Wszystkie posty

jeszcze więcej do czytania...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festiwal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festiwal. Pokaż wszystkie posty

B!FEST, Barok na Spiszu 2018

Dokładnie za tydzień, 15 sierpnia we Frydmanie swoje biblijne opowieści zaczyna snuć festiwal Barok na Spiszu. Na początek Adam i Ewa. Program Spod rajskiej jabłoni do arkadyjskich gajów wykonają Katarzyna Wiwer, Joanna Solecka i Tomasz Ślusarczyk.

18 sierpnia w Łapszach Wyżnych - Florilegium musicum, czyli utwory na obój i organy skrzyniowe w wykonaniu Rafaela Gabriela Przybyły i Dariusza Hajdukiewicza a następnego dnia w Jurgowie - Sonaty Misteryjne Heinricha Ignaza Franza von Bibera (wybór) i Zbigniew Pilch z towarzyszeniem Marty Niedźwieckiej na pozytywie.

Następny koncert - z którego obiecuję relację - odbędzie się 23 sierpnia w Krempachach. Utwory inspirowane Pieśnią nad Pieśniami usłyszymy w interpretacji Hildy Gulyas - sopran, Scepus Baroque (Spisz) i La Nuove Musiche (Słowacja).

Prawdziwa gratka czeka melomanów na zakończenie Festiwalu. 26 sierpnia w Niedzicy w świat Psalmów Dawidowych Salomone Rossiego, włoskiego skrzypka i kompozytora pochodzenia żydowskiego, skomponowanych do oryginalnych tekstów hebrajskich wprowadzi nas Sceptus Baroque w składzie:

Katarzyna Wiwer – sopran
Liliana Pociecha - sopran
Marcin Liweń – alt
Łukasz Wilda – tenor
Andrzej Zawisza – bas
Teresa Piech – skrzypce barokowe
Judyta Tupczyńska – skrzypce barokowe
Marcin Szelest – pozytyw, kierownictwo artystyczne.

Szczegóły wszystkich koncertów oraz wydarzeń towarzyszących można znaleźć na załączonym plakacie oraz na stronie:
http://baroknaspiszu.pl/barok-na-spiszu-2018.html

Zajrzyjcie także do Barokowego Rozkładu Jazdy:
https://tockify.com/barokowyrozkladjazdy/pinboard?search=spisz

B!LIVE, Kromer Biecz Festival 2018




W zielonym wzgórzu
utkali gotykiem
gród
złotników
pasamoników
białoskórników
[…]
Tkali gród na wzgórzu,
tkali gród średniowieczny…


(Miron Białoszewski, "Średniowieczny gobelin o Bieczu")

Dawno, dawno temu bywałem w Bieczu często. Nawet bardzo. Zajmowałem się przemysłem naftowym i obowiązki wzywały mnie regularnie do Rafinerii w Jaśle i Rafinerii Nafty Glimar w Gorlicach. A że Biecz jest mniej więcej w połowie drogi, był zwykle moją bazą. Wstyd przyznać, ale nie miałem wtedy ani czasu, ani szczególnej potrzeby poznawania miasta. Wspomnienia z tamtych czasów jednak pozostały. Różne. I takie mrożące krew w żyłach, jak palenie papierosów z panią Halinką przy działającej instalacji do przerobu ropy w Gorlicach, i przemiłe, jak słoiki z marynowanymi rydzami, które dostawałem w Jaśle od pana Stasia…

Czasoprzestrzeń wykręciła niezłego pirueta i teraz jadę do Biecza zupełnie po coś innego. Bardzo miłym pretekstem do tego wyjazdu stało się zaproszenie od organizatorów Kromer Biecz Festival. W końcu zobaczę od właściwej strony miasto, które jest nazywane małym Krakowem lub polskim Carcassonne; posłucham muzyki we wnętrzach zabytkowych bieckich kościołów; zanurzę się w atmosferę miasteczka; poznam ludzi, którzy tam mieszkają. Po prostu.

W tym roku Kromer Biecz Festiwal odbędzie się od 1 do 5 sierpnia. Będziemy mogli usłuszeć na nim: mocne brzmienie historycznych instrumentów dętych w wykonaniu zespołu Oltremontano z Antwerpii; zespół wokalny Triplum; słynny ze swoich interpretacji polifonii renesansowej Huelgas Ensemble; Chór Polskiego Radia i zespół viol renesansowych kierowany przez Agnieszkę Budzińską-Bennet, którzy wykonają Psalmy Mikołaja Gomółki, a także Annę Radziejewską i Royal Baroque Ensemble pod dyrekcją Lilianny Stawarz w przebojowym programie Barocco Amato. Wystąpią też znakomici soliści. Bruno Cocset wykona na dwóch koncertach Suity wiolonczelowe, BWV 1007-1012, Johanna Sebastiana Bacha; Léon Berben zagra na klawesynie i organach kompozycje Jana Pieterszoona Sweelincka, a także utwory pochodzące z Tabulatury Jana z Lublina i Tabulatury Gdańskiej; Anna Zawisza i Anna Wiktoria Swoboda zaprezentują program Miłość niebiańska i Miłość ziemska a Sławomir Zubrzycki zagra na violi organista, instrumencie zrekonstruowanym na podstawie Codice Atlantico Leonarda da Vinci.

Dzięki festiwalowi będzie można też poznać okolice Biecza. W Binarowej,  we wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO drewnianym kościele św. Michała Archanioła zagra zespół Musica Graciana, którym od klawesynu zadyryguje Maksymilian Święch. Kościół w Binarowej od zawsze inspiruje artystów. W 1889 roku Stanisław Wyspiański i Józef Mehoffer wykonali wiele szkiców kościoła w czasie wycieczki naukowej ze Szkołą Sztuk Pięknych, a przywołany na początku Miron Białoszewski napisał po spotkaniu z kościółkiem Starą pieśń na Binnarową, przez wielu uważaną za jeden z najpiękniejszych polskich wierszy XX wieku. Coś w tym jest…

[...]
O Anioły-Stróże,
o deski w różnym kolorze
od kaplicy swojej wyjdźcie,
tęczę z drewna nam pokażcie,
w skrzyp cichuśki i lekkuśki
odemknijcie drzwi kościoła.

Otworzyły!
[...]


B!LIVE, XXV Bydgoski Festiwal Operowy, cz. 2



Pierwsza część relacji z barokowego XXV Bydgoskiego Festiwalu Operowego była poświęcona przede wszystkim Herculesowi Georga Friedricha Händla, którego do Opery Nova w Bydgoszczy przywiózł Nationaltheater Mannheim Bydgoski Festiwal Operowy, cz. II

Dziś, ze sporym dystansem, z wielu powodów także i czasowym, o Il Trespolo Tutore Alessandra Stradelli, przedstawieniu Instytutu Opery, które mogliśmy zobaczyć w ramach  towarzyszącego festiwalowi 11. Operowego Forum Młodych oraz o największym festiwalowym rozczarowaniu - Naïs w wykonaniu Il Giardino d'Amore.

Instytut Opery, wspólny projekt warszawskich uczelni artystycznych: Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza, Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina i Akademii Sztuk Pięknych wystawił w Bydgoszczy operę buffa Alessandra Stradelli Il Trespolo tutore w reżyserii Pawła Paszty. Przedstawienie wypadło bardzo zgrabnie, zarówno jeśli chodzi o warstwę muzyczną, jak i plastyczną inscenizacji. Skromna, ale dopracowana scenografia z ruchomymi elementami; pomysłowe i barwne kostiumy, zabawa rekwizytami i ich wykorzystanie jako dodatkowych nośników treści libretta oraz włączenie się aktorów w zmiany dekoracji nadało przedstawieniu plastyczności i dynamiki.

Bardzo dobrze spisali się soliści. Największe wrażenie wywarła na mnie zjawiskowa Anna Parysz jako Ciro. Jej rola była stylowa i dopracowana muzycznie w każdym szczególe, bardzo wiarygodnie przeprowadziła też zmianę wewnętrzną swojego bohatera. Ciekawą kreację stworzył także Paweł Kowalewski jako Simona. Było czysto, precyzyjnie, interesująco i... dowcipnie. 

Warstwę instrumentalną wykonała Orkiestra Instrumentów Historycznych Zakładu Muzyki Dawnej UMFC. I był to chyba największy zgrzyt studenckiego przedstawienia, bo poza instrumentami historycznymi okazały się melomanom instrumenty całkowicie wyjęte z kontekstu: zupełnie niebarokowa harfa i prawdziwe monstrum: keyboard z podłączonym głośnikiem. Ze współczuciem patrzyłem w czasie przedstawienia na organistkę, która pięknie wyrażała swoje emocje przy klawiaturze tego pseudopozytywu.

Na koniec o Naïs. Napisałem w jednym z poprzednich tekstów, że Naïs była dla mnie ogromnym rozczarowaniem. W dyskusji, która się rozwinęła obiecałem, że napiszę choć kilka słów o powodach tego rozczarowania. Jeden z czytelników napisał, że brzmienie orkiestry było wspaniałe. To prawda, orkiestra w uwerturze mnie oczarowała, potem nie było już tak dobrze. Brzmienie zespołu instrumentalnego było mało zróżnicowane, statyczne i ciężkie. Wielka szkoda, że instrumentaliści nie czerpali z pasji, elegancji, żywiołowości i lekkości dyrygującego całością Stefana Plewniaka. Dziwi to tym bardziej, że wielu z występujących w Bydgoszczy instrumentalistów znam ze znacznie lepszej strony z koncertów z innymi zespołami.

Zasiedziałą orkiestrę dałoby się jeszcze zaakceptować, co innego to, co pokazali wokaliści, a szczególnie para głównych bohaterów: Sean Clayton (Neptun) i Natalia Kawałek (Naïs). Sean Clayton to uznany tenor, występujący z najlepszymi zespołami na świecie, było więc bardziej niż zaskakujące, że nie wykonał czysto i precyzyjnie praktycznie żadnej ze swoich partii, a melizmaty brzmiały bardziej jak glissanda z nieokreślonym początkiem i końcem. 

Natalia Kawałek dysponuje mocnym i czystym głosem, to rzecz pewna. Niestety postawiła za bardzo na tę moc - w Bydgoszczy nie brzmiała, ale raczej grzmiała od początku do końca przedstawienia, niezależnie od tego, czy śpiewała o ptaszkach, czy o mękach. Była więc raczej jak bogini mądrości i wojny Minerwa albo królowa bogów Junona a nie nimfa Naïs. Z pastorale héroïque Rameau zostało tylko héroïque.

Bardzo dobre wrażenie wywarli na mnie jedynie Cécile Achille - sopran i Etienne Bazola – baryton. Oboje osadzili swoje role w charakterystycznym dla Rameau stylu, śpiewali  precyzyjnie, czysto, byli też wiarygodni, może także i dlatego, że jako jedyni z solistów spróbowali wprowadzić do swoich ról bardziej urozmaicony ruch sceniczny. Szczególne brawa należą się Cécile Achille, która w czasie wykonywania swoich partii dołączała do tancerzy i bezbłędnie wykonywała razem z nimi układy choreograficzne. Jakże to było różne od pary głównych bohaterów, których repertuar ruchów scenicznych ograniczył się do powolnych i majestatycznych ruchów rękoma.

W dużej kontrze do całości stał też chór – lekki, wielobarwny, interesujący i chyba najbardziej „francuski” ze wszystkich elementów przedstawienia.

Piękno muzyki tkwi między innymi w tym, że każdy odbiera ją inaczej, że w każdym z nas budzi inne emocje. Siłą muzyki jest też jej różnorodność. Bydgoski Festiwal Operowy to święto, w czasie którego melomani mogą wziąć udział w wydarzeniach naprawdę niezwykłych. Tym większe podziękowanie należy się organizatorom festiwalu za to, że zdecydowali się zaprosić do tego świętowania, także i muzykę dawną.


***
11. Operowe Forum Młodych
wydarzenie towarzyszące XXV Bydgoskiego Festiwalu Operowego

28.04.2018

Alessandro Stradella (1639-1682)
Il Trespolo tutore

Trespolo - Andrzej Lenart
Artemisia - Milena Lange
Ciro - Anna Parysz
Nino - Weronika Rabek
Simona - Paweł Kowalewski
Despina - Agnieszka Grala

dyrygent - Andrea de Carlo
reżyseria - Paweł Paszta
scenografia - Maciej Krajewski (ASP)
oprawa graficzna - Maja Żurawiecka (ASP)
kostiumy - Marta Kodeniec
charakteryzacja - Anna Sawicka

***

XXV Bydgoski Festiwal Operowy

30.04.2018

Jean-Philippe Rameau
NAÏS opéra-ballet / pastorale héroïque 

Il Giardino d’Amore

Stefan Plewniak - dyrygent 

Naïs - Natalia Kawałek
Neptun - Sean Clayton
Asterion - Erwin Aros Aravenna
Flore, Première & Deuxième Bergère - Cécile Achille
Jupiter, Telenus - David Witczak
Pluton, Tiresie, Palemon - Etienne Bazola

Reżyseria: Olivier Lexa 
Projekcje: Adam Nys
Choreografia: Iwona Runowska 
Reżyseria świateł: Maciej Igielski





B!FEST, Nasz Telemann




Dziś rozpoczęła się druga odsłona cyklu Nasz Telemann. W miastach i wsiach Ziemi Lubuskiej, Wielkopolski i Dolnego Śląska odbędzie się w najbliższych 3 tygodniach ponad 30 koncertów poświęconych polskim wątkom w muzyce baroku i renesansu. Usłyszymy nie tylko dzieła bohatera tytułowego festiwalu, ale też kompozycje Johanna Sebastiana Bacha, Georga Friedricha Händla, Antonio Vivaldiego i wielu innych. 

Wśród wykonawców pojawią się międzynarodowa formacja KORE, znakomita klawesynistka Joanna Boślak-Górniok, jeden z najlepszych polskich lutnistów Michał Gondko, fińska skrzypaczka Aira Maria Lehtipuu, szwajcarska flecistka Corina Marti, gambiści Teodoro Baù i Robin Pharo, a także Adam Kaiser grający na... koźle weselnym!

Pięknie piszą o cyklu "Nasz Telemann" organizatorzy:

"Pretekstem do ubiegłorocznego lubusko-dolnośląsko-wielkopolskiego spotkania z muzyką Jerzego Filipa Telemanna była 250 rocznica jego śmierci. W tym roku nie możemy się już schować za żadną tego typu okolicznością i chyba wcale tego nie potrzebujemy. Pierwsza edycja projektu potwierdziła tylko nasze przekonanie, że warto o Telemannie, jego twórczości i jego świecie opowiadać, zwłaszcza tam, gdzie sam przebywał lub gdzie przy pewnym zbiegu okoliczności mógł łatwo się znaleźć. Dwa czerwcowe tygodnie pokazały nam też, jak barwne kulturowo są regiony Polski, które odwiedzaliśmy i jak intrygująco przenika się w nich historia i współczesność, jak wiele jest jeszcze tematów do odkrycia i jak ważne jest opowiadanie o nich, także przy pomocy muzyki."
***

NASZ TELEMANN 2018
Ziemia Lubuska – Dolny Śląsk – Wielkopolska

5–24 czerwca 2018

Koncerty na Ziemi Lubuskiej: Brody, Międzyrzecz, Wysoka k. Międzyrzecza, Ochla k. Zielonej Góry, Żagań, Żary

Koncerty na Dolnym Śląsku: Dzierżoniów, Głogów

Koncerty w Wielkopolsce: Grodzisk Wielkopolski, Nowy Tomyśl, Zbąszyń
Szczegóły wszystkich koncertów można znaleźć na stronie organizatorów: http://www.nasztelemann.pl/

oraz w barokowym Rozkładzie Jazdy:

B!LIVE, Actus Humanus Resurrectio 2018, Dzień 1 i 2



Pierwsze dwa dni Actus Humanus Resurrectio były dla mnie troszkę szalone. Musiałem dojeżdżać codziennie do Gdańska, mogłem więc być tylko na wieczornych koncertach. Najbardziej żałuję, że ominęły mnie suity wiolonczelowe Bacha w wykonaniu Tomasza Pokrzywińskiego. Wiem z pierwszej ręki, że było mocno. Mam nadzieję, że będę mógł być już niedługo na jednym z jego koncertów w ramach trasy z Bastarda Trio. Jednym w jej etapów będzie Toruń, mam więc całkiem blisko…

Wieczornych koncertów nie mogłem sobie jednak podarować. W środę, od razu po przyjeździe do Gdańska przypomniałem sobie, czym jest dla mnie Actus Humanus. Po jego edycji bożonarodzeniowej napisałem dlaSave the Music, że lubię Actus Humanus nie tylko z powodu fantastycznych koncertów. Lubię ten festiwal także z innego, bardzo ważnego powodu. To panująca na nim atmosfera. Ciepło, serdeczność, radość, uśmiech. Stworzenie warunków do tego, żeby poczuć przynależność do czasu i miejsca; żeby rozmawiać, budować relacje, wymieniać poglądy, wyrażać emocje. Z punktu widzenia autora bloga muzycznego to szczególnie istotne.

Nic się w tym względzie nie zmieniło. W Gdańsku przywitała mnie ogromna porcja serdeczności i - mimo zimowej raczej, a nie wiosennej pogody – ciepła. Jest pięknie.

Festiwal zaczął się od Bacha. Nie mogło by inaczej. W środowy wieczór, na oficjalną inaugurację festiwalu usłyszeliśmy w wykonaniu Gabrieli Consort & Players pod dyrekcją Paula McCreesha Mszę h-moll, BWV 232 Johanna Sebastiana Bacha. Zadziwiająco lekką i ażurową. To było duże przeżycie.

Paul McCreesh wykorzystał w swojej interpretacji Mszy h-moll kilka nietypowych rozwiązań. Przekazał na przykład wykonanie początkowych fragmentów kilku chórów z całego zespołu wokalistów do grupy solistów. A soliści byli świetni. Szczególne wrażenie wywarła na mnie sopranistka Mhairi Lawson, która pięknie pracowała frazą i akcentami, bawiła się barwą, artykulacją i brzmieniem tekstu samego w sobie oraz tenor Jeremy Budd – zdecydowany, wiarygodny i precyzyjny. Domine Deus w wykonaniu obojga wymienionych śpiewaków było przepiękne.

Także instrumentaliści pokazali się z najlepszej strony. Daniel Lanthier na oboju d’amore w Qui sedes ad dextram Patris oraz Richard Bayliss na rogu w Quoniam tu solus sanctus byli fantastyczni. A od kontrabasistki Kate Aldridge, która w każdą nutę wkładała serce i emocje nie mogłem chwilami oderwać wzroku.

I tylko trochę mi było żal wykonawców, bo ilość rozstawionych mikrofonów oraz zagęszczenie krzeseł i pulpitów były tak duże, że ciągle zmieniające się konfiguracje wymagały od nich umiejętności wprost ekwilibrystycznych.



Kościół św. Bartłomieja, w którym w czwartek usłyszeliśmy Sonię Prinę i Akademie für Alte Musik Berlin, to nowe miejsce na mapie Actus Humanus. Jest piękny i ma swój niepowtarzalny charakter, jednak może sprawiać wykonawcom trudności, bo pogłos jest naprawdę spory. I instrumentaliści AKAMUS trochę się na początku koncertu w tym pogłosie - pewnie zupełnie innymi niż na próbach bez udziału publiczności – pogubili. W Concerto grosso op. 6 nr 2 Händla basy były tak mocne, że aż wywoływały zdziwienie wśród pozostałych muzyków.

Później było już zdecydowanie lepiej. W zagranym po przerwie Concerto a 4 Il pianto d’Arianna Locatellego Akademie für Alte Musik Berlin przeciągnęła akustykę kościoła św. Bartłomieja na swoja stronę i przekuła jej wady w zalety. Pięknie wybrzmiewały nieco wydłużone pauzy, zagrała artykulacja smyczków wzmocniona brzmieniem lutni. Było cudnie. Muszą też paść nazwiska Bernharda Forcka, koncertmistrza AKAMUS, niesamowitego w partiach solowych i Piroski Baranyay, jednej z najlepszych wiolonczelistek, jakich miałem okazje słuchać.

Sonia Prina? To gwiazda najwyższego formatu. Namalowała nam wczorajszego wieczoru trzy obrazy. W pierwszym, w kantacie Giovanniego Battisty Ferrandiniego Il pianto di Maria, był to obraz cierpiącej, targanej emocjami Marii. Było poruszająco (Se d’un Dio fui fatta Madre w tak głębokiej i intensywnej interpretacji chyba jeszcze nie słyszałem) i na tak dużym poziomie ekspresji, że bałem się, czy nie przełoży się to na kantatę Bacha. Nic podobnego. Widerstehe doch der Sünde BWV 54, która była pierwszy utworem po przerwie była majstersztykiem. Zdecydowana, ale cudownie lekka i świeża, stonowana a jednak bardzo wyrazista i magnetyzująca.

Na koniec usłyszeliśmy Longe Mala, umbrae, terrores RV 629 Antonia Vivaldiego. Utwór ten opisuje się jako motet lub koncert wokalny, choć wczorajsze wykonanie należałoby raczej nazwać miniaturową operą, tyle w nim było gry aktorskiej, uczuć, zmian charakteru. Reakcja publiczności po koncercie była równie żywiołowa. Oklaski na stojąco wywołały zespół do bisu, na który usłyszeliśmy „But who may abide the day of his coming” z Mesjasza Georga Friedricha Händla. Wczorajszy koncert był pierwszym wspólnym występem Sonii Priny i Akademie für Alte Musik Berlin. Nie dało się tego odczuć. Artyści wspaniale ze sobą współpracowali, nawiązywali relacje, podejmowali dialog. Mam nadzieje, że jeszcze ten skład kiedyś usłyszę.

Przed nami następne wydarzenia Actus Humanus Resurrectio. Dziś po południu utwory Bartłomieja Pękiela w wykonaniu Octava Ensemble pod dyrekcją Zygmunta Magiery, a wieczorem koncert Ensemble Organum i Marcela Pérèsa.

Gdańsk, Actus Humanus Resurrectio 2018



Actus Humanus Resurrectio. Gdańsk, 28.03 - 2.04.2018

Już tylko miesiąc dzieli nas od rozpoczęcia festiwalu Actus Humanus. Po jego bożonarodzeniowej edycji napisałem dla Save the Music, że „Actus Humanus robi dla muzyki dawnej w Polsce bardzo dużo. Podając ją publiczności na najwyższym - organizacyjnym i artystycznym – poziomie, pokazuje, że do sal koncertowych, w których brzmi muzyka bądź co bądź niszowa, można ściągnąć rzesze melomanów nie tylko z miasta, w którym odbywają się koncerty, ale też z najdalszych zakątków Polski. Że wydarzenia związane z muzyką dawną warto organizować nie dlatego, że jest taka moda, albo, że wypada raz na jakiś czas zagrać Bacha, ale przede wszystkim dlatego, że jest coraz więcej ludzi, którzy chcą tej muzyki słuchać.”

Program Actus Humanus Resurrectio ściągnie do zabytkowych gdańskich wnętrz, w których będą się odbywać koncerty wielu pasjonatów muzyki dawnej. Nie tylko z Gdańska, to rzecz pewna. Oprócz Centrum św. Jana, Ratusza Głównego Miasta i Ratusza Staromiejskiego muzyka zabrzmi też w Kościele św. Bartłomieja – miejscu wyjątkowym, w którym surowy hanzeatycki gotyk łączy się z pełną żywych emocji tradycją wschodniego chrześcijaństwa.

W czasie pięciu festiwalowych dni odbędzie się 10 koncertów. W popołudniowym cyklu Polonica wystąpią Małgorzata Fiebig, Stefan Plewniak, Tomasz Pokrzywiński, Katarzyna Anna Olszewska, Dymitr Olszewski, Zygmunt Magiera oraz Octava Ensemble, a na koncertach wieczornych Paul McCreesh, Gabrieli Consort & Players, Ottavio Dantone, Accademia Bizantina, Marcel Pérès, Ensemble Organum, Paolo Da Col, Odhecaton, Akademie für Alte Musik Berlin, Sonia Prina, Delphine Galou, Monica Piccinini, Sophie Rennert i Martin Vanberg.

Usłyszymy zarówno duże formy wokalno-instrumentalne (Msza h-moll, BWV 232 Bacha, Il trionfo del Tempo e del Disinganno, HWV 46 Händla), jak i bardziej kameralne, czy wręcz kontemplacyjne utwory Vivaldiego, Locatellego, Scarlattiego, Kuhnaua, Ferrandiniego. Nie zabraknie też muzyki polskiej. 30 marca 2018 Zygmunt Magiera i Octava Ensemble wykonają Missa Paschalis, Missa Pulcherrima, Dulcis amor Jesu i Audite Mortales Bartłomieja Pękiela. To prawdziwy rarytas.

Szczegóły wszystkich koncertów możecie znaleźć na stronie Festiwalu: Actus Humanus Resurrectio

i w Barokowym Rozkładzie Jazdy: BRJ - Actus Humanus Resurrectio


I jeszcze kilka wspomnień z poprzednich edycji Festiwalu:

Kraków: Misteria Paschalia 2018



26 marca 2018 roku, czyli dokładnie za miesiąc, rozpoczyna się  15. edycja krakowskiego festiwalu Misteria Paschalia.

Od ubiegłego roku festiwal odbywa się w nowej, poszerzonej formule, której założeniem jest prezentowanie programu skupionego wokół innego kręgu kulturowego. W roku 2017 szczególna uwaga była poświęcona Francji, w tym roku przyszedł czas na Wyspy Brytyjskie. Na osiem wielkotygodniowych wieczorów organizatorzy przygotowali aż trzynaście koncertów, które odbędą się w dwóch cyklach - Vanitas i Lachrimae, w tym trzy premiery światowe, dwie polskie i aż siedem kreacji przygotowanych specjalnie dla Festiwalu. 

Zaproszenie do współtworzenia tegorocznej edycji przyjął wybitny dyrygent i interpretator muzyki dawnej John Butt, który o Festiwalu mówi tak:

„Objęcie funkcji dyrektora-rezydenta festiwalu i współpraca z Krakowskim Biurem Festiwalowym to dla mnie ogromna przyjemność. Razem stworzyliśmy bogaty program, który zaprezentuje brytyjską muzykę napisaną przed końcem XVIII wieku. Jednocześnie odkrywamy przed słuchaczami jej połączenia z muzyką kontynentalnej części Europy, w szczególności z dziełami polskich kompozytorów doby baroku. Cieszę się, że na festiwalu zobaczymy najlepszych brytyjskich muzyków, w tym wspaniałych śpiewaków i instrumentalistów z Dunedin Consort, oszałamiającą grupę wokalną Stile Antico, wspaniały zespół Orchestra of The Age of Enlightenment oraz znakomitych solistów, w tym tenorów Marka Padmore’a i Iana Bostridge’a czy lutnistkę Elizabeth Kenny. Z niecierpliwością czekam także na spotkanie i wysłuchanie niezwykłych polskich wykonawców w repertuarze Handla. Przywilejem będzie wspólne zaprezentować jego dwa siostrzane oratoria –- Mesjasz i Samson. Oratoria zostały napisane jedno po drugim, a my – po raz pierwszy od czasów Handla – będziemy mogli je usłyszeć podczas jednego festiwalu."

Szczegóły dotyczące wydarzeń festiwalowych możecie znaleźć na stronie organizatorów: Misteria Paschalia - program

oraz w Barokowym Rozkładzie Jazdy: BRJ - Misteria Paschalia

Kraków: Opera Rara 2018



„Niezmiennie gloryfikujemy najtrudniejszy z instrumentów – ludzki głos. Piękny, prowokujący, przepełniony emocjami. W 2018 roku nie uciekamy także przed rozmaitością form, stylów i epok – program festiwalu obejmuje utwory od końca wieku XVII aż po rok 1986. Jest to tym cenniejsze, że Opera Rara nie tylko pokaże aktualne trendy w operze poza granicami kraju, ale poprzez odważne lokalne produkcje będzie konkurować z ważnymi ośrodkami europejskimi, przyczyniając się do budowy jeszcze silniejszego środowiska artystycznego w Krakowie” – mówi o tegorocznej edycji festiwalu Opera Rara jego dyrektor artystyczny Jan Tomasz Adamus.

Festiwal rozpocznie się już 18 stycznia 2018 roku koncertem, na którym wybitny bas-baryton Stéphane Degout wykona arie Jeana Philippe’a Rameau i Christopha Willibalda Glucka.

Szczegółowy program Festiwalu znajdziecie na www.operarara.pl, a ich omówienie w artykule: Program Festiwalu

Wydarzenia festiwalowe związane z muzyką dawną są także dostępne w Barokowym Rozkładzie Jazdy

Festiwal jest organizowany przez Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Capellę Cracoviensis, przy wsparciu Teatru im. Juliusza Słowackiego.


CHOPIN I JEGO EUROPA: BACH I CHOPIN, BEZUIDENHOUT I OHLSSON



Podoba mi się koncepcja instrumentu jako narzędzia ekspresji artystycznej, co pozwala traktować go jak wehikuł. (...) Partytury z XVIII w. to coś, co oddycha i żyje lub żyje i umiera – wszystko zależy od podejścia wykonawcy. Jeśli nie podejmiesz odpowiednich decyzji co do artykulacji, tempa, brzmienia, jeśli nie wiesz, co robisz, to muzyka umiera okropną śmiercią. Najważniejsze jest wiedzieć, jak w prawdzie wydobywać i ożywiać dawne brzmienia. (Tygodnik Powszechny, "Pełne emocji i pasji" - rozmowa Klaudii Baranowskiej z Kristianem Bezuidenhoutem)

Przed Festiwalem Bachowskim w Świdnicy przeczytałem w Tygodniku Powszechnym w wywiadzie z Kristianem Bezuidenhoutem słowa, które mnie nie tylko poruszyły, ale też są w wielu miejscach moimi własnymi poglądami na temat muzyki. Nie udało mi się posłuchać Kristiana Bezuidenhouta w Świdnicy, okazja nadarzyła się jednak szybciej niż się spodziewałem. 27 i 28 sierpnia w czasie festiwalu Chopin i jego Europa Kristian Bezuidenhout zagrał razem z Freiburger Barockorchester koncerty klawesynowe Johanna Sebastiana Bacha.

Podczas pierwszego koncertu usłyszeliśmy Koncert klawesynowy d-moll, BWV 1052 oraz Koncert klawesynowy D-dur, BWV 1054. Wykonanie pierwszego z nich nie zapowiadało emocji, które miały przyjść potem. Koncert d-moll był rozpędzony jak opóźniony pociąg pospieszny, który za wszelką cenę chce nadrobić stracony czas. W tej sytuacji wszelkie zwolnienia wydawały się sztuczne, a to na koniec pierwszej części nawet dziwaczne. Orkiestra szukała też swojego brzmienia w akustyce sali koncertowej Filharmonii Narodowej; skrzypce chwilami pięknie wtapiały się w brzmienie zespołu, jednak basso continuo było zupełnie niezbilansowane - miejscami było zbyt cicho, by zaraz potem zdominować całość.

Prawdziwe piękno muzyki Bacha nadeszło z dźwiękami Koncertu klawesynowego D-dur, BWV 1054. Pomysł na jego wykonanie był spójny i czytelny, bardzo ciekawa artykulacja nadała koncertowi lekkości i elegancji. Podobały mi się też wewnętrzne zakończenia, które były wyraźne, ale subtelne. Po koncercie moja sąsiadka z widowni powiedziała, że koncert był kobiecy. To według mnie największy komplement, jakim można określić wykonanie BWV 1054. 

Następnego wieczoru Kristian Bezuidenhout i Freiburger Barockorchester zagrali kolejne trzy Koncerty klawesynowe Bacha: g-moll, BWV 1058; A-dur, BWV 1055 i E-dur, BWV 1053.

W Koncercie klawesynowym g-moll, BWV 1058 szczególnie interesujące były pomysłowe, gęste i bardzo precyzyjne ozdobniki w partii klawesynowej (tryle w II części - majstersztyk!). Kiedy słucham Bacha na koncercie, czasami zupełnie się wyłączam i staję się częścią muzyki. Tak było w III części Koncertu g-moll. Muzyka po prostu przepływała między Kristianem Bezuidenhoutem, orkiestrą i publicznością. Było cudownie...

Wykonanie Koncertu klawesynowego A-dur, BWV 1055 było fenomenalne. W pierwszej części czułem ducha i charakter III Koncertu brandenburskiego, BWV 1048. W trzeciej części klawesynista i orkiestra zagrali w bardzo szybkim tempie, ale jakże inaczej niż poprzedniego dnia w koncercie d-moll - punktualnie, soczyście i stylowo. Szczególnie urzekające, były śpiewne, niemal wokalne duety solistek pierwszych i drugich skrzypiec.

Na zakończenie cyklu zabrzmiał Koncert klawesynowy E-dur, BWV 1053. Pierwsza część wydała mi się bardzo taneczna, potem przypomniałem sobie, że ten sam materiał muzyczny został użyty przez Bacha w Sinfonii do kantaty Gott soll allein mein Herze haben, BWV 169, i to, co określiłem w pierwszym momencie "tanecznością" lub "rozkołysaniem" mogło być spowodowane zabawą z barwą i dynamiką oraz próbą oddania na klawesynie organowego legata. To niezwykle trudne, a jednak Kristianowi Bezuidenhoutowi udał się tego dokonać. Była też zabawa rekwizytem. Przewrócenie ostatniej strony koncertu (i całego cyklu) było mocne i ekspresyjne, niemal aktorskie. Do tej pory za mistrza w czynieniu z nut elementu widowiska uważałem Marcina Świątkiewicza. Kristian Bezuidenhout robi to równie elegancko i wymownie.

Kristian Bezuidenhout nie rzuca słów na wiatr. W Koncertach klawesynowych Johanna Sebastiana Bacha wydobył z ich historycznej prawdy świeże, pełne energii brzmienia, doskonale prowadził orkiestrę, ale co także ważne, wsłuchiwał się w jej głos. Bezuidenhout  jest też mistrzem tworzenia na klawesynie elementów iluzji. Dźwięki, które chwilami płynęły z klawesynu zdawały się być nierzeczywiste a ograniczenia wynikające z niedostatków historycznego instrumentu stawały się zupełnie nieistotne. Wielkie brawa należą się też Freiburger Barockorchester. Orkiestra doskonale wyczuwała zamysły solisty, kiedy taka była potrzeba nieco się wycofywała, a kiedy interpretacja tego wymagała wychodziła na pierwszy plan. Gdy na gorąco komentowałem wykonanie Koncertu klawesynowego E-dur, BWV 1053 powiedziałem nawet, że potrafiła wznieść się o poziom wyżej i nie była już ani grupą muzyków, ani nawet zgranym zespołem a wykreowała coś większego - autonomiczny byt, który koncertował na równi z solistą.

Już gdyby organizatorzy zdecydowali się zaprezentować cykl pięciu koncertów klawesynowych Johanna Sebastiana Bacha byłaby to duża sprawa. Jednak twórcy festiwalu Chopin i jego Europa wpadli na pomysł genialny - zestawienie z koncertami klawesynowymi Bacha koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina, wykonywanych przez Garricka Ohlssona na historycznym instrumencie.

W czasie Warsztatów Krytyki Muzycznej zapytałem Garricka Ohlssona, jaki jest jego punkt widzenia na temat związku między muzyką Johanna Sebastiana Bacha i Fryderyka Chopina. Zwycięzca VIII Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina przytoczył nie tylko znany fakt, że z kompozytorów muzyki dawnej jedynie Bach i Mozart byli przez Chopina uwielbiani, powiedział też, że właśnie przez wielopłaszczyznowe związki między Bachem i Chopinem, często zestawia ich utwory w programach swoich recitali fortepianowych i że piękna muzyki Chopina dopatruje w tym, z jak wielką swobodą - choć zupełnie inaczej niż w baroku - polski kompozytor stosował techniki polifoniczne.

Garrick Ohlsson po mistrzowsku prowadzi głosy i buduje napięcia w wielogłosowych konstrukcjach. W czasie festiwalu Chopin i jego Europa słyszałem w jego wykonaniu III Suitę angielską, BWV 808.  Musette była jedną z najbardziej tajemniczych i intrygujących, jakie do tej pory słyszałem. Amerykański pianista wydobywa też polifoniczne detale i smaczki w kompozycjach Chopina. Takie zresztą były obydwa koncerty fortepianowe Chopina w jego wykonaniu. Wysmakowane.

Pierwszy raz słuchałem Koncertu fortepianowego e-moll, op. 11 i Koncertu fortepianowego f-moll, op. 21  Fryderyka Chopina wykonywanych na instrumencie historycznym. To na co zwróciłem uwagę najbardziej, to zupełnie inne proporcje pomiędzy orkiestrą a fortepianem. Dotąd uważałem instrumentację koncertów Chopina za niedoskonałą. W niedzielę i poniedziałek usłyszałem ją zupełnie inaczej, być może dzięki historycznemu instrumentowi dopiero odkryłem jej sens. Przytłumione, krótsze i bardziej pastelowe niż we współczesnych fortepianach brzmienie Erarda z 1849 roku nadało głosowi orkiestry pełni i uczyniło go bardziej zrozumiałym. Duża w tym także zasługa świetnej Orkiestry XVIII Wieku, która towarzyszyła w obydwu koncertach Garrickowi Ohlssonowi. Jedyny zarzut, jaki mam do brzmienia tej orkiestry to uciążliwe, przypominające trochę tamburyn,  brzęczenie jednej z waltorni.

Festiwal Chopin i jego Europa dobiegł już końca. Wkrótce pojawi się na Baroque Goes Nuts! podsumowanie tego niezwykłego Festiwalu, na które już teraz zapraszam.

Chopin i jego Europa - ROZTAŃCZONE KONCERTY BRANDENBURSKIE



Jako, że miałem wielkie szczęście być wysłuchanym przez Waszą Królewską Wysokość kilka lat temu; i jako, że zauważyłem, że Wasza Wysokość znalazł wtedy odrobinę przyjemności w tych niewielkich talentach do Muzyki, którymi obdarzyły mnie Niebiosa (...), ośmielam się z tymi oto Koncertami, które przeznaczyłem na kilka instrumentów, oddać Waszej Królewskiej Wysokości moją pokorną służbę; proszę Waszą Wysokość najpokorniej, aby nie osądzać ich niedoskonałości z surowością i wrażliwym smakiem do dzieł muzycznych, z którego Wasza Wysokość jest wszystkim znana, ale raczej przez wzgląd na głęboki szacunek i najwierniejsze posłuszeństwo, które próbuję Waszej Wysokości okazać (...).

Bardzo musiało zależeć dojrzałemu i uznanemu już Bachowi na związaniu się ze znaczniejszym niemieckim dworem i zapewnieniu swojej rodzinie godnych warunków do życia (a sobie do tworzenia), skoro zdecydował się na tak uniżony ton powyższej dedykacji.

Johann Sebastian Bach wysłał ją w 1721 roku z Köthen razem z sześcioma koncertami na kilka instrumentów (avec plusieurs instruments) do margrabiego Brandenburgii-Schwedt Christiana Ludwiga. Margrabia Bacha jednak nie zatrudnił, nic nie wskazuje także na to, żeby zlecił dworskiej kapeli wykonanie tych sześciu koncertów, bo trafiły do skrzyni na nuty, którą rozprzedano po jego śmierci. Za manuskrypt Bacha otrzymano wtedy 24 grosze, czyli licząc według dzisiejszych miar niecałe 100 złotych... "Koncertami brandenburskimi" nazwał je Johann Nikolaus Forkel w napisanej przez siebie w roku 1802 biografii Bacha, natomiast opublikowano je po raz pierwszy dopiero w roku 1850 po tym, jak rok wcześniej Siegfried Wilhelm Dehn odkrył je w archiwach Brandenburgii. 

Koncert brandenburskie, BWV 1046 - 1051 to jedne z najbardziej urzekających kompozycji Johanna Sebastiana Bacha. Termin "kilka instrumentów" użyty w dedykacji jest eufemizmem, bo utwory są przeznaczone na najbardziej chyba zróżnicowane i bogate składy instrumentalne, jakie były dostępne na początku XVIII wieku. Są popularne i lubiane przez słuchaczy, dlatego często trafiają do programów koncertów; choć wszystkie razem już dużo rzadziej. Wykonanie całego cyklu jest trudnym wyzwaniem, zarówno pod względem muzycznym, jak i organizacyjnym i dlatego mogą je zrealizować tylko najlepsze i najbardziej wszechstronne zespoły.

W środę 16 sierpnia Koncerty brandenburskie usłyszeliśmy w sali Filharmonii Narodowej w Warszawie na festiwalu Chopin i jego Europa w wykonaniu Il Giardino Armonico i Giovanniego Antoniniego . Mam do Koncertów brandenburskich bardzo osobisty stosunek (Mistrz i Przyjaciel) i dlatego z dużymi nadziejami czekałem na ten właśnie koncert.

Już na próbie przed koncertem Il Giardino Armonico i Giovanni Antonini pokazali, w jakim kierunku pójdzie ich interpretacja Koncertów brandenburskich; kiedy przy jednym z koncertów muzycy - i ci grający na estradzie, i ci przysłuchujący się kolegom z widowni - zaczęli podrygiwać w rytm muzyki, wszystko było już jasne. Koncerty brandenburskie w wykonaniu Il Giardino Armonico były elegancko roztańczone, świeże i energetyczne. Na koncercie siedziałem na jaskółce (drugi balkon na widowni sali koncertowej Filharmonii Narodowej) i z przyjemnością nie tylko słuchałem, ale też patrzyłem na tę roztańczoną, dynamiczną i pełną pozytywnych emocji ferajnę.

I Koncert brandenburski, BWV 1046 (Concerto 1mo à 2 Corni di Caccia, 3 Hautb: è Bassono, Violino Piccolo concertato, 2 Violini, una Viola è Violoncello, col Basso Continuo) i II Koncert brandenburski, BWV 1047 (Concerto 2do à 1 Tromba, 1 Flauto, 1 Hautbois, 1 Violino, concertati, è 2 Violini, 1 Viola è Violone in Ripieno col Violoncello è Basso per il Cembalo) to koncerty bardzo bogate jeśli chodzi o instrumentację. W swoich kantatach Bach używał takich składów tylko na najbardziej świąteczne okazje. I tak właśnie zabrzmiały te dwa koncerty na środowym koncercie - świątecznie, żarliwie i radośnie.

Szczególnie podobała mi się ostatnia część I Koncertu brandenburskiego, a jej fragment, który Bach określił jako polacca (polski, polonez) był naprawdę wyjątkowy, szczególnie mocna, wyraźna i zaskakująca artykulacja smyczków. W obydwu koncertach dobrze słuchało się pierwszego oboju. Po próbie trochę obawiałem się dyspozycji rogów,  jednak niepotrzebnie, bo było całkiem dobrze. Nie bezbłędnie, ale pewne niedociągnięcia traktuję zawsze jago ogromną przewagę "żywej" muzyki nad nagraniami.  W pierwszej i ostatniej części II Koncertu brandenburskiego słabiej było słychać partię fletu, prawdopodobnie stało się tak ze względu na niedostosowany do warunków akustycznych sali koncertowej Filharmonii Narodowej wybór instrumentu.

Dzięki wirtuozowskim popisom solistów (skrzypce i dwa flety) oraz za sprawą narzuconego tempa, które w trzeciej części było wprost szaleńcze, IV Koncert brandenburski, BWV 1049 (Concerto 4to à Violino Principale, due Fiauti d'Echo, due Violini, una Viola è Violone in Ripieno, Violoncello è Continuo) był porywający. Po prostu. Nie każdy zespół dałby tej gonitwie dźwięków radę. Il Giardino Armonico poradziło z tym sobie doskonale. I z wielką klasą. 

Jako były (albo niedoszły - nie potrafię się zdecydować) altowiolista mam do VI Koncertu brandenburskiego, BWV 1051, (Concerto 6to à due Viole da Braccio, due Viole da Gamba, Violoncello, Violone e Cembalo) bardzo duży sentyment, bo to w istocie koncert na dwie altówki z towarzyszeniem basso continuo. W wykonaniu muzyków Il Giardino Armonico zabrzmiał kameralnie, pięknie i ciepło, choć nieco jaśniej niż wykonania, które znam z płyt lub których słuchałem na koncertach.

Myślę, że zadziałała tu przede wszystkim wielkość instrumentów, na których grali altowioliści. Druga altówka była jednym z największym instrumentów, jakie kiedykolwiek widziałem (stawiam na 17,5-18 cali, ale trudno to dobrze ocenić ze znacznej odległości), co zbliżało jej dźwięk do brzmienia wiolonczeli da spalla, z drugiej strony pierwsza altówka była znacznie mniejsza, więc czasami zdawało się, że grają skrzypce. Dzięki takiej różnicy w brzmieniu instrumentów dialogi były wyraźniejsze, co jeszcze bardziej zbliżało VI Koncert brandenburski do formy koncertu podwójnego.

Interpretacja V Koncertu brandenburskiego, BWV 1050, (Concerto 5to à une Traversiere, une violino principale, une violino è una Viola in Ripieno, Violoncello, Violone è Cembalo Concertato) przekonała mnie chyba najmniej. Fragmenty wykonywane przez trio instrumentów koncertujących były dla mnie zbyt skromne i wycofane; koncert nabierał rumieńców dopiero, kiedy dochodziły do głosu bardzo soczyste smyczki ripieni.

Na koniec wysłuchaliśmy III Koncertu brandenburskiego, BWV 1048 (Concerto 3zo a tre Violini, tre Viole, è tre Violoncelli col Basso per il Cembalo). Zgrane i równe smyczki są dużą siłą Il Giardino Armonico i dlatego ten przeznaczony jedynie na orkiestrę smyczkową koncert zabrzmiał na zakończenie koncertu naprawdę dobrze. I mocno. Uroku dodała mu też krótka, ale piękna kadencja, rozwinięcie zapisanych przez Bacha dwóch akordów kadencji frygijskiej, która zastępuje drugą część koncertu.

Środowy koncert miał wielu bohaterów. O trzech z nich wypada napisać choć kilka słów. Pierwszym jest Giovanni Antonini, który z maestrią pokierował całym koncertem. Obserwowałem maestro Antoniniego także podczas próby i widziałem, jak niewiele potrzebuje słów, czy gestów, żeby zespół zrealizował jego pomysł. Widziałem też, jak wielkim szacunkiem darzą go muzycy i jak wielkim szacunkiem on darzy grających w zespole artystów. Miałem okazję zamienić po próbie kilka słów z Giovannim Antoninim, to poza wszystkim innym bardzo serdeczny i otwarty człowiek. Mnie pewnie zapamięta jako trzęsącą się osikę, ale to już zupełnie inna historia.

Drugim bohaterem środowego wieczoru był Stefano Barneschi. Z wielkim podziwem patrzyłem nie tylko jak ze swadą prowadzi grupę skrzypiec, ale też jak po mistrzowsku gra w części koncertów partie solowe. Jego wykonanie Presto z IV Koncertu brandenburskiego było wprost genialne.

Na koniec o bohaterze zbiorowym - zakończeniach, kadencjach i suspensach. Il Giardino Armonico i Giovanni Antonini mają niezwykłe wyczucie pauzy i ciszy. Środowy koncert pełen był cudownych, równych zakończeń, zaskakujących zawieszeń i kadencji (jak ta kończąca drugą część IV Koncertu brandenburskiego), które na długo pozostają w pamięci słuchaczy. 


BAROK NA SPISZU 2017









W dniach 12 - 27 sierpnia 2017 roku odbędzie się festiwal Barok na Spiszu. Pozwólcie, że zacytuję w całości informację prasową organizatorów Festiwalu, która pięknie wyraża jego ideę oraz wprowadza w szczegóły siedmiu festiwalowych koncertów:

"Gorąca atmosfera lata zapowiada nadejście kolejnej odsłony festiwalu Barok na Spiszu. W tym roku już po raz szósty będziemy mogli zwiedzić piękne, zabytkowe wnętrza spiskich kościołów, wysłuchać mini wykładu, a przede wszystkim usłyszeć w nich wspaniałą, znakomicie wykonaną muzykę. Tematem tegorocznej edycji jest „Muzyka na dworach Polskich”. Podczas tej odsłony zostaną zaprezentowane utwory kompozytorów zarówno polskich, jak i tych, którzy na dwory polskie przybywali, czerpiąc stąd inspirację lub zostawiając swój ślad.

Festiwal rozpoczniemy 12 sierpnia w Niedzicy koncertem zespołu Scepus Baroque pod dyrekcją Andrzeja Zawiszy. Posłuchamy muzyki Georga Philippa Telemanna, słynnego kompozytora swoich czasów i serdecznego przyjaciela Jana Sebastiana Bacha. Usłyszymy, jakie inspiracje do swojej muzyki mógł zaczerpnąć przebywając na dworach z Żarach, Pszczynie i Krakowie. A zaraz następnego dnia z Łapsz Wyżnych przeniesiemy się wprost do Paryża, by posłuchać muzyki, która rozbrzmiewała w salonie królowej Marii Leszczyńskiej, żony Ludwika XV. Wykonawcami tego koncertu będzie polsko-francuski zespół Salon de la Paix pod dyrekcją Katarzyny Tomczak-Feltrin. Kolejnym koncertem będzie koncert muzyki gdańskiej. Wspaniały rozkwit tego najbogatszego w czasach baroku miasta na ziemiach polskich objawiał się także w imponującym rozkwicie muzyki, przykładów której posłuchamy 15 sierpnia w Kacwinie w wykonaniu Goldberg Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Szadejki. 19 sierpnia w Krempachach przerzucimy muzyczny pomost między słoneczną Italią a ziemią polską. Działający w Rzymie zespół Giardino di delizie, prowadzony przez Ewę Augustynowicz, z gościnnym udziałem Katarzyny Wiwer, zaprezentuje program złożony z muzyki kameralnej oraz koncertów kościelnych, komponowanych zarówno przez kompozytorów polskich, jak i przebywających na polskich dworach Włochów. A 20 sierpnia w Jurgowie żeński zespół wokalny pod dyrekcją Susi Ferfogli przeniesie nas w niezwykły świat muzyczny. Poznamy muzykę, która była uprawiana w czasie baroku w żeńskich klasztorach polskich panien Benedyktynek, muzykę niemal dotąd nieznaną, a świadczącą o bardzo wysokim poziomie życia muzycznego sióstr. Przedostatni koncert będzie koncertem muzyki głośnej. Kapela Janczarska Yełdyryn z Warszawy pod dyrekcją Pawła Iwaszkiewicza ukaże nam świat muzyczny, który istniał na dworze króla Jana III. W jaki sposób muzyka osmańska była w tym czasie wykorzystywana, także w celach procesyjnych, posłuchamy we Frydmanie 26 sierpnia. A cały festiwal zakończymy hucznie 27 sierpnia w Niedzicy wspaniałą, polichóralną muzyką włoską, która królowała na dworze Wazów. Wystąpi ponownie Scepus Baroque, w mocno rozbudowanym składzie prowadzonym ponownie przez Andrzeja Zawiszę. Przed koncertami będzie okazja do zwiedzenia wspaniałych wnętrz spiskich zabytkowych kościołów wraz z przewodnikiem, a także wysłuchania mini-wykładów o słuchanej na danym koncercie muzyce."

Program festiwalu:

12 sierpnia 2017, sobota Niedzica, kościół św. Bartłomieja
18.00 oprowadzanie po kościele, 18.30 koncert
mini-wykład: Andrzej Zawisza
Scepus Baroque (Spisz) Telemann w Polsce

13 sierpnia 2017, niedziela Łapsze Wyżne, kościół św. Piotra i Pawła
17.30 oprowadzanie po kościele, 18.00 koncert
mini-wykład: Katarzyna Tomczak-Feltrin
Le Salon de la Paix (Francja) Salon Królowej Marii Leszczyńskiej

15 sierpnia 2017, wtorek Kacwin, kościół Wszystkich Świętych
17.30 oprowadzanie po kościele, 18.00 koncert
mini-wykład: Andrzej Szadejko
Goldberg Baroque Ensemble (Gdańsk) Muzyka w barokowym Gdańsku

19 sierpnia 2017, sobota Krempachy, kościół św. Marcina
17.30 oprowadzanie po kościele, 18.00 koncert
mini-wykład: Ewa Augustynowicz
Giardino di Delizie (Włochy) Z Italii do Polski

20 sierpnia 2017, niedziela Jurgów, kościół św. Sebastiana
17.30 oprowadzanie po kościele, 18.00 koncert
mini-wykład: Susi Ferfoglia
Flores Rosarum (Kraków) Muzyka Panien Benedyktynek

26 sierpnia 2017, sobota Frydman, kościół św. Stanisława
17.30 oprowadzanie po kościele, 18.00 koncert
mini-wykład: Paweł Iwaszkiewicz
Kapela Janczarska Yełdyryn (Warszawa) Muzyka na dworze króla Jana III

27 sierpnia 2017, niedziela Niedzica, kościół św. Bartłomieja
15.00 promocja książki „Cztery sztandary, jeden adres. Historie ze Spisza” Ludwiki Włodek
17.00 koncert
mini-wykład: Rafał Monita
Scepus Baroque (Spisz) Włosi na dworze Wazów

http://baroknaspiszu.pl/

CHOPIN I JEGO EUROPA 2017



Dokładnie za miesiąc, 12 sierpnia 2017 roku, rozpoczyna się 14. edycja organizowanego przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina festiwalu Chopin i jego Europa. Festiwal jest najważniejszym wydarzeniem letniego sezonu muzycznego w Warszawie, choć to za mało powiedziane, bo dzięki uznaniu, jakie zyskał u publiczności, klasie wykonawców, spójności programu i bardzo dobrej organizacji, tłumnie zjeżdżają na niego melomani z całej Europy.

To ma być impreza popularna, w dobrym znaczeniu tego słowa, zarówno dla słuchacza przeciętnego, jak i dla wyrafinowanego odbiorcy także z Europy, który wybrawszy się latem do Polski, pragnie zobaczyć Warszawę, ale wejść również w sferę naszej muzyki - powiedział przy okazji jednej z poprzednich edycji Stanisław Leszczyński, Dyrektor Artystyczny Festiwalu; idea ta jest w dalszym ciągu żywa.

W tym roku festiwal Chopin i jego Europa odbędzie się od 12 do 30 sierpnia pod hasłem Od Bacha do Chopina. Właśnie słowo Bach w tytule festiwalu przukuło moją uwagę, a kiedy przeglądałem się szczegółom programu, wypieki na twarzy robiły się z wydarzenia na wydarzenie coraz większe, bo dla miłośników muzyki dawnej, ta edycja będzie prawdziwym świętem.

Program festiwalu Chopin i jego Europa w 2017 roku jest naprawdę imponujący, nie tylko ze względu na repertuar, ale też wykonawców, których udało się organizatorom Festiwalu zaprosić. Są wśród nich takie zespoły jak Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Collegium Vocale Gent, Il Giardino Armonico, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej, Collegium 1704, Europa Galante, Orkiestra XVIII wieku, Kremerata Baltica, Freiburger Barockorchester, Apollon Musagète Quartett i Belcea Quartet oraz tacy artyści jak Giovanni Antonini, Martha Argerich, Yulianna Avdeeva, Kristian Bezuidenhout, Fabio Biondi, Seong-Jin Cho, Nelson Freire, Nelson Goerner, Philippe Herreweghe, Jacek Kaspszyk, Gidon Kremer, Václav Luks, Grzegorz Nowak, Garrick Ohlsson, Howard Shelley Howard Shelley, David Staff, Andreas Staier, Yundi i wielu innych (pełna lista artystów: Artyści 2017). 

Nie sposób w ramach jednego tekstu zaprezentować wszystkie wydarzenia festiwalowe, zapraszam do zapoznania się z pełnym programem, który jest dostępny na stronie: nifc.pl/festival/edition2017/, w tym miejscu chciałbym jedynie wskazać daty, które miłośnicy muzyki dawnej powinni koniecznie wpisać do swoich kalendarzy.

15 sierpnia 2017

W Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej odbędzie się nadzwyczajny koncert oratoryjny w 450. rocznicę urodzin Claudia Monteverdiego. W wykonaniu Orkiestry i Chóru Collegium Vocale Gent pod dyrekcją Philippe Herreweghe usłyszymy powstałe w Mantui w 1610 roku Vesperis in Festis Beata Mariae Vergine Claudia Monteverdiego. Nieszpory Maryjne, w których sacrum łączy się z profanum, to dzieło rewolucyjne i ponadczasowe, a Collegium Vocale Gent i Philippe Herreweghe są gwarancją mistrzowskiego wykonania. 

16 sierpnia 2017

Przyznaję, że na ten wieczór festiwalowy czekam najbardziej, bo w wykonaniu Il Giardino Armonico i Giovanniego Antoniniego usłyszymy wszystkie (!!!) Koncerty brandenburskie Johanna Sebastiana Bacha. Koncert brandenburskie mają dla mnie znaczenie bardzo osobiste, bo zawsze - nawet w gorszym czasie - dodawały mi życiowej energii i mocy do radzenia sobie z przeciwnościami losu. Cały cykl można usłyszeć w czasie jednego koncertu niezwykle rzadko. To ogromne przedsięwzięcie nie tylko pod względem muzycznym, bo w jednym miejscu trzeba zgromadzić wielu instrumentalistów - wirtuozów, ale też duże wyzwanie organizacyjne i logistyczne. Będzie Moc!!!

17 sierpnia 2017

Zastanawiam się często nad tym, co napisałby Jan Sebastian Bach, gdyby miał do dyspozycji współczesny fortepian. Tego nie dowiem się nigdy, ale lubię to sobie wyobrażać i dlatego z Różowego Głośnika płyną czasem transkrypcje kompozycji Bacha na fortepian. Najsłynniejsze z nich - Aleksandra Silotiego, Feruccio Busoniego i Myry Hess - wykona w czasie swojego recitalu fortepianowego na festiwalu Chopin i jego Europa sam Nelson Freire. O jednej z nich - Jesu, Joy of Man's Desiring - pisałem ostatnio w cyklu B!52 (Odcinek 28, Visitatio Mariae), zapraszam serdecznie.

21 sierpnia 2017

Drezdeński dwór Augusta II Mocnego był wielowyznaniowy: luterański, bo była to religia mieszkańców Saksonii i katolicki, bo saski elektor musiał przyjąć katolicyzm, by zostać królem Polski. W czasie festiwalu będziemy mogli poczuć tego ducha pokojowego współistnienia dwóch religii w Bazylice Świętego Krzyża, gdzie w wykonaniu świetnych solistów i Collegium 1704 pod dyrekcją Václava Luksa zabrzmią Requiem D-dur ZWV 46 odpowiedzialnego za oprawę muzyczną uroczystości katolickich Jana Dismasa Zelenki i luterańska kantata Ich habe genug BWV 82 Johanna Sebastiana Bacha. 


27 i 28 sierpnia 2017

Hit nad hitami, czyli dokładnie jak w podtytule Festiwalu: Od Bacha do Chopina. W te dwa festiwalowe dni odbędą się koncerty, podczas których będą zestawione koncerty fortepianowe Johanna Sebastiana Bacha z koncertami fortepianowymi Fryderyka Chopina. Już sam repertuar wystarczyłby, żeby niecierpliwie czekać na te wydarzenia, a w zestawieniu z nazwami: Freiburger Barockorchester i Orkiestra XVIII wieku oraz nazwiskami: Kristian Bezuidenhout, Garrick Ohlsson i Grzegorz Nowak te koncerty stają się prawdziwym must-have w wakacyjnych planach muzycznych.

Te i inne wydarzenia festiwalu Chopin i jego Europa są oczywiście wpisane do Barokowego Rozkładu Jazdy - Barokowy Rozkład Jazdy: CHOPIN I JEGO EUROPA. Zapraszam serdecznie!










XVIII Festiwal Bachowski w Świdnicy



Dokładnie za miesiąc, 27 lipca 2017 roku, rozpoczyna się XVIII Festiwal Bachowski w Świdnicy. Słowo "festiwal" ma w przypadku świdnickiego wydarzenia właściwe sobie znaczenie, bo to nie po prostu cykl koncertów o wspólnej nazwie, to prawdziwe świętowanie. Festiwal Bachowski stwarza okazję do poznawania regionu, nawiązywania relacji między uczestnikami, miłego spędzania czasu na organizowanych piknikach, śniadaniach na trawie, do wędrowania razem z muzyką przez miasto, do dzielenia się swoimi emocjami, przeżyciami, doświadczeniami, talentem, nawet tak prostymi sprawami, jak miejsce w samochodzie w ramach ridesharingu i tak pięknymi, jak ciepło swojego domu, bo mieszkańcy Świdnicy zapewniają także miejsca noclegowe dla artystów. A to wszystko przy dźwiękach cudownej muzyki wykonywanej przez znakomitych solistów i najlepsze zespoły. A także przez samych siebie, bo jeśli ktoś ma ochotę, może wystąpić - zagrać na instrumencie w ramach open stage, albo zaśpiewać w społecznym chórze (w tym roku w operze Wolfganga Amadeusza Mozarta Così fan tutte - ależ mnie to kusi ;) ). 

Festiwal Bachowski w Świdnicy powstał w 2000 roku niejako przy okazji obchodów 250. rocznicy śmierci Johanna Sebastiana Bacha. Powodem powołania do istnienia tej imprezy była również historia i bogate tradycje muzyczne świdnickiego Kościoła Pokoju, a także osoba urodzonego w Biedrzychowicach (niem. Friedersdorf) Christopha Gottloba Weckera, w latach 1723-1728 ucznia Bacha, który dzięki rekomendacji swojego mistrza został w 1729 roku kantorem w Świdnicy. Osoba Weckera jest bardzo interesująca, między innymi dlatego, że wiemy z pewnością, że Bach i Wecker prowadzili korespondencję i dzielili sie muzyką - w myśl zasady, która przyświeca także organizatorom świdnickiego festiwalu: Do ut des – Daję, abyś dał; zapomnianej już trochę w naszych czasach starej rzymskiej reguły, którą warto jednak propagować, bo jest jednym z fundamentów naszej cywilizacji...

W czasie swoich 17 już edycji festiwal gościł takich artystów jak Vincent Dumestre, Roberta Invernizzi, Edin Karamazov, Simone Kermes, Emma Kirkby, Matteo Messori, Peter Holtslag, Mark Padmore, Cameron Carpenter, Marcin Świątkiewicz, Michaela Koudelková, Tomasz Pokrzywiński czy Marek Toporowski oraz takie zespoły jak Akademie für alte Musik Berlin, Arte Dei Suonatori, Orlando Consort, Café Zimmermann, The Hilliard Ensemble, L’Arpeggiata, La Venexiana, Le Poème Harmonique, Alta Capella, Les Talens Lyriques, Cantus Polonicus, {oh!} Orkiestra Historyczna i Capella Cracoviensis.

Tegoroczna edycja wydarzenia, którego mottem są słowa „w poszukiwaniu wyrazu naszych dni” odbędzie się w dniach 27 lipca - 6 sierpnia w Świdnicy, Strzegomiu, Bielawie, Pożarzysku i Siedlimowicach. Gośćmi Festiwalu będą między innymi Paul Goodwin, Kristian Bezuidenhout, Ralph Rousseau, Konrad Junghänel, Marcin Masecki, Michele Pasotti, Robert Hollingworth, Cantus Cölln, La Fonte Musica, I Fagiolini, Capella Cracoviensis. Szczegóły wydarzeń festiwalowych można już znaleźć na stronie festiwalu: bach.pl, są także wpisane do Barokowego Razkładu Jazdy. Baroque Goes Nuts! będzie na bieżąco relacjonować przynajmniej cztery ostatnie dni Festiwalu. Już się nie mogę doczekać...

Na koniec słowa Jana Tomasza Adamus, dyrektora artystycznego Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy, które znalazłem w ubiegłorocznej książce programowej, ale które zawierają przesłanie uniwersalne, odzwierciedlają też moje osobiste przekonania na temat relacji z ludźmi i ze światem; słowa, które dają siłę i odwagę; słowa o których powinniśmy pamiętać "w poszukiwaniu wyrazu naszych dni":

Życzmy sobie ciekawości świata, ciekawości człowieka. Otacza nas piękno, fascynujący ludzie, wartościowe idee. Wystarczy wyjść z domu, rozejrzeć się wokół siebie, mówić „dzień dobry” obcym i patrzeć im woczy. Nie chodzi o Bacha. Chodzi o twórczą sytuację społeczną. Chodzi o abstrakcyjne piękno. Wielu ludzi ukrywa swą prawdziwą twarz, swą wartościową wrażliwość za jakąś hałaśliwą zasłoną, za wbrew sobie odgrywaną komedią. Sztuka pomaga dostrzec i docenić samych siebie. Sztuka potrafi zmienić życie.

Do zobaczenia w Świdnicy!



V Międzynarodowy Konkurs i Festiwal Chóralny im. M. Kopernika PER MUSICAM AD ASTRA



Już w ten weekend rozpoczyna się V Międzynarodowy Konkurs i Festiwal Chóralny im. M. Kopernika PER MUSICAM AD ASTRA. Zainteresowałem się nim dzięki toruńskiemu chórowi Astrolabium, którego słuchałem wielokrotnie i za każdym razem byłem pod dużym wrażeniem jego klasy. Nie każdy zespół poradziłby sobie z maratonem koncertowym, jakim jest wykonanie wszystkich sześciu kantat Oratorium na Boże Narodzenie Johanna Sebastiana Bacha, nie każdy sprostałby bardzo wymagającej Pasji według św. Marka. A Astrolabium poradziło sobie znakomicie (Pasja według św. Marka).

I właśnie koncerty chóru Astrolabium rozpoczną tegoroczną edycję festiwalu PER MUSICAM AD ASTRA. W sobotę 24 czerwca w Bazylice Konkatedralnej w Chełmży i w niedzielę 25 czerwca w Dworze Artusa w Toruniu usłyszymy Tango Gloria i Tango Credo Martina Palmeriego. Podstawę twórczości tego kompozytora stanowi tango argentyńskie, wzbogacone elementami jazzu i folkloru argentyńskiego, czyli rozpropagowane przez Astora Piazzollę tango nuevo. Wykonawcami koncertów „Tango Project” będą oprócz Astrolabium także Mario Stefano Pietrodarchi (bandoneon), Aleksandra Turalska (sopran), Agata Schmidt (mezzosopran), Łukasz Klimczak (baryton) i Orkiestra Kameralna Capella Bydgostiensis. Na fortepianie zagra sam kompozytor a całością pokieruje Kinga Litowska.

Interesująco zapowiada się także koncert "Dźwięki Północy” zaproszonego na festiwal Chóru Kameralnego „441 Hz” z Gdańska, który odbędzie się w toruńskim Dworze Artusa w poniedziałek 26 czerwca. Usłyszymy na nim utwory kompozytorów skandynawskich: zarówno kompozycje bardziej nostalgiczne i kontemplacyjne, jak i te oparte o żywiołowy folklor Północy. W ostatnim czasie chór z Gdańska nagrywał płytę z tym właśnie repertuarem, o czym na swojej stronie na Facebooku pisze tak:

Jesteśmy właśnie po nagraniu kolejnej płyty: cztery dni ciężkiej pracy, litry wypitej herbaty i masa pięknych dźwięków! :) Poruszaliśmy się po obszarach północnych. Odkrywaliśmy muzykę inspirowaną kulturą ludu Sami, skandynawski zaśpiew przywołujący gęsi i krowy czy innuicką pieśń. Języki: szwedzki, norweski i fiński mamy już wyćwiczone. Śpiewanie w wymyślonym języku także nie jest nam obce. 

Koniecznie trzeba to usłyszeć na żywo w Toruniu!

W tym roku udział w konkursie chóralnym PER MUSICAM AD ASTRA oprocz zespołów polskich zgłosiły także chóry z Węgier, Norwegii, Portugalii, Finlandii, Czech, Łotwy i Hongkongu. Chóry będą się zmagały w przesłuchaniach konkursowych, a także występowały na Festiwalowych Koncertach przed publicznością w Toruniu, Chełmży, Lubiczu i Inowrocławiu. Szczegóły dotyczące wszystkich wydarzeń Festiwalu można znaleźć na załączonym afiszu, na stronie internetowej PER MUSICAM AD ASTRA oraz na Facebooku.




52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans




Sir John Eliot Gardiner, Giovanni Antonini, Ottavio Dantone, Teodor Currentzis, Jean Tubéry, Daniel Reuss, Hervé Niquet, Vittorio Ghielmi, Monteverdi Choir, English Baroque Soloists, Accademia Bizantina, musicAeterna, La Fenice, Il Giardino Armonico, Il Suonar Parlante, Cuncordu de Orosei, Vocalconsort Berlin, Le Concert Spirituel...

Obecność każdego z tych nazwisk i każdej z tych nazw na plakatach informujących o koncercie albo festiwalu marzy się ich organizatorom na całym świecie; nie każdemu udaje się zaprosić na swoje wydarzenie choćby jednego z tych nawybitniejszych na świecie artystów i choćby jeden z tych najlepszych zespołów wykonujących muzykę dawną. Jest jednak festiwal, w czasie którego będzie można usłyszeć ich wszystkich. To 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. 

Twórcą festiwalu Wratislavia Cantans był jeden z najwybitniejszych polskich dyrygentów Andrzej Markowski. Po objęciu dyrekcji Filharmonii Wrocławskiej w 1965 roku już rok później zainicjował festiwal oratoryjno-kantatowy zakładający prezentację muzyki od okresu średniowiecza poprzez barok aż po muzykę współczesną. Koncerty odbywały się w zabytkowych kościołach i muzeach Wrocławia. Od samego początku Festiwal był przedsięwzięciem o zasięgu międzynarodowym.

Po Andrzeju Markowskim Festiwalem kierowali Tadeusz Strugała i Lidia Geringer d’Oedenberg, którą wspomagli jako dyrektorzy artystyczni Ewa Michnik, Mariusz Smolij oraz Jan Latham-Koenig. Od września 2005 roku dyrektorem generalnym jest Andrzej Kosendiak, którego zaproszenie do współkierowania Festiwalem przyjął Paul McCreesh, a następnie - w 2013 roku - wybitny włoski dyrygent i intstrumentalista Giovanni Antonini.

Wratislavia Cantans od 1978 roku należy do European Festivals Association. Każdego roku ponad trzydzieści tysięcy osób słucha koncertów festiwalu w radiu dzięki transmisjom Programu Drugiego Polskiego Radia, w tym wydarzeń nadawanych w całej Europie w ramach European Broadcasting Union (EBU).

Wśród artystów festiwalowych znalazły się do tej pory takie sławy jak: Barbara Hendricks, Cecilia Bartoli, David Daniels, Derek Lee Ragin, Renée Fleming, Juan Diego Florez, Violeta Urmana, Joseph Calleja, Sir John Eliot Gardiner, Krzysztof Penderecki, Philippe Herreweghe, Antoni Wit, Andreas Scholl, Christianne Stotijn, Ton Koopman, Trevor Pinnock, Alexander Liebreich, Gustav Leonhardt. Na Wratislavii Cantans koncertowały również zespoły o światowej renomie, między innymi: Collegium Vocale Gent, Akademie für Alte Musik Berlin, Il Giardino Armonico, The English Baroque Soloists, Gabrieli Consort & Players, Chór Monteverdiego, Staatskapelle Dresden, The Royal Choral Society.

W 2017 roku Festiwal odbędzie się w dniach 7 - 17 września w salach Narodowego Forum Muzyki oraz wnętrzach wrocławskich kościołów. Szczegółowy program 52. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans można znaleźć na stronie internetowej www.wratislaviacantans.pl, a także na moim blogu (Barokowy Rozkład Jazdy).

Festiwal rozpocznie 7 września wydarzenie naprawdę niezwykłe - koncertowe wykonanie opery Il ritorno d’Ulisse in patria (Powrót Ulissesa do ojczyzny) Claudio Monteverdiego, w czasie którego zespoły Monteverdi Choir i English Baroque Soloists poprowadzi sam Sir John Eliot Gardiner.

Dla mnie osobiście postać Johna Eliota Gardinera jest szczególnie ważna. To dzięki niemu odkryłem piękno, moc i misterium kantat Johanna Sebastiana Bacha. Staram się opowiadać o tej mojej pasji w cyklu B!52 (to już 25 odcinków!), bardzo często posiłkując się właśnie słowami Johna Eliota Gardinera. Przytoczyłem je także w tekście z okazji urodzin Monteverdiego (Claudio Monteverdi), przez zupełny przypadek (a może zupełnie na odwrót) jest tam też fragment poświącony operze Il ritorno d’Ulisse in patria. Pozwólcie, że powtórzę jeszcze raz to, co powiedział John Eliot Gardiner o swoich osobistych doświadczeniach związanych z utworami Monteverdiego:

Kiedy miałem 7 czy 8 lat i nie potrafiłem jeszcze zbyt dobrze czytać, moi rodzice zabrali mnie ze sobą do letniej szkoły Bryanston. William Glock przyszedł zaopatrzony w Dzieła Zebrane edycji Malipiero, które właśnie trafiły do biblioteki BBC i przekazał kopię Ksiąg Madrygałów w ręce Imogen Holst i Nadii Boulanger. Przypominam sobie, że usłyszałem wtedy muzykę najcudowniejszą i najbardziej wyjątkową. Dostaliśmy też nagrania Nadii Boulanger z Monteverdim, których słuchaliśmy i słuchaliśmy potem w domu bez końca.

A później w trzecim programie BBC była transmisja Nieszporów z katedry w York, którymi dyrygował Walter Goehr - z London Symphony Orchestra, chórem Huddersfield Choral Society i całą kompanią. Takie wydarzenia jak te oczywiście wywarły na mnie ogromne wrażenie.

Myślę, że Monteverdi nie przewyższył nigdy swoich Nieszporów, które powstały w Mantui, ale ostatnio zafascynowałem się "Il ritorno d’Ulisse in patria"; to dzieło niezwykłe i całkowicie się w nim zakochałem! Jest na tak wiele sposobów szekspirowskie w ukazaniu kontrastu pomiędzy miastem i wsią - to w istocie współzawodnictwo miejskiej dekadencji z sięgającymi źródeł wartościami wyznawanymi przez wieś, które zostało podsumowane przez zderzenie wiernego pasterza Eumete z żarłocznym darmozjadem Iro. (...)

Do rozpoczynającego 52. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans wykonania Il ritorno d’Ulisse in patria pozostały już niecałe trzy miesiące. Zapraszam do przyjrzenia się programowi Festiwalu; myślę, że dzięki jego różnorodności każdy znajdzie coś dla siebie. Kiedy wpisywałem do swojego Barokowego Rozkładu Jazdy wszystkie koncerty festiwalowe, wypieki na twarzy robiły się z wydarzenia na wydarzenie coraz większe; mam nadzieję, że i ja będę mógł pojechać do Wrocławia, żeby wziąć udział choć w kilku koncertach tego niezwykłego Festiwalu...

Muzyczna podroż na Śląsk

Jeśli chodzi o muzykę - zrobiłbym sporo, jeśli chodzi o Bacha - dużo więcej. Nie dziwcie się więc, że wsiadłem we wtorek wieczorem do autobusu i pojechałem prawie 430 km, żeby Go posłuchać. Ale wydarzyło się więcej, niż miało się wydarzyć. Zobaczyłem, jak przez prawie dziesięć lat mojej od mojej ostatniej wizyty na Śląsku zmieniły się Katowice, to aż niewiarygodne. Poznałem też niezwykłych ludzi, którzy dla kultury robią naprawdę wielkie rzeczy: Artura Malke, managera mikołowskiego festiwalu i melomanów z Myszkowa, z którymi spędziłem na przemiłej rozmowie część drogi powrototnej. Mam nadzieje, że spotkamy się jeszcze kiedyś na naszych muzycznych szlakach. Niemniej jednak głównymi punktami mojej podróży na Śląsk były koncerty...

Zaczęło się mocno. Dzięki uprzejmości Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach mogłem wziąć udział w Symfonicznym Koncercie Edukacyjnym Muzyka w muzyce. Nie byłem do tej pory w nowej siedzibie NOSPRu. To duże niedopatrzenie, bo sala koncertowa jest imponująca, w niczym nie ustępuje najnowszym tego typu obiektom budowanym teraz na całym świecie.

Miałem pewne obawy, bo jakiś czas temu uczestniczyłem na koncercie, na którym widownię stanowiła w ogromnej większości młodzież szkolna - wszechogarniający szmer, granie na telefonach i nauczyciele, którzy nie potrafili zapanować nad młodymi ludźmi uczyniły z koncertu męczarnię raczej niż przyjemność. W Katowicach było inaczej. To muzyka była dla młodzieży główną bohaterką.

Symfoniczne Koncerty Edukacyjne to cenna inicjatywa NOSPR. Są "edukacyjne" nie tylko dla widowni, ponieważ także na estradzie tej jednej z najważniejszych polskich instytucji muzycznych mogą szlifować swoje talenty artyści, którzy dopiero rozpoczynają muzyczne kariery. Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach poprowadził z pasją młody japoński dyrygent Yoshinao Kihara, który już w wieku 19 lat został asystentem Seiji Ozawy, a w ubiegłym roku był jednym z finalistów konkursu na asystenta dyrygenta w NOSPR. Z orkiestrą wystąpili Rozalia Kierc (fortepian), Katarzyna Ćwiek (mezzosopran) i Paweł Trojak (baryton).

Szczególne wrażenie wywarł na mnie występ Pawła Trojaka. Nie dlatego, że jego wykonanie Marsza torreadora z opery Carmen Georga Bizeta było mistrzowskie, ale przede wszystkim dlatego, że ten młody wokalista ma dar poruszania widzów. Proszę sobie wyobrazić 1.800 gimnazjalistów i licealistów, którzy po pierwszych taktach Marsza najpierw zaczęli okazywać dużą uwagę, kręcić się na fotelacha i wychylać głowy, a potem zamarli i do końca arii byli wpatrzeni - niektórzy z ciekawością, niektórzy z uwielbieniem - na to, co dzieje się na estradzie w wykonaniu Pawła Trojaka. Nigdy bym nie pomyślał, że oczy mogą mi zwilgotnieć na Arii torreadora, ale tak się właśnie stało. Wzruszyłem się tą żywiołową reakcją prawie dwóch tysięcy młodych odbiorców muzyki. Ta reakcja to najlepsza i najbardziej obiektywna recenzja występu Pawła Trojaka. Owacje na stojąco na zakończenie koncertu, na którym nie brzmiały tylko operowe hity, ale też takie wymagające kompozycje jak Koncert fortepianowy Maurice'a Ravela albo Central Park in the dark Charlesa Ivesa, są zaprzeczeniem tezy, że młodych ludzi interesuje tylko to, co łatwe i przyjemne, a potwierdzeniem tego, że warto inwestować w młodzież. Choć to zadanie trudne i wymagające cierpliwości.

Po tym iście koncertowym preludium przyszedł czas na główny punkt mojego śląskiego programu - koncert Czech Ensemble Baroque w ramach XXVII Mikołowskich Dni Muzyki. O samym Festiwalu i o programie koncertu pisałem już wcześniej (XXVII MDM), dzisiaj kilka słów o wykonaniu. 

Kiedy siedziałem przed koncertem w mikołowskiej restauracji All Stars, piłem kawę i ładowałem urządzenia elektroniczne (wszystkie naraz odmówiły posłuszeństwa), nie wiedziałem jeszcze, że grupa przyjaciół spędzająca ze sobą środowe popołudnie przy stoliku obok to muzycy Czech Ensemble Baroque. I że to naprawdę all stars. Biło z nich ciepło i radość - to wszystko, co pokazali później także na koncercie. Nie wiem, czy dobrze usłyszałem, ale szef zespołu - Roman Válek powtórzył na początku koncertu od pulpitu kilka razy: ZABAWA! I tak właśnie było. Mikołowski koncert to było wspólne i radosne muzykowanie, wymiana pozytywnych emocji między muzykami grającymi i śpiewającymi w zespole oraz między zespołem a publicznością.

Interpretacje utworów Johanna Sebastiana Bacha zaproponowane w Mikołowie przez Czech Ensemble Baroque były spójne i przemyślane, dopracowane w najmniejszych szczegółach. Już od pierwszych taktów wytworzyło się to, co jest dla mnie na koncertach najważniejsze - zaufanie do zespołu. Stylowo brzmiały smyczki; basso continuo, w którym urocza i zarażającą uśmiechem Helena Matyášová grała na wiolonczeli dźwięki wprost nieziemskie; cudowne, czyste oboje; dostojne, uroczyste trąbki i kotły. 

W programie koncertu dużą rolę przeznaczono dla solistów. Największe wrażenie wywarł na mnie Roman Hoza, dysponujący mocnym, pełnym i ciepłym basem. którym potrafi przekazać muzyczne emocje bez zbędnych fajerwerków. Na duże uznanie zasługuje też zjawiskowa Lenka Cafourkova Duricová i Piotr Olech, który urzekł mnie swoją interpretacją cudownej arii Gelobet sei der Herr, mein Gott, der ewig lebet. Najsłabszym ogniwem był tego wieczoru wśród wokalistów Jaroslav Březina, być może tego dnia niedysponowany z powodu choroby; partie tenorowe były śpiewane z dużym wysiłkiem, a przez to wielu miejscach bardzo przeforsowane i za bardzo wybijające się ponad zespół.

Największe brawa należą się jednak artystkom, które w środę koncertowały na fletach. Martina Bernášková z wielką brawurą wykonała niezwykle trudną partię fletu traverso w II Suicie orkiestrowej h-moll, BWV 1067 a  grająca na flecie protstym Michaela Koudelková... 

Michaela Koudelková to historia sama w sobie. Miałem już przyjemność słuchać tej niezwykle utalentowanej flecistki na koncercie w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu (NFM: Koncerty brandenburskie). Napisałem wtedy, że była gwiazdą tamtego wieczoru, że od niej samej i od jej tańczącego w powietrzu fletu nie mogłem oderwać wzroku, i że z pewnością jeszcze dużo o tej bardzo młodej artystce usłyszymy, bo to, proszę Państwa, Słowik. I "słowik" to najlepsze słowo, które oddaje to kim jest i jakie emocje przekazuje Michaela Koudelková. Tego cudownego dżwięku, jaki wydobyła ze swojego maleńskiego prostego piccolo w kantacie Ihr werdet weinen und heulen, BWV 103, nie zapomnę do końca życia. Także i tego, że po koncercie nie pogratulowałem jej i nie podziękowałem osobiście, choć w czasie ostatniego utworu siedziała dwa rzędy przede mną... Cóż, może kiedyś uda mi się to naprawić.

W programie koncertu pojawił się niezapowiadany wcześniej motet Singet dem Herrn ein neues Lied, BWV 225 - ten sam, który był tak ceniony przez Wofganga Amadeusza Mozarta od czasu kiedy wysłuchał go w czasie swojej wizyty w Szkole św. Tomasza w Lipsku w 1789 roku. Utwór, przeznaczony na dwa czterogłosowe chóry z towarzyszeniem continuo pokazał, jakie wielkie możliwości posiada zespół wokalny Czech Ensemble Baroque, jak potrafi bawić się barwą, dynamiką, artykulacją, emocjami; i jak te emocje potrafi wysłać do publiczności. Była Moc!

Na koniec o słowach. Rzadko piszę o koncertowych wprowadzeniach, a powód jest prosty. Bardzo ich nie lubię; wolę, gdy muzyce mówi sama za siebie. A kiedy słucham elaboratów czytanych beznamiętnie z kartek papieru, wpadam w irytację. Tym razem będzie jednak kilka słów o słowach, bo były piękne. Zarówno wprowadzenia Joanny Wnuk-Nazarowej na koncercie w Katowicach, jak i te, które przekazywał publiczności Roman Jochymczyk w Mikołowie były interesujące i słuchało się ich z ogromną przyjemnością. Nie było kartek papieru. Była konkretna wiedza przekazana w naturalny i bezpretensjonalny sposób oraz pasja wypływająca z serca. A to, że szefowa jednej z najważniejszych instytucji kultury w Polsce potrafi przyznać się do popełnionego w poprzedniej zapowiedzi błędu - profesjonalne i ujmujące.

_______________


Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach
7 czerwca 2017, 12:00

Symfoniczny Koncert Edukacyjny
Muzyka w muzyce

Yoshinao Kihara - dyrygent

NOSPR

Rozalia Kierc - fortepian
Katarzyna Ćwiek - mezzosopran
Paweł Trojak - baryton

Program:
Maurice Ravel – Koncert fortepianowy G-dur, cz. I
Charles Ives – Central Park in the Dark
George Bizet – Habanera i Seguidilla Carmen oraz pieśń torreadora z opery Carmen
Rodion Szczedrin – Suita Carmen (wybór części)

***

XXVII Mikołowskie Dni Muzyki

Mikołów
Bazylika św. Wojciecha
7 czerwca 2017, 19:00

Czech Ensemble Baroque
Romana Válek – dyrygent
Peter Zajíček - koncertmistrz
Tereza Valkova – przygotowanie chóru

Lenka Cafourkova Duricová - sopran
Piotr Olech - alt
Jaroslav Březina - tenor
Roman Hoza - bas

Martina Bernášková - flet traverso
Michaela Koudelková - flet prosty

Jan Sebastian Bach
Suita orkiestrowa h-moll, BWV 1067
Kantata Ihr werdet weinen und heulen, BWV 103
Motet Singet dem Herrn ein neues Lied, BWV 225
Kantata Gelobet sei der Herr, mein Gott, BWV 129