacha. Termin "kilka instrumentów" użyty w dedykacji jest eufemizmem, bo utwory są przeznaczone na najbardziej chyba zróżnicowane i bogate składy instrumentalne, jakie były dostępne na początku XVIII wieku. Są popularne i lubiane przez słuchaczy, dlatego często trafiają do programów koncertów; choć wszystkie razem już dużo rzadziej. Wykonanie całego cyklu jest trudnym wyzwaniem, zarówno pod względem muzycznym, jak i organizacyjnym i dlatego mogą je zrealizować tylko najlepsze i najbardziej wszechstronne zespoły.

W Å›rodÄ™ 16 sierpnia Koncerty brandenburskie usÅ‚yszeliÅ›my w sali Filharmonii Narodowej w Warszawie na festiwalu Chopin i jego Europa w wykonaniu Il Giardino Armonico i Giovanniego Antoniniego . Mam do Koncertów brandenburskich bardzo osobisty stosunek (Mistrz i Przyjaciel) i dlatego z dużymi nadziejami czekaÅ‚em na ten wÅ‚aÅ›nie koncert.

Już na próbie przed koncertem Il Giardino Armonico i Giovanni Antonini pokazali, w jakim kierunku pójdzie ich interpretacja Koncertów brandenburskich; kiedy przy jednym z koncertów muzycy - i ci grający na estradzie, i ci przysłuchujący się kolegom z widowni - zaczęli podrygiwać w rytm muzyki, wszystko było już jasne. Koncerty brandenburskie w wykonaniu Il Giardino Armonico były elegancko roztańczone, świeże i energetyczne. Na koncercie siedziałem na jaskółce (drugi balkon na widowni sali koncertowej Filharmonii Narodowej) i z przyjemnością nie tylko słuchałem, ale też patrzyłem na tę roztańczoną, dynamiczną i pełną pozytywnych emocji ferajnę.

I Koncert brandenburski, BWV 1046 (Concerto 1mo à 2 Corni di Caccia, 3 Hautb: è Bassono, Violino Piccolo concertato, 2 Violini, una Viola è Violoncello, col Basso Continuo) i II Koncert brandenburski, BWV 1047 (Concerto 2do à 1 Tromba, 1 Flauto, 1 Hautbois, 1 Violino, concertati, è 2 Violini, 1 Viola è Violone in Ripieno col Violoncello è Basso per il Cembalo) to koncerty bardzo bogate jeÅ›li chodzi o instrumentacjÄ™. W swoich kantatach Bach używaÅ‚ takich skÅ‚adów tylko na najbardziej Å›wiÄ…teczne okazje. I tak wÅ‚aÅ›nie zabrzmiaÅ‚y te dwa koncerty na Å›rodowym koncercie - Å›wiÄ…tecznie, żarliwie i radoÅ›nie.

Szczególnie podobaÅ‚a mi siÄ™ ostatnia część I Koncertu brandenburskiego, a jej fragment, który Bach okreÅ›liÅ‚ jako polacca (polski, polonez) byÅ‚ naprawdÄ™ wyjÄ…tkowy, szczególnie mocna, wyraźna i zaskakujÄ…ca artykulacja smyczków. W obydwu koncertach dobrze sÅ‚uchaÅ‚o siÄ™ pierwszego oboju. Po próbie trochÄ™ obawiaÅ‚em siÄ™ dyspozycji rogów,  jednak niepotrzebnie, bo byÅ‚o caÅ‚kiem dobrze. Nie bezbłędnie, ale pewne niedociÄ…gniÄ™cia traktujÄ™ zawsze jago ogromnÄ… przewagÄ™ "żywej" muzyki nad nagraniami.  W pierwszej i ostatniej części II Koncertu brandenburskiego sÅ‚abiej byÅ‚o sÅ‚ychać partiÄ™ fletu, prawdopodobnie staÅ‚o siÄ™ tak ze wzglÄ™du na niedostosowany do warunków akustycznych sali koncertowej Filharmonii Narodowej wybór instrumentu.

DziÄ™ki wirtuozowskim popisom solistów (skrzypce i dwa flety) oraz za sprawÄ… narzuconego tempa, które w trzeciej części byÅ‚o wprost szaleÅ„cze, IV Koncert brandenburski, BWV 1049 (Concerto 4to à Violino Principale, due Fiauti d'Echo, due Violini, una Viola è Violone in Ripieno, Violoncello è Continuo) byÅ‚ porywajÄ…cy. Po prostu. Nie każdy zespół daÅ‚by tej gonitwie dźwiÄ™ków radÄ™. Il Giardino Armonico poradziÅ‚o z tym sobie doskonale. I z wielkÄ… klasÄ…. 

Jako były (albo niedoszły - nie potrafię się zdecydować) altowiolista mam do VI Koncertu brandenburskiego, BWV 1051, (Concerto 6to à due Viole da Braccio, due Viole da Gamba, Violoncello, Violone e Cembalo) bardzo duży sentyment, bo to w istocie koncert na dwie altówki z towarzyszeniem basso continuo. W wykonaniu muzyków Il Giardino Armonico zabrzmiał kameralnie, pięknie i ciepło, choć nieco jaśniej niż wykonania, które znam z płyt lub których słuchałem na koncertach.

Myślę, że zadziałała tu przede wszystkim wielkość instrumentów, na których grali altowioliści. Druga altówka była jednym z największym instrumentów, jakie kiedykolwiek widziałem (stawiam na 17,5-18 cali, ale trudno to dobrze ocenić ze znacznej odległości), co zbliżało jej dźwięk do brzmienia wiolonczeli da spalla, z drugiej strony pierwsza altówka była znacznie mniejsza, więc czasami zdawało się, że grają skrzypce. Dzięki takiej różnicy w brzmieniu instrumentów dialogi były wyraźniejsze, co jeszcze bardziej zbliżało VI Koncert brandenburski do formy koncertu podwójnego.

Interpretacja V Koncertu brandenburskiego, BWV 1050, (Concerto 5to à une Traversiere, une violino principale, une violino è una Viola in Ripieno, Violoncello, Violone è Cembalo Concertato) przekonała mnie chyba najmniej. Fragmenty wykonywane przez trio instrumentów koncertujących były dla mnie zbyt skromne i wycofane; koncert nabierał rumieńców dopiero, kiedy dochodziły do głosu bardzo soczyste smyczki ripieni.

Na koniec wysÅ‚uchaliÅ›my III Koncertu brandenburskiego, BWV 1048 (Concerto 3zo a tre Violini, tre Viole, è tre Violoncelli col Basso per il Cembalo). Zgrane i równe smyczki sÄ… dużą siłą Il Giardino Armonico i dlatego ten przeznaczony jedynie na orkiestrÄ™ smyczkowÄ… koncert zabrzmiaÅ‚ na zakoÅ„czenie koncertu naprawdÄ™ dobrze. I mocno. Uroku dodaÅ‚a mu też krótka, ale piÄ™kna kadencja, rozwiniÄ™cie zapisanych przez Bacha dwóch akordów kadencji frygijskiej, która zastÄ™puje drugÄ… część koncertu.

Środowy koncert miał wielu bohaterów. O trzech z nich wypada napisać choć kilka słów. Pierwszym jest Giovanni Antonini, który z maestrią pokierował całym koncertem. Obserwowałem maestro Antoniniego także podczas próby i widziałem, jak niewiele potrzebuje słów, czy gestów, żeby zespół zrealizował jego pomysł. Widziałem też, jak wielkim szacunkiem darzą go muzycy i jak wielkim szacunkiem on darzy grających w zespole artystów. Miałem okazję zamienić po próbie kilka słów z Giovannim Antoninim, to poza wszystkim innym bardzo serdeczny i otwarty człowiek. Mnie pewnie zapamięta jako trzęsącą się osikę, ale to już zupełnie inna historia.

Drugim bohaterem Å›rodowego wieczoru byÅ‚ Stefano Barneschi. Z wielkim podziwem patrzyÅ‚em nie tylko jak ze swadÄ… prowadzi grupÄ™ skrzypiec, ale też jak po mistrzowsku gra w części koncertów partie solowe. Jego wykonanie Presto z IV Koncertu brandenburskiego byÅ‚o wprost genialne.

Na koniec o bohaterze zbiorowym - zakończeniach, kadencjach i suspensach. Il Giardino Armonico i Giovanni Antonini mają niezwykłe wyczucie pauzy i ciszy. Środowy koncert pełen był cudownych, równych zakończeń, zaskakujących zawieszeń i kadencji (jak ta kończąca drugą część IV Koncertu brandenburskiego), które na długo pozostają w pamięci słuchaczy.