Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

B!52, Odcinek 44 - Trinitatis XVIII


Jutro osiemnasta niedziela po Trójcy ÅšwiÄ™tej. ZachowaÅ‚y siÄ™ tylko dwie kantaty napisane przez Johanna Sebastiana Bacha na tÄ™ niedzielÄ™: Herr Christ, der einge Gottessohn, BWV 96, skomponowana w roku 1724 oraz wykonana 20 października 1726 kantata Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169. Muzyka z drugiej z nich jest bardzo dobrze znana dziÄ™ki kompozycji, która czÄ™sto pojawia siÄ™ w salach koncertowych. To Koncert klawesynowy E-dur, BWV 1053. PisaÅ‚em o nim caÅ‚kiem niedawno w trakcie festiwalu Chopin i jego Europa: CHOPIN I JEGO EUROPA: BACH I CHOPIN, BEZUIDENHOUT I OHLSSON.

Zarówno Koncert klawesynowy E-dur, BWV 1053, jak i Sinfonia oraz aria Stirb in mir, Welt, und alle deine Liebe z kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 to transkrypcje wcześniejszej kompozycji - zaginionego koncertu instrumentalnego, prawdopodobnie na skrzypce lub obój, choć muzykolodzy wskazują też flet lub obój d'amore. Sir John Eliot Gardiner stawia jeszcze inną tezę, według której pierwotną kompozycją był koncert na organy, który Johann Sebastian Bach napisał (i sam wykonywał jako solista) na inaugurację nowych organów Silbarmanna dla Sophienkirche w Dreźnie w roku 1725.

Tekst kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 jest ściśle związany z czytaniami osiemnastej niedzieli po Trójcy Świętej, w tym z fragmentem Ewangelii według św. Mateusza o ustanowieniu przez Chrystusa przykazania miłości. W częściach 2-5 dotyczy on miłości do Boga, natomiast następujący po nich recytatyw przypomina o tym, że także miłość do bliźnich jest powinnością każdego człowieka. Tekst siódmej, ostatniej części kantaty, chorału Du süße Liebe, schenk uns deine Gunst jest oparty na trzeciej zwrotce hymnu Marcina Lutra Nun bitten wir den Heiligen Geist.

Kantata została rozpisana na alt solo oraz czterogłosowy chór, dwa oboje, taille (barokowy obój tenorowy w stroju F), dwoje skrzypiec, altówkę, organy obligato oraz basso continuo. To ostatnia z czterech kantat napisanych przez Johanna Sebastiana Bacha na alt solo, jest także przykładem użycia w kantacie organów jako instrumentu solowego. O kolejnej, Ich geh und suche mit Verlangen, BWV 49 napiszę już za dwa tygodnie, co ciekawe także w kontekście Koncertu klawesynowego E-dur, BWV 1053.

A dzisiaj zapraszam do posłuchania Sinfonii z kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169 w wykonaniu Accademii Bizantina. To fragment płyty tego zespołu, na której zostały nagrane sinfonie z kantat Bacha. Zachęcam do posłuchania całej płyty, bo jest naprawdę niezła :). Można ją znaleźć między innymi na Spotify: Accademia Bizantina, Ottavio Dantone - Bach, Sinfonia



10.04.2017, Michel Corrette


310 lat temu urodził się Michel Corrette (1707-1795), francuski kompozytor, organista, teoretyk muzyki. Urodził się w Rouen w Normandii, jednak większość swojego życia spędził w Paryżu jako organista - najpierw w kolegium Jezuitów a pod koniec życia na dworze księcia Angoulême.

Napisał ponad 20 podręczników do gry na różnych instrumentach, między innymi na skrzypcach, wiolonczeli, fagocie, klawesynie i harfie. Dużo też komponował. Wśród jego kompozycji znajdują się opery, muzyka do baletów, kantaty, sonaty, koncerty, pieśni.

W jednym z postów związanych z Bożym Narodzeniem (Michel Corrette, Symphonies de Noël) zaprezentowałem "polską" część jednej z Symfonii Michela Corrette. Dziś będzie bardziej szalona kompozycja. Dzicy, czyli Baroque Goes Nuts!
______________

Michel Corrette, Concerto comique "Les sauvages''
I. Allegro
II. Andante
III. Allegro


Concerto ripieno



Żeby było pięknie i żeby było mocno nie potrzeba wielkiej orkiestry. Wystarczą smyczki.

W baroku wykształciła się forma muzyczna zwana "concerto ripieno", czyli koncert przeznaczony na orkiestrę smyczkową bez solistów albo tylko z pomocniczą rolą instrumentów solowych. Mistrzem w komponowaniu takich koncertów był Antonio Vivaldi (1678-1741). Jest wśród tych koncertów jeden szczególny, który nie jest jednym z wielu "concerti ripieni", ponieważ nazwa tej formy muzycznej przylgnęła do niego jako nazwa własna.
Jeśli macie ochotę, posłuchajcie bardzo energetycznego "Concerto ripieno" Antonio Vivaldiego...
________________

Antonio Vivaldi, Koncert na smyczki A-dur RV 158 "Concerto ripieno"
I. Allegro molto


XV Dni Muzyki Dawnej - seminarium orkiestrowe i koncert specjalny



Przesilenie wiosenne uczciłem 1. Bydgoskim Barokowym Maratonem Muzycznym (1. BBMM). Muszę tę nazwę opatentować 😛. Dwie otwarte próby i trzy koncerty w dwie doby to naprawdę sporo. Ale zmęczenia materii nie czuję. Wprost przeciwnie. Inne sprawy nie dają mi czasem przestać o sobie myśleć, ale nie muzyka. No i inne czasoprzestrzenne zjawisko, dzięki któremu jako tako funkcjonuję...

Ale do rzeczy. W sobotę i niedzielę miałem możliwość (i zaszczyt) uczestniczyć w otwartych próbach seminarium orkiestrowego zorganizowanego przez Akademia Muzyczna im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w ramach XV Dni Muzyki Dawnej i prowadzonego przez Aureliusza i Ewę Golińskich oraz Tomasza Pokrzywińskiego (Arte dei Suonatori). To właśnie był ten "inny wymiar" i ta "inna bajka", o których już wspominałem. Sporo się dowiedziałem, dużo nauczyłem. Mam nadzieję, że choć część tego będę mógł wykorzystać, kiedy będzie się spełniać moje marzenie. Ale najważniejsze, że byłem świadkiem tego, jak tworzy się muzykę. I jak tworzy się muzyka. "Zagraliście pięknie, proszę Państwa - powiedział w czasie próby Aureliusz Goliński - ale proszę nie myśleć o tym, JAK to zagraliście, ani tego NIE NAZYWAĆ. Sam nie potrafię tego nazwać, ale może i dobrze. Proszę po prostu tak zagrać".

I zagrali. Dzisiejszy koncert specjalny, poświęcony pamięci Damiana Borowicza powinien być pokazywany jako, jak to się teraz zwykło nazywać, "tutorial". Tego, jak się muzykuje, czym jest zespół i co to jest tak naprawdę to "concerto grosso", które tak często znajduje się w programach różnych koncertów.

W programie koncertu znalazły się dwa pierwsze Concerti Grossi Georga Friedricha Händla z op. 6, Concerto Grosso nr 1 F-dur Alessandro Scarlattiego ze zbioru, którego nazwę przytoczę w całości, bo jest cudowna - "Sei concerti in sette parti per due violini e violoncello obbligato, con in più due violini, un tenore e basso continuo" oraz Sinfonia a quattro nr 12 Antonio Caldary. Ten ostatni utwór to trochę akcent pasyjny, bo jest to transkrypcja Introduzione do oratorium Caldary "La Passione di Gesù Cristo Signor Nostro".

Pięknie to wszystko brzmiało. Interpretacje, które dzisiaj usłyszeliśmy były wysmakowane, spójne, zawiłe polifoniczne konstrukcje były czytelne i w warstwie soli, i w warstwie ripieni. A te dysonanse... Nic dodać nic ująć. No może jedno, ale znawców muzyki barokowej proszę o ominięcie następnych kilku zdań... Czasami słyszałem na koncercie kompozytora, którego utworu nie było w programie, a którego uważam osobiście za mistrza formy concerto grosso. To Francesco Geminiani. Jeśli będziecie kiedyś mieli możliwość, posłuchajcie Grave z koncertu Geminianiego, który jest transkrypcją pierwszej sonaty triowej z opusu 5 Arcangelo Corellego, a zobaczycie, a właściwie usłyszycie o czym mówię :).

Na koniec, ale wcale nie najmniej ważny koniec krótko o basso continuo, czy jak pisał jeden z bohaterów dzisiejszego koncertu, Georg Friedrich Händel, o thorough-bass. Czy może być bez klawesynu? Oj, nie może. Czy może być bez wiolonczel? Oj, zdecydowanie nie. Tego poczucia muzycznej prawdy (nie mówię o prawdzie absolutnej, ale tej ważnej w danym momencie prawdzie chwili), tego smaku, tej maestrii, z jaką zagrał dziś na wiolonczeli Tomasz Pokrzywiński, nigdy się proszę Państwa nie zapomina. I wiolonczelowego tutti, które tak pięknie podążało za swoim mistrzem. Tej radości grania i doświadczania muzyki, tego pięknego uśmiechu jednej z wiolonczelistek też długo nie zapomnę.

Rzadko mi się to zdarza, ale będzie też łyżka dziegciu. Tak sobie już któryś raz z kolei na koncercie organizowanym w którejś z sal koncertowych Akademii Muzycznej w Bydgoszczy pomyślałem, że nie byłoby chyba końca świata, gdyby na tę jedną koncertową godzinę zamilkły próby w innych salach budynku. Trochę nie daje się dojść w pełni do głosu jednej z najważniejszych bohaterek muzyki. Ciszy.

Tyle. A jutro Międzynarodowy Dzień Muzyki Dawnej i urodziny mojego Przyjaciela.


14.03.2017, Georg Philipp Telemann


336 lat temu, 14 (24) marca 1681 roku urodził się Georg Philipp Telemann. Umarł 25 czerwca 1767 roku i dlatego na całym świecie z okazji 250. rocznicy jego śmierci organizowanych jest w tym roku tak dużo wydarzeń związanych z Telemannem. Także w Polsce.

Na początku (dla porządku 😉) dwa zdania o dacie urodzin Telemanna. I o datach urodzin innych - przede wszystkim niemieckich - barokowych kompozytorów. Większość źródeł podaje dla kompozytorów urodzonych w końcówce XVI i w XVII wieku (w tym oprócz Telemanna także dla Jana Sebastiana Bacha i Georga Friedricha Händla i wielu innych) dwie daty urodzin. Jedną według kalendarza juliańskiego, drugą według kalendarza gregoriańskiego. Dlaczego, skoro kalendarz gregoriański został wprowadzony przez papieża Grzegorza XIII bullą "Inter gravissimas" już w 1582 roku? Otóż nie wszystkie kraje przyjęły reformę od razu. Na przykład niemieckie kraje luterańskie zdecydowały się na to dopiero od roku 1700, stąd taki galimatias w "barokowych" datach.

Ale wróćmy do Telemanna...

Georg Philipp Telemann był świadomy swojego talentu od dziecka. I był bardzo zdeterminowany. Kiedy rodzina zabroniła dwunastoletniemu Jurkowi muzykować, skonfiskowała wszystkie instrumenty muzyczne i skierowała do ogólnego gimnazjum, by zdobył bardziej lukratywny zawód Telemann dalej uczył się muzyki i niemal wyłącznie samodzielnie nauczył się grać na flecie prostym, poprzecznym, szałamai, oboju, puzonie, organach, klawesynie, skrzypcach, violi da gamba i kontrabasie. Nieźle 😀

Działał między innymi w Lipsku, Eisenach, Frankfurcie i Hamburgu. Poznał także ówczesną Polskę. W czasie kiedy był kapelmistrzem na dworze hrabiów Promnitz w Sorau (obecne Żary), dużo podróżował, także do Pszczyny, Krakowa, Warszawy i wielu innych polskich miast, gdzie poznał naszą muzykę dworską i ludową, stąd tak wiele w jego dorobku muzycznym kompozycji z dopiskiem "polonaise" lub "alla polacca".

Znał największych kompozytorów swoich czasów, w tym Jana Sebastiana Bacha, który poprosił go, żeby został ojcem chrzestnym jego syna - Carla Philppa Emanuela (stąd Philipp 😉) i Georga Friedricha Händla, który mawiał o Telemannie, że ten "potrafi napisać motet na cztery głosy w krótszym czasie, niż większość ludzi byłaby w stanie napisać list".

Georg Philipp Telemann uchodzi za jednego z najpłodniejszych kompozytorów wszechczasów. Napisał ponad 3.000 (!!!) utworów, w tym 50 oper, 46 pasji, 35 oratoriów, ponad 1.000 suit i koncertów na różne składy. Stwierdził podobno kiedyś, że wie, iż skomponował niektóre dzieła po kilka razy, ale nie był w stanie zapanować nad swą własną gigantyczną spuścizną...

Ciężko jest wybrać ten jeden jedyny utwór do posłuchania z okazji jego urodzin. Wybrałem więc ten, który znam najlepiej, bo zdarzyło mi się kiedyś samemu go zagrać. Czyli koncert na altówkę.

________________________________

Georg Philipp Telemann, Koncert na altówkę G-dur TWV51:G9
cz. II - Allegro
Ladislav Kyselak, altówka
Capella Istropolitana
Richard Edlinger, dyrygent

Geminiani i Corelli


Dobrego tygodnia 😘

Rzadko jest tak, że transkrypcja jest lepsza od oryginału, ale Geminiani zrobił naprawdę dobrą robotę 😀.

Francesco Geminiani (1680-1762) Concerto Grosso A-dur nr 6 
(transkrypcja Sonaty op.5 nr 6 Arcangelo Corellego)
Adagio - Allegro - Adagio - Allegro



Mielczewski, Deus in nomine Tuo


Polski barok nie zostawił po sobie tyle co barok niemiecki, francuski czy włoski. Ale wśród tego, co się zachowało można znaleźć prawdziwe perełki...

Marcin Mielczewski to obok Bartłomieja Pękiela, Mikołaja Zieleńskiego i Adama Jarzębskiego najwybitniejszy kompozytor pierwszej połowy XVII wieku.

W 1659 roku - już po jego Å›mierci - w berliÅ„skim wydawnictwie Johannesa Havemanna wydano zbiór "Jesu Hilf! Erster Theil Geistlicher Concerten... aus den berühmtesten Italiänischen und anderen Autoribus", w którym wÅ›ród utworów takich sÅ‚ynnych kompozytorów jak Claudio Monteverdi czy Francesco Capella znalazÅ‚ siÄ™ koncert Mielczewskiego "Deus in nomine tuo" na bas solo, dwoje skrzypiec, fagot i basso continuo. 

Tekst utworu, określanego też czasem jako koncert kościelny został zaczerpnięty z Psalmu 54:

"Boże, zbaw mnie, w imiÄ™ swoje, 
swoją mocą broń mojej sprawy!"